Autopromocja

Zalewski: Od samych haseł jeszcze się nikomu nie poprawiło

Tomasz Zalewski
Tomasz ZalewskiDGP / Rafal Siderski
30 sierpnia 2013

W ostatnim czasie mamy swoistą inflację propozycji wysuwanych przez związki zawodowe. Był postulat ujawniania przez pracodawców wynagrodzeń pracowników, kolejny dotyczył wprowadzania zmian w umowach terminowych. Ostatnio działacze wystąpili z pomysłem skrócenia liczby godzin pracy, tak by przeciętny tydzień pracy liczył ich 38. Wszystkie te propozycje mają poprawić sytuację pracowników. Problem w tym, że pomysły co chwilę podsuwane do publicznej dyskusji nie przekładają się na to, co dzieje się w firmach i na rynku pracy.

Po co zgłaszać kolejne postulaty, jeśli nie idą za nimi skuteczne naciski i negocjacje, a także odpowiednie zmiany w przepisach. Pierwszą przeszkodą jest brak dialogu, z którego zrezygnowali sami działacze. Oczywiście gest w postaci wyjścia z komisji trójstronnej był spektakularny. Miał być wyrazem sprzeciwu wobec nieliczenia się z głosem i postulatami strony związkowej. Niestety, nieobecni nie mają racji. Aby cokolwiek osiągnąć, trzeba wykonywać mrówczą pracę. Z kim i gdzie związki chcą realizować swoje postulaty, skoro obrażone wyszły z komisji trójstronnej?

Nie ma co ukrywać, za związkami nie stoją murem zwykli pracownicy, a trudno się rozmawia z pozycji słabego partnera. Winne temu są same organizacje, które skupiły swoją uwagę na ogromnych zakładach pracy. Owszem, w nich jest zatrudnionych najwięcej związkowców, którzy płacą składki i utrzymują centrale. Tyle że większość ludzi pracuje w małych firmach, które nie mają organizacji związkowych. Od nich działacze się odwrócili i nie walczą o ich miejsca pracy i warunki zatrudnienia.

Ci ludzie nie identyfikują się ze związkami i nie widzą w nich sojusznika. Obawiam się, że centrale związkowe boleśnie przekonają się o tym w czasie zaplanowanych na wrzesień protestów przeciwko zmianom w czasie pracy.

Szansą na pozyskanie nowych sympatyków i zmianę postrzegania związków przez ludzi może być inicjatywa zapowiadana przez Kancelarię Prezydenta. Jesienią mają się w niej zacząć prace nad nowym kodeksem pracy dla małych firm. Zadanie będzie trudne, bo w ramy prawne trzeba będzie wpisać rodzinne, odformalizowane relacje między szefem a załogą oraz uprawnienia, które nie mogą ich dyskryminować w porównaniu z zatrudnionymi w dużych zakładach pracy. Na prezydenta związkowcy nie są jeszcze obrażeni. Może więc wykorzystają szansę na powrót do konstruktywnego dialogu, który przełoży się na dobre prawo pracy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.