To propozycje zmian w kodeksie pracy, które rząd i partnerzy społeczni będą negocjować w komisji trójstronnej (KT). Na ostatnim posiedzeniu zespołu ds. prawa pracy i układów zbiorowych wszystkie strony zadeklarowały wolę rozmów w sprawie stabilizacji zatrudnienia i ograniczenia zatrudnienia czasowego.

Pomysł, który spotkał się z największym zainteresowaniem partnerów społecznych, zakłada – wzorem przepisów czeskich – że wszystkie umowy na czas określony mogłyby trwać maksymalnie przez wskazany okres (w zależności od wyników negocjacji w KT np. 24 lub 36 miesięcy). Po tym okresie mogłyby być wydłużane, tylko jeśli pracodawca i związki zawodowe porozumieją się co do takiej możliwości. W ten sposób ograniczone byłoby nadużywanie umów terminowych. Obecnie na ich podstawie zatrudniony jest już co czwarty pracownik, a Polska pod tym względem jest liderem w UE. Jednocześnie pracodawcy, którym z obiektywnych przyczyn zależy na takiej formie zatrudnienia, mogliby porozumieć się ze związkowcami co do przedłużenia kontraktów terminowych poza ustawowy termin.

– Ożywiłoby to dialog