statystyki

Archeolog z tytułem doktora: Pracuję za jedzenie

autor: Mira Suchodolska14.06.2015, 08:30; Aktualizacja: 14.06.2015, 08:32
Dysk z kreteńskiego Fajstos pokryty pismem linearnym A

Dysk z kreteńskiego Fajstos pokryty pismem linearnym Aźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dlaczego jeśli ktoś się chce dowiedzieć czegoś na temat kanibalizmu u neandertalczyków, musi sięgać do artykułów w „Newsweeku” albo do szamba w Pudelku?

Proszę spojrzeć na moją czaszkę. Co wynika z tych wszystkich guzów, wyrostków, chrząstek, kształtu kości? Kim byli moi przodkowie, jakiej rasy, jak się ze sobą krzyżowali? Bohater pani książek jest wybitnym antropologiem i zaraz by wysnuł piękną teorię.

Nic nie powiem, bo niewiele wiem. Na studiach miałam wprawdzie ten przedmiot prowadzony przez mistrza, prof. Andrzeja Wiercińskiego, ale od tego czasu minęło parę lat, więc się nie będę wygłupiać.

To może choć parę słów o moim nosie.

Widzę kształt kości, nawet tych, które dzieli od skóry sporo tkanki mięśniowej. Pani kolec nosowy, mała kostka na wysokości dolnej krawędzi nozdrzy, jest spory i zakrzywiony do dołu. Ale nawet gdybym była antropologiem i gdybym dostała do zbadania pani głowę, to tylko na podstawie takiej jednej sztuki niewiele mogłabym mądrego powiedzieć, gdyby nie było większej liczby kości z tego samego miejsca i czasu do porównania. No dobrze, przyjrzę się: na podstawie pani czaszki można byłoby z dużym prawdopodobieństwem określić płeć. Ma pani duże oczodoły, a to cecha raczej kobieca, i niemal brak w niej guzów nadczołowych, które u męskich osobników są zwykle dobrze rozwinięte. Po samym czerepie najłatwiej i najpewniej jest ustalić wiek: im większy stopień zrośnięcia szwów czaszkowych, tym człowiek starszy. Żeby z całą pewnością określić płeć, potrzebna byłaby mi pani miednica i kość łonowa.

Wiem, wiem: można z niej ustalić nie tylko to, czy należała do chłopca, czy dziewczynki, ale także to, czy jej właścicielka – jeśli to jest ona – już rodziła.

Dlatego ja do antropologii mam fachową pomoc. To mój przyjaciel doktor Wiesław Więckowski, który pracuje w Zakładzie Bioarcheologii na Uniwersytecie Warszawskim, ale teraz siedzi w Castillo de Huarmey w Peru i zbiera materiały do pracy habilitacyjnej. A na archeologii się znam, więc już nie muszę nikogo dręczyć. Sama sobie znajduję źródła, łatwo mi je zweryfikować i zinterpretować.

Jednak archeologia bez antropologii nie istnieje.

Jako taka oczywiście, że nie. Natomiast nie zawsze. Bo jak się kopie na jakiejś osadzie, gdzie nie ma szkieletów, antropolog nie będzie miał tam nic do roboty. Ale jeśli ekipa trafi na cmentarzysko, to bez takiego specjalisty się nie obejdzie. Wiesiek w tym Peru ma pełne ręce roboty: trafili na miejsce, gdzie składano rytualne ofiary z ludzi.

Często w historii się zdarzało, że ludzie byli składani w ofierze bóstwom?


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • podatnik(2015-06-15 10:11) Zgłoś naruszenie 27

    Archeologia to hobby. Jak ktoś che uprawiać hobby za pieniądze podatników, nich się nie spodziewa ośmiorniczek.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane