Przez kilka dni wielokrotnie dzwoniłem do jednego z urzędów, usiłując wyjaśnić pewną sprawę – pisze pan Marcin. – Rozmawiałem z kilkoma osobami, byłem odsyłany od jednej do drugiej. Nikt nie był w stanie mi pomóc, choć mam wrażenie, że po prostu mnie zbywano. Dlatego kiedy kolejny urzędnik odpowiadał ogólnikowo, postraszyłem go, że nagrywam rozmowę. Zareagował nerwowo, stwierdził, że bez jego zgody nie mogę tego robić, a wręcz – postraszył mnie sądem. Wydaje mi się, że miałbym jednak prawo nagrywać rozmowę – pisze czytelnik.
Przepisy nie regulują co prawda kwestii nagrywania rozmów z urzędnikami, ale nie ma zapisu, który by tego zabraniał. A skoro tak – jest to dopuszczalne. Coraz więcej firm rejestruje prowadzone rozmowy, a klienci są o tym informowani przed ich rozpoczęciem. Zatem klienci również mogą nagrywać rozmowy, a co więcej nie muszą o tym fakcie informować. Oczywiście, biorąc pod uwagę zasady współżycia społecznego, dobrze jest uprzedzić, ale nie ma takiego obowiązku. Uprzedzenie o nagrywaniu może też okazać się bardzo korzystne, bo urzędnik będzie starał się wówczas szybko i jasno odpowiedzieć na pytania.
Reklama
Nagrywanie rozmowy jest dopuszczalne, jeśli jest ona bezpośrednio związana z pracą wykonywaną przez urzędnika. Jeśli więc dzwonimy w normalnych godzinach pracy, możemy rozmowę zarejestrować, a urzędnik nie może ani tego zabronić, ani rozłączyć się właśnie ze względu na nagrywanie. Sankcje przewidziane są dla tych, którzy posługują się jakimkolwiek urządzeniem rejestrującym w celu uzyskania informacji, do których nie są uprawnieni.
Teoretycznie pracownik może próbować przekonywać, że rejestrowanie rozmowy bez jego zgody stanowi naruszenie dóbr osobistych, warto jednak pamiętać, że w godzinach pracy jest urzędnikiem państwowym i ma obowiązek udzielić nam informacji. Nie ma wówczas mowy o naruszaniu jego dobra. Urządzenie rejestrujące możemy też zabrać ze sobą, idąc do urzędu. Co prawda nie powinniśmy nagrywać tego, co się dzieje na sali (do tego trzeba mieć zgodę), ale naszą rozmowę z urzędnikiem jak najbardziej.
Podstawa prawna
Art. 267 ustawy z 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz.U. z 2014 r. poz. 538).