statystyki

Pracownicy budżetówki nie mogą być tumanieni etosem urzędniczym

autor: Artur Radwan05.11.2014, 17:00
Prof. Bogumił Szmulik

Prof. Bogumił Szmulikźródło: DGP

Obecnie szef służby cywilnej jest ubezwłasnowolniony, może jedynie opiniować i wysyłać apele. Jego rola sprowadza się do bycia dyrektorem departamentu - mówi w wywiadzie dla DGP prof. Bogumił Szmulik, kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego i Współczesnych Systemów Politycznych na Wydziale Prawa i Administracji UKSW.

Po blisko roku mamy nowego szefa służby cywilnej. Członkowie korpusu uważają, że pewnie niewiele zdziała, bo przepisy go ograniczają. Co powinno się więc zmienić, aby osoba na tym stanowisku miała realną władzę?

Szef służby cywilnej jest bodajże jedynym organem administracji rządowej, który nie wydaje decyzji administracyjnych rozstrzygających indywidualne sprawy. Wydaje się zatem, że jest on jedynie organem z nazwy. Taki „malowany szef” nie ma silnej pozycji w administracji publicznej, a co gorsza nie cieszy się poważaniem wśród urzędników. Ustawa o służbie cywilnej nie precyzuje, czy organem wyższej instancji od jej szefa jest premier, a tak przecież wynika z konstytucji oraz z linii orzeczniczej Sądu Najwyższego. Aby władza szefa była realna, powinny być wprowadzone ustawowe mechanizmy gwarantujące mu większą niezależność i apolityczność, np. prawo krytyki pewnych rozwiązań prawno-organizacyjnych w urzędach forsowanych przez Radę Ministrów czy granty i bonusy finansowe dla wybitnych urzędników.

Czyli jego pozycja jest po prostu słaba.

Na pewno schowanie go w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów niczemu nie służy, bo de facto jest sprowadzony do roli dyrektora jednego z departamentów tego urzędu. Dyskusyjne jest, czy szef służby cywilnej powinien mieć swój urząd, ale niewątpliwie powinien mieć skuteczne instrumenty oddziaływania na 120-tysięczny korpus urzędniczy, a pośrednio i rząd. Szef nie ma obecnie władczych uprawnień wobec dyrektorów generalnych urzędów oraz ustawowych kompetencji do oddziaływania na pracowników samorządowych, co moim zdaniem powinno być zmienione. Jego słaba pozycja ustawowa skutkuje tym, że brak było szerokiego grona chętnych do ubiegania się o to stanowisko, także wśród absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. Cieszę się, że po tak długim okresie poszukiwania udało się znaleźć urzędnika, który odważył się zgłosić swą kandydaturę.

Przy obecnych przepisach niewiele się zmieni?


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane