Zawodowy stażysta: przyniesie, poda, pozamiata i nie próbuje się buntować

autor: Sylwia Czubkowska, Barbara Sowa01.03.2013, 06:52; Aktualizacja: 01.03.2013, 08:04
W Europie krytyka modelu bezpłatnego stażowania trwającego nawet po kilka lat narasta od dawna.

W Europie krytyka modelu bezpłatnego stażowania trwającego nawet po kilka lat narasta od dawna.źródło: ShutterStock

Stażysta to idealny pracownik: przyniesie, poda, pozamiata. Nie trzeba mu płacić. I nie próbuje się buntować. No bo jak, skoro wciąż prawie nic nie potrafi.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (13)

  • Xx(2018-05-31 20:56) Zgłoś naruszenie 00

    Ja właśnie dostałam wypowiedzenie z pracy robiłam po 8.5 h a Na umowie mam pół etatu cały czas się prosiłam o umowę na pełen etat. I dostałam wypowiedzenie z pracy. Powiedział szef że go nie stać na mnie a on wziol starzystke.

    Odpowiedz
  • obiektywna(2013-10-13 12:46) Zgłoś naruszenie 00

    W naszym kraju jest już regularny proceder wykorzystywania młodych ludzi. Klasyczny scenariusz: najpierw staż, a jak się wykażesz to możliwe zatrudnienie na stały etat... tyle, że każdemu stażyście po kolei tak mówią, żeby flaki z siebie wypruwał, a potem - jak czas się kończy to kopa w d... i następny. W końcu lepiej mieć darmowego wysilającego się pracownika, który dwoi się i troi myśląc że wkrótce będzie tu zarabiał na etacie, niż człowieka, któremu trzeba wypłacać pensję, a nie zawsze da on się wykorzystywać ponad miarę. To jest jedna wielka lipa z tymi stażami, która ma zakamuflować faktyczny poziom bezrobocia i zrobić coś z tymi absolwentami, żeby z bezsilności nie wyszli na ulicę robić zamieszki. Poza tym panie z Urzędu Pracy nie miałyby w ogóle zajęcia, a tak to proponują staże nawet samotnym babkom pod 40-kę, które mają dzieci na wychowaniu. Jeśli firma potrzebuje pracownika i chce faktycznie przyuczyć sobie stażystę do późniejszego zatrudnienia to dlaczego nie wprowadzi się nadzoru i dlaczego pozwala się na korzystanie z pracy stażystów w nieskończoność? Powinien przysługiwać jeden stażysta raz na 5 lat do konkretnej firmy, wtedy nie byłoby takiego oszustwa i jeśli pracodawca potem nie zatrudniłby tego stażysty to nie miałby po prostu pracownika i możliwości na przyuczenie innego w okresie 5 lat. Najbardziej rozśmieszają mnie staże w takich miejscach jak np. sklep warzywniak - propozycja dla studenta ekonomii! Czego niby można się tak długo uczyć w takim miejscu? Używać kalkulatora i kasy fiskalnej? Kasa fiskalna to nauka 1 dnia, a co potem? Dyganie worów z pyrami, układanie towaru na pólkach? No fakt - tego rzeczywiście nikt nie potrafi, powinni otworzyć z tego powodu jakąś uczelnię - na studiach wyższych powinni wykładać jak sprzedawać towar w warzywniaku... pomijając drobniutki, mało istotny fakt, że osoba która studiuje jakikolwiek kierunek robi to po to, by w warzywniaku lub innym prymitywnym miejscu nie wylądować - z góry przepraszam jeśli uraziłam panie tam pracujące :)

