– W sektorze IT nie ma aż takich dysproporcji płacowych ze względu na płeć. Na wysokich stanowiskach praktycznie nie ma różnicy w wynagrodzeniach – ocenia badania Barbara Nowacka, kanclerz Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych w Warszawie.

Według Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń Sedlak & Sedlak w 2013 roku wynikało, że mediana w zarobkach mężczyzn i kobiet różni się o 1,5 tys. zł. Po wyższych studiach inżynierskich kobiety zarabiają średnio 4,3 tys. zł, podczas gdy ich koledzy osiągają 5,8 tys. zł. W badaniach absolwentów Politechniki Krakowskiej różnica była nieco mniejsza, ale nadal wyraźna. Badane kobiety (chodzi tylko o absolwentów krakowskiej placówki) częściej niż mężczyźni pracują poza zawodem – ok. 31 proc. (20 proc. mężczyzn), co zdaniem autorów raportu może być jednym z czynników wpływającym na ich niższe zarobki: absolwentki zarabiają o 1 tys. zł mniej. Połowa kobiet zarabia nie więcej niż 2 tys. zł, podczas gdy wśród pracujących mężczyzna połowa zarabia 3 tys. brutto.

Płeć ma wpływ również na inne aspekty sytuacji zawodowej. Z raportu krakowskiej uczelni wynikało, iż kobiety mają gorsze umowy – tylko co czwarta absolwentka ma umowę na czas nieokreślony, podczas gdy wśród absolwentów – 43 proc. Wśród aktywnych zawodowo kobiety są aż dwa razy częściej bezrobotne – dotyczy to 14 proc., tymczasem wśród ich kolegów bez pracy jest 7 proc. Autorzy raportu wyjaśniają, że wpływ może mieć to, że kobiety rzadziej wybierają kierunki, które dają większe szanse na zatrudnienie, takie jak np. informatyka, mechanika, budownictwo.

Sęk w tym, że jeżeli już wybiorą ten zawód, też nie zawsze mają łatwo. – Zdarzają się pojedyncze skargi, iż np. w branży budowniczej kobietom trudniej zdobyć pracę – mówi pracownik biura karier na Politechnice Warszawskiej.

Grzegorz Kierner z biura karier Politechniki Łódzkiej podkreśla, że sytuacja zaczyna się zmieniać. – Niektóre korporacje przyjęły w ramach wewnętrznych ustaleń parytety. I miewamy zgłoszenia od pracodawców, że szukają pracowników kobiet. Organizują też dni otwarte tylko dla pań – opowiada Kierner. Widać coraz więcej oznak pozytywnych zmian. – I tak np., choć w branży budowlanej raczej zatrudniani są mężczyźni, to dwie nasze absolwentki są inżynierami budowy i kierują zespołami budowlanymi w Skanska – dodaje.

Jednak przyznaje, że jest wciąż wiele miejsc, w których – ze względu na pokutujące stereotypy – przy rekrutacji chętniej wybierane są kobiety. – To na przykład praca w laboratorium w jakimś zakładzie przy badaniu jakości produktów. Nadal jednak zdarzają się sytuacje, że kobiety zarabiają mniej od panów na takich samych stanowiskach. Albo że jakiś zakład preferuje inżynierów – mężczyzn , a kobiet nie zatrudnia.

To będzie się zmieniać, coraz więcej kobiet kończy bowiem kierunki ścisłe, a więc będzie ich więcej na rynku pracy. I łatwiej będą mogły dyktować warunki.