Od grudnia 2013 r. osoby zatrudnione w administracji rządowej nie mają szefa służby cywilnej. Poprzedni po ponad czterech latach został odwołany ze stanowiska. Na jego miejscu miała pojawić się osoba wskazana przez Jacka Cichockiego, szefa kancelarii premiera. W ostatniej chwili okazało się jednak, że kandydat nie jest urzędnikiem mianowanym. A to wymógł bezwzględny.

Kilku dyrektorów generalnych otrzymało propozycje objęcia tej funkcji, ale wszyscy odmawiali. Nie chcieli się zgodzić, bo nie wiadomo, co będzie za rok po wyborach parlamentarnych – szefa służby cywilnej powołuje i odwołuje bowiem premier. Na dodatek zarobki dyrektorów generalnych są często wyższe. Sławomir Brodziński, były już szef służby cywilnej, rezygnując ze stanowiska dyrektora generalnego GUS i przyjmując tekę ministra od urzędników, stracił na uposażeniu kilkaset złotych.

Z informacji, którą otrzymaliśmy nieoficjalnie z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wynika, że 29 sierpnia 2014 r. premier powoła nowego szefa służby cywilnej. Największe szanse na objęcie tego stanowiska ma Klaudia Bartyzel, obecnie zatrudniona w Krajowej Szkole Administracji Publicznej. Jest bliską współpracownicą Jana Pastwy, dyrektora tej placówki. Mimo jej obecności w pracy nie udało się nam z nią skontaktować.

– Jeśli taka osoba zostanie przez premiera powołana na stanowisko szefa służby cywilnej, to poinformujemy o tym w komunikacie – informuje DGP Małgorzata Woźniak z Centrum Informacyjnego Rządu.

Szef potrzebny od zaraz

Zanim poznamy nowego szefa rządowych urzędników, opinie na temat kandydata musi wydać rada służby cywilnej.

– 29 sierpnia odbędzie się posiedzenie rady. Jeśli taka kandydatura wpłynie od premiera, będzie przez nas zaopiniowana. Nasze stanowisko nie jest jednak w żaden sposób wiążące dla szefa rządu – stwierdza profesor Krzysztof Kiciński, wiceprzewodniczący Rady Służby Cywilnej.

Przyznaje, że powołanie kobiety byłoby dobrym rozwiązaniem, bo wszyscy zabiegają o parytety. Prof. Krzysztof Kiciński zna osobiście kandydatkę. Postrzega ją jako kompetentną i dobrze wykształconą osobę. Podobne zdanie mają także dyrektorzy generalni urzędów. – Jest to kompetentna osoba i z pewnością sobie poradzi na tym stanowisku – przyznaje Wiesława Chojnacka, dyrektor generalny Ministerstwa Sprawiedliwości.

W ocenie Marka Redy, dyrektora generalnego Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego, Klaudia Bartyzel jest właściwym kandydatem na to stanowisko, bo od lat zna dobrze administrację publiczną i środowisko urzędnicze. Podobnego zdania jest też Halina Stachura-Olejniczak, dyrektor generalny Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego.

Fasadowe rządy

Problem w tym, że funkcja szefa służby cywilnej przez wielu ekspertów porównywana jest do kompetencji dyrektora jednego z departamentów kancelarii premiera. Nie posiada on inicjatywy ustawodawczej, a jego zdanie nie jest znaczące wśród członków rządu.

– Nie ma co zakładać, że nowy szef służby cywilnej będzie dokonywał od razu zmian w przepisach dotyczących urzędników, bo przecież takie decyzje są polityczne i nie ma na nie wpływu osoba na tym stanowisku – uważa Wiesława Chojnacka.

Z kolei urzędnicze związki mają nadzieję, że nowy szef będzie bardziej od poprzednika wsłuchiwał się w ich głosy. – Chcemy, aby stanowczo domagał się od rządu podwyżki dla członków korpusu, bo siódmy rok z rzędu będą mieli zamrożone płace. Drugą ważną sprawą jest większa kontrola nad przestrzeganiem kodeksu etyki i innych przepisów przez osoby na kierowniczych stanowiskach – twierdzi Tomasz Ludwiński, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych NSZZ „Solidarność”. Według niego konieczne też są zmiany w przepisach i wprowadzenie m.in. zwiększonej rekompensaty za pracę w nadgodzinach.

To niejedyne oczekiwania kierowane pod adresem nowego szefa. Urzędnicy narzekają na zbyt sformalizowaną ocenę okresową. Opisy poszczególnych kryteriów pozostawiają duży margines uznaniowości. Do tego dochodzą problemy ze zdobyciem kolejnych stopni służbowych. W 2013 r. na 916 wniosków złożonych w tej sprawie pozytywnie rozpatrzono tylko 294. Ich przyznanie wiąże się m.in. ze wzrostem dodatku do pensji. Tymczasem to m.in. problemy finansowe stały się przyczyną rezygnacji z funkcji poprzedniego szefa służby. W swoim liście pożegnalnym napisał, że nie udało się mu przewidzieć problemów budżetowych i zamrożenia wynagrodzeń. Urzędnicy skarżą się też, że choć przygotowują opracowania i analizy, to pozostają anonimowi. Pod dokumentami podpisują się ich szefowie. – Służba cywilna potrzebuje szefa, bo wtedy łatwiej jest zabiegać w Radzie Ministrów o ewentualne podwyżki czy też zmianę przepisów – przekonuje prof. Krzysztof Kiciński.