Z projektu usunięto przepisy nowelizujące kodeks postępowania cywilnego oraz ustawę z 13 kwietnia 2007 r. o Państwowej Inspekcji Pracy (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 640). Te regulacje uprawniały wprost PIP do dochodzenia przed sądem, że konkretny pracodawca naruszył nowe przepisy dotyczące niestosowania limitów czasowej pracy i w związku z tym wiąże go już z pracownikiem umowa na czas nieokreślony. Ustalono bowiem (w uzgodnieniu z samą inspekcją), że już obecnie obowiązujące przepisy umożliwiają składanie takich powództw. W projekcie doprecyzowano także m.in., że nowe rozwiązania nie będą dotyczyć   pracowników służby zagranicznej.

– Wynika to z charakteru zatrudnienia w tej formacji. Przepisy muszą uwzględniać rotacyjność pracy w placówkach zagranicznych – tłumaczyła Izabela Katarzyna Mrzygłocka, poseł sprawozdawca projektu (klub PO).

Projekt w istotny sposób zmienia zasady zatrudnienia terminowego. Okresy wypowiedzenia umów czasowych  zostaną zrównane z tymi obowiązującymi stałe kontrakty. W zależności od stażu pracy będą wynosić od 2 tygodni do nawet 3 miesięcy. Ograniczony zostanie także maksymalny czas, na jaki można zawierać umowy na czas określony. Wyniesie on 33 miesiące (36 miesięcy łącznie z 3-miesięcznym okresem próbnym). W tym czasie firma będzie mogła zawrzeć z pracownikiem maksymalnie trzy umowy terminowe. Zawarcie czwartego kontraktu lub kontynuowanie pracy po przekroczeniu 33-miesięcznego limitu będzie równoznaczne z zawarciem umowy na czas nieokreślony. Zaproponowane przez rząd rozwiązania dość ostro skrytykował w swojej opinii Sąd Najwyższy (SN).

Podkreślił m.in., że prawo wypowiadania umów terminowych w każdym przypadku (obecnie można to zrobić, jeśli kontrakt zawarto na dłużej niż 6 miesięcy i jest to przewidziane w umowie) może doprowadzić do destabilizacji zatrudnienia terminowego i narusza podział kontraktów trwałych na terminowe i bezterminowe. SN zarzucił także ustawodawcy, że nowe przepisy będą generować spory, bo to sądy będą musiały decydować  tym, czy pracodawca zgodnie z prawem nie stosował limitów czasowej pracy (firma będzie miała takie prawo, jeśli wskaże obiektywne powody uzasadniające niestosowanie ograniczeń). W trakcie posiedzenia sejmowej komisji do tych zarzutów odniósł się Radosław Mleczko, podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.

– Traktujemy opinię SN jako przedstawiającą inną wizję rozwiązania problemu nadużywania czasowych umów. Wynika z niej, że w zasadzie strony w ogóle nie powinny mieć prawa do wcześniejszego rozwiązania takich kontraktów. SN może oceniać propozycje zmian wyłącznie z systemowego punktu widzenia, ale my musimy uwzględniać realia rynku pracy, potrzeby pracodawców i pracowników – wskazywał wiceminister. Podkreślił, że właśnie obecnie obowiązująca możliwość rozwiązania umów za krótkim, 2-tygodniowym wypowiedzeniem (tych zawartych na okres powyżej 6 miesięcy) prowadzi do nadużyć. – Nie należy też czynić zarzutu z tego, że projekt stara się pogodzić zazwyczaj sprzeczne interesy obu stron stosunku pracy. To, że był kompleksowo konsultowany, jest jego zaletą – tłumaczył Radosław Mleczko. Wiceminister podkreślał także, że nowe przepisy zawierają mechanizmy chroniące zatrudnionych przed nieuzasadnionym niestosowaniem ograniczeń w zatrudnieniu czasowym.