W procesie rekrutacji, pytanie o oczekiwania finansowe kandydata do pracy, można uznać za rytualne.

- Parę miesięcy temu, na takie zapytanie potencjalnego pracodawcy odpowiedziałem: „25 tys. złotych”. Ten natychmiast zareagował mówiąc, że chyba jestem niepoważny, a ja na to z zupełnie poważną miną: „Odpowiedziałem na Pana pytanie”. Właściciel firmy nie dał za wygraną i poprosił, bym podał nową stawkę, a ja na to: „Stawkę już podałem. Teraz na Pana kolej - co mi Pan zaproponuje?” - opowiada Dariusz Strzałkowski, informatyk, który pracuje na zagranicznych kontraktach, w globalnej firmie paliwowej. - Obecnie nie szukam nowej pracy, chyba że trafi się taka, której nie sposób odrzucić. Czasami kontaktują się ze mną „łowcy głów” i nierzadko zadają pytanie, jakie są moje oczekiwania płacowe. Zawsze im mówię, że to oni do mnie przychodzą i to ich zdaniem jest sprzedać mi stanowisko, więc to oni muszą pierwsi powiedzieć, ile firma ma mi do zaoferowania - dodaje.
Zdaniem Konrada Gurbały, HR business partnera w Cloudware Polska, podobną asertywnością w rozmowach z rekruterami mogą się wykazywać jedynie kandydaci z dużym potencjałem i pewni tego, że jeśli nie ten - to inny pracodawca przystanie na ich warunki. Na ogół w negocjacjach płacowych prym wiodą jednak pracodawcy, a ci zatrudniają tych, którzy przystaną na proponowane im warunki.

Rynek pracodawcy

Z przeprowadzonej przez Narodowy Bank Polski analizy „Badanie Ankietowe Rynku Pracy 2012” wynika, że pogarszanie się sytuacji na rynku pracy łączy się ze zmniejszeniem skłonności pracodawców do podwyższania wynagrodzeń.
„Wzrost bezrobocia i podaży pracy obniżają presję na wzrost płac. Oczekiwania płacowe osób młodych przewyższają odpowiadające im stawki na rynku pracy, co może mieć duży wpływ na relatywnie wyższe bezrobocie w tej grupie” - czytamy w komentarzu do ankiety.

- Nastąpił znaczący spadek liczby firm poszukujących pracowników. Pracodawcy stosunkowo rzadko ulegali naciskom płacowym - poinformował Paweł Strzelecki z Instytutu Ekonomicznego NBP.

Jaki jest efekt tej sytuacji? Na rynku pracy warunki dyktują pracodawcy, którzy w mniejszym niż dotąd stopniu uwzględniają oczekiwania płacowe pracowników i kandydatów.
- Najbardziej skłonni, do przystosowania swoich oczekiwań do warunków dyktowanych przez pracodawców, są kandydaci długo poszukujący pracy. W miarę, jak upływają kolejne miesiące bezskutecznych poszukiwań, weryfikują i obniżają swoje oczekiwania finansowe - zauważa Justyna Ścigler, konsultantka personalna w agencji zatrudnienia Manpower. - Z kolei nie możemy mówić o takiej elastyczności wśród fachowców wąskich specjalizacji - techników, specjalistów IT, inżynierów, menedżerów projektu, a nawet wykwalifikowanych pracowników fizycznych. Ci wolą poświęcić więcej czasu na poszukiwania pracy, aby w końcu spełnić swoje oczekiwania finansowe z wyższego pułapu - zaznacza Ścigler.

- Elastyczność w kwestii zarobków nie jest związana z branżą, lecz z indywidualną sytuacją życiową. Im dłuższy okres poszukiwania pracy, tym większa elastyczność i mniejsze wymagania finansowe, a także gotowość do podjęcia pracy nawet poniżej kwalifikacji. To jest trwała tendencja w rekrutacji - zauważa Damian Kurkowiak, łowca głów i doradca personalny w firmie Vector.