Dlaczego jestem taki tani, skoro jestem taki dobry? – pyta polski pracownik. Odpowiada minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.

Napisaliśmy tydzień temu ("Cztery zmory polskiej pracy") o tym, że z polską pracą jest coś nie tak. Narzekają na nią zarówno polscy pracodawcy, jak i pracobiorcy. Dlaczego tak jest?

Nie przypominam sobie takich narzekań jeszcze 5–6 lat temu, kiedy bezrobocie było najniższe w historii III RP, a pracodawcy wręcz bili się o pracowników. Wszystko diametralnie zmienił światowy kryzys. Z krótkimi przerwami trwający już przecież prawie sześć lat. Gdy już wydawało się, że najgorsze jest za nami, widzimy drugą falę spowolnienia w Europie. To uderza także w polską gospodarkę. Dopiero co mieliśmy informacje o wzroście PKB w I kw. Zamiast spodziewanego wzrostu o 0,7 proc. było jedynie 0,4 proc. To wszystko przekłada się na nastroje. Ludzie są zmęczeni. Oczekują wreszcie ożywienia w gospodarce, które się przełoży na nowe miejsca pracy. Liczę, że upragnione odbicie nastąpi w drugiej połowie roku.