Żołnierze i funkcjonariusze, którzy ujawniają nieprawidłowości w jednostkach, nie są odpowiednio chronieni prawnie przed niekorzystnymi decyzjami przełożonych. Tak uważa rzecznik praw obywatelskich, który w tej sprawie wystąpił do premiera.
W swoim piśmie dr Adam Bodnar podkreślił, że stosunek służbowy mundurowych nie jest stosunkiem pracy. W efekcie żołnierze i funkcjonariusze sygnalizujący nieprawidłowości nie mogą liczyć na taką ochronę jak pracownicy. Przy czym pewną, ale jak się okazuje niewystarczającą ochronę stanowią dla nich przepisy postępowania administracyjnego. Zgodnie z art. 225 ustawy z 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (Dz.U. z 2013 r. poz. 267 ze zm.) nikt nie może być narażony na jakikolwiek uszczerbek lub zarzut z powodu złożenia skargi lub wniosku albo z powodu dostarczenia materiału do publikacji o znamionach skargi lub wniosku, jeżeli działał w granicach prawem dozwolonych.
Reklama
Niestety, często się okazuje, że mundurowi, którzy zgłaszają nieprawidłowości – szczególnie z pominięciem drogi służbowej, są szykanowani, np. przenoszeni na niższe stanowisko lub do innej jednostki organizacyjnej, a nawet zwalniani ze służby.
Rzecznik podkreślił, że 30 kwietnia 2014 r. Komitet Ministrów Rady Europy przyjął rekomendację dotyczącą ochrony sygnalistów (osób ujawniających nieprawidłowości), która zawiera dla państw członkowskich Rady Europy wskazówki dotyczące stworzenia prawnych instrumentów pozwalających na skuteczną ochronę takich osób.
– Do dziś nie zostały one jednak zrealizowane przez polski rząd – podkreśla Adam Bodnar. A taka ochrona funkcjonuje m.in. w siłach zbrojnych Stanów Zjednoczonych, w systemie Rady Europy, w tym także w zakresie ryzyka ujawnienia tajemnic państwowych. Uregulowaniem tych kwestii będzie się więc musiał zająć nowy rząd.