W ubiegłym roku zgłosiło się do urzędów pracy blisko 2,5 mln osób poszukujących zatrudnienia. Ich liczba skurczyła się o 9,5 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim i była najmniejsza od co najmniej 2000 r., od kiedy dostępne są tego rodzaju dane.

Niż demograficzny

Co ważne, w tej grupie aż 80 proc. osób rejestrowało się w pośredniakach po raz kolejny – wynika z danych GUS. Natomiast bezrobotnych zarejestrowanych po raz pierwszy było w ubiegłym roku 487 tys. Ich liczba także spadła – była o 13 proc. mniejsza niż 2013 r. i najmniejsza od siedmiu lat.

– Spadek liczby osób poszukujących zatrudnienia za pośrednictwem urzędów pracy związany jest m.in. z niżem demograficznym, który powoduje, że od 2010 r. zmniejsza się liczba absolwentów różnego typu szkół – ocenia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. W związku z tym mniej jest też nowych osób zainteresowanych pracą. Dodaje, że w ubiegłym roku mieliśmy ożywienie gospodarcze (zwiększyła się liczba ofert pracy). – Łatwiej było o etat poza urzędami pracy, do których trafia, jak się szacuje, 20–30 proc. ofert zatrudnienia – tłumaczy prof. Kryńska.

Młodzież często szuka również pracy za pośrednictwem internetu, a nie urzędu pracy. Co jest prostsze i pozwala zaoszczędzić czas niezbędny do rejestracji w pośredniaku i związany z obowiązkowymi wizytami w urzędzie w wyznaczonym terminie. Ci, którzy się rejestrują, robią to nie tylko z myślą o znalezieniu etatu, ale w dużym stopniu dlatego, że dzięki temu uzyskują ubezpieczenie zdrowotne. Do ewidencji trafiają też ci, którzy są zainteresowani stażami u pracodawców albo finansowym wsparciem na uruchomienie własnego biznesu.

Najgorsze oferty

– Ludzie omijają urzędy pracy również dlatego, że są tam na ogół najsłabsze oferty. Proponowane wynagrodzenie często wynosi tyle, co płaca minimalna, albo jest jeszcze niższe w przypadku ofert na część etatu. Ponadto bywa, że warunki pracy są w rzeczywistości gorsze niż zgłoszone do pośredniaka – uważa prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dodaje, że bezrobotni, którzy są w przymusowej sytuacji, coraz częściej korzystają z usług agencji pracy tymczasowej.

– Można się spodziewać, że jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to w tym roku jeszcze mniej osób niż w roku ubiegłym będzie się zgłaszać do urzędów pracy, bo przy rozwijającej się gospodarce przybywać też będzie ofert zatrudnienia – uważa prof. Kryńska.