Nadużywanie służbowego auta może się wiązać z utratą stanowiska . Szefowie urzędów rezygnują jednak z dochodzenia nienależnie uzyskanego dobra.
W administracji państwowej nie zawsze są jednoznaczne wytyczne, które zakazywałyby korzystania m.in. z samochodu należącego do urzędu w celach prywatnych. Dopiero gdy kontrole wykażą nadużycia w tym zakresie, osoby na kierowniczych stanowiskach odchodzą z pracy, często bez poniesienia dodatkowych kosztów.
Taka sytuacja miała miejsce w skutek kontroli lubuskiego wojewody w podległej mu jednostce. W trakcie wizytacji w Lubuskim Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Gorzowie Wielkopolskim okazało się, że jego szef zawyżył kilkadziesiąt kart drogowych. Na przykład wskazał, że wyjazd służbowy do Sulęcina wyniósł 218 km, a według mapy średnia odległość wynosi 95 km. Z kolei podróż do Torzymia miała wynosić 235 km, choć w rzeczywistości odległość ta jest o połowę krótsza.