    Odpowiedz
  • urzędnik(2013-03-04 09:03) Zgłoś naruszenie 00

    Stażysato 2 - chciałem tylko zuważyć, że oczerniasz UP, który dał Ci pracę, w kórej jak sam zuważyłeś możesz coś się nauczyć. W innym przypadku, tylko mógłbyś trafić do US jako wolontariusz- nie za 800 zł ale 0,00 zł. Na etat w US nie masz szans-jest od wielu lat blokada przyjęć. Co do pedagowów, socjologów itp. Wokół Ciebie w rachunkowości są takie osoby. Czy to znaczy, że Ty po ekonomii uczysz je rachunkowości podatkowej. Właśnie po to są staże aby osoby nie posiadające umiejętności w danej dzidzinie nabyły nową wiedzę teoretycznie bardziej oczekiwaną na rynku. P.S. osobiście skończyłem studia dzienne na 2 kierunkach finanse publiczne i rachunkowość ogólna ale pracując w orzecznictwie US (pewnie wiesz o czym mówię), trzeba być też humanistą. pzdr

    Odpowiedz
  • mafIA PSL(2013-03-04 01:09) Zgłoś naruszenie 00

    ciekawe co na to pacynka kosiniak kamysz espert rynku pracy

    Odpowiedz
  • Złym(2013-03-03 10:11) Zgłoś naruszenie 00

    Zlikwidujmy staże a bezrobocie spadnie o kilka procent. Po co zatrudniać, jeśli można pracownika dostac za darmo?

    Odpowiedz
  • Srażystka(2013-03-02 12:18) Zgłoś naruszenie 00

    Eh coś o tym wiem... Już o 3 lat ciągam się po stażach w szkołach, przedszkolach i urzędach.
    Mało tego, żeby dostać te 800 zł za pracę w pełnym wymiarze godzin musiał uaktywnić znajomości moich rodziców... Paranoja. Jak człowiek ma założyć rodzinę? Czuć się pewnie jako co 3 miesiące po nocach nie śpię bo nie wiem czy dostane przedłużenie. I nie będę miała za co studiów opłacić...

    Odpowiedz
  • gerwazy(2013-03-01 14:48) Zgłoś naruszenie 00

    obecnie zapewnioną prace na pełny etat w dobrych firmach i urzędach maja zapewnione dzeici i rodziny naszych elit, lokalnych politykow, prezesow, kierownikow itd. wspolne interesy i jakos to leci, a reszta musi liczyc na siebie, lepiej byc nawet na zachodzie robolem niz w Polsce nikim po szkole i robic za 800 zl, bo jak ktos nie jest glupi to z czasem i za granica znajdzie porzadna prace, a do tego czasu i tak zarabia dobre pieniadze, a nie jakies staze i inne bzdury, chodzi o to zeby wam nie naliczac jak najdluzej emerytury i uswiadomcie to sobie

    Odpowiedz
  • stażysta2(2013-03-01 10:36) Zgłoś naruszenie 00

    wszystkiemu winne są urzędy pracy. Jestem na stażu w urzędzie skarbowym, nie narzekam, jestem w rachunkowości podatkowej, dostaje odpowiedzialne zadania, dowiedziałem się sporo rzeczy odnośnie prawa podatkowego itp itd, kształcę się w kierunku rachunkowości, więc wszystko idzie w tym kierunku. Tylko najwazniejsze pytanie, do nas przychodzi masa stażystów, byle by być. Ludzie studiujący pedagogike, ratownictwo medyczne psychologie filozofie socjologie itd itp. Kto za to odpowiada, że takie osoby z takimi kierunkami puszczane są do takich instytucji jak urząd skarbowy, czego oni się tam nauczą? co po takim stażu będą robić? Póki jest to sie nie martwią, bo w urzędzie pracy powiedzieli, że jak się skończy to przedłuży na 3 miesiące. A przy dużym szczęściu puści na interwencje. I tak sie siedzi i siedzi, a ludzie którzy na prawde chcieli by iśćw tym kierunku nie mogą, bo albo nie ma pieniedzy, albo jest za duzo osób i nie ma miejsca. Gdzie tu logika? Jakiś czas temu na DG był artykuł, dlaczego duże firmy nie współpracuja z UP, potrzebowali specjalisty np spawacza, a oni dawali osoby które sprzątały. Urzędy pracy powinny być jak najszybciej zlikwidowane, bo nie pomagają znaleść pracy, a tylko pomagają ukrywać bezrobocie właśnie takim dysponowaniem środków jak opisałem powyżej.

    Odpowiedz
  • Xenomorph(2013-03-01 10:26) Zgłoś naruszenie 00

    Dobrym przykladem tego w jak patologicznej sytuacji jest polski rynek "pracy" jest moja historia.

    Mam doktorat z biochemii, niezla liste umiejetnosci laboratoryjnych oraz biegla znajomosc angielskiego ze slownictwem branzowym. Przez ciezkie miesiace wysylalem dziesiatki CV do firm z branzy i aplikowalem na kazde pasujace stanowisko. Ogromna wiekszosc firm w ogole nie zareagowala na proby kontaktu (brak nawet bylo automatycznego powiadomienia o odbiorze). Odpowiedzi moglem policzyc na palcach jednej reki.

    Pewnego dnia odezwal sie moj telefon - dostalem "zaproszenie" na rozmowe, a moze precyzyjniej: pan prezio powiedzial, abym dzis wpadl do firmy, byle szybko, bo on moze wczesniej z pracy wyjsc. Na rozmowie prezio przerywal mi co drugie zdanie tekstami typu "niech pan nie mowi ze umie bo my wiemy lepiej ze pan nie umie". Prawda byla taka, ze umialem biegle rzeczy ktore oni dopiero planowali robic (HPLC) oraz umialem zrobic "od zera" rzeczy ktore oni robili tylko gotowe z pudelka (ELISA). Na koniec pan prezio oswiadczyl, ze "skoro nic nie umiem" (sic!) to oni moga mi zaoferowac tylko "staz i przeszkolenie"... (Zapewne chodzilo o to, abym ja przeszkolil ich pracownikow - "zielonych" absolwentow.)

    Pozegnalem sie i nie ogladalem za siebie...

    Zaczalem wysylac CV za granice i w stosunkowo krotkim czasie opuszczalem Polske z podpisana umowa o pracy na stale na stanowisku naukowym w duzej firmie biotechnologicznej w Wielkiej Brytanii.

    Odpowiedz
  • mjk(2013-03-01 09:40) Zgłoś naruszenie 00

    Prosty przykład: niedawno odbył się ogólnopolski konkurs na najlepszy startup. Wygrała go strona taxi5.pl - aplikacja do zamawiania taksówek. Podobno nagroda to 2 mln zł., kilka dni po konkursie znajduję na portalu Gumtree ogłoszenie, że szukają praktykanta do odbycia miesięcznych praktyk, oczywiście, za darmo. Tragedia...

    Odpowiedz
  • Pośrednik(2013-03-01 08:51) Zgłoś naruszenie 00

    Jak zwykle winne Urzędy Pracy! Ktoś ponad 10 lat temu wprowadził przepis o możliwości finansowania z publicznych środków takiej formy wsparcia bezrobotnych , bez obowiązku zatrudnienia ich przez pracodawcę po pomyślnym zakończeniu stażu. Pracodawcy działają dla zysku więc trudno się dziwić,że maksymalnie wykorzystują tą formę "zatrudnienia". Od lat pracownicy urzędów pracy podnoszą kwestię wypierania zatrudnienia przez organizację; staży-decydentów to nie interesuje!

    Odpowiedz
  • stażysta.(2013-03-01 08:07) Zgłoś naruszenie 00

    A czy to nie jest tak ,że to urzędy pracy przyswoiły wszystkim taki schemat postepowania? dostajesz stażystę, ale nie musisz go zatrudniać. ( musimy wydac kasę na walkę z bezrobociem, a nie na tworzenie miejsc pracy).

    Odpowiedz
  • MM(2013-03-01 08:02) Zgłoś naruszenie 00

    I tak stażystom brak doświadczenia w roli pracownika (płaca, ubezpieczenie, bezpieczeństwo, profesjonalizm), na początku drogi uczą się za to, że mogą najwyżej dostać byle jaka prace, za darmo lub za grosze, czyli że są nawozem historii. W majestacie prawa.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane