Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że proponowane zmiany muszą być akceptowane przez organizacje związkowe w każdej firmie, a będą wprowadzane głównie przez duże przedsiębiorstwa. Minister dodaje, że jest cały pakiet rozwiązań, o których należy rozmawiać, a najlepszym miejscem na dialog jest komisja trójstronna.

Pytany o zapowiedzi ministerstwa finansów o możliwym wzroście deficytu do nawet 50 miliardowym złotych w przyszłym roku, ocenił, że nie jest to tragiczna sytuacja. "Gdybyśmy porównali się z innymi krajami Unii Europejskiej, Polska nie wypada najgorzej na tym tle" - mówi minister.

Projekt zmian w kodeksie pracy autorstwa posłów PO zawiera między innymi propozycje wielokrotnego wydłużenia przerwy nie wliczanej do czasu pracy oraz obniżenia stawki wynagrodzenia za nadgodziny.

Były szef Solidarności Janusz Śniadek twierdzi, że zmiany w prawie pracy spowodują obniżenie wynagrodzeń. Poseł PiS mówi w radiowej Jedynce, że do tego doprowadzi zapowiadane uelastycznienie czasu pracy, przeciwko któremu strajk zapowiadają związkowcy. Janusz Śniadek wskazuje na takie propozycje rządu jak obniżenie stawki wynagrodzenia za nadgodziny czy wielokrotne wydłużenie przerwy nie wliczanej do czasu pracy.

Gość Polskiego Radia uważa, że rozwiązania proponowane przez rząd to próba przerzucenia kosztów kryzysu z pracodawców na pracowników.
Podkreśla, że problemem polskiej gospodarki nie są koszty pracy, bo te należą do najniższych w Europie. By wzmocnić gospodarkę musimy postawić na odbudowę zniszczonego polskiego przemysłu.

Przeciwko zmianom w prawie pracy protestują związkowcy. Zapowiadają strajk generalny, jeśli rząd nie wycofa się z zapowiadanych zmian. Wczoraj odbyły się rozmowy w ramach Komisji Trójstronnej, które zakończyły się fiaskiem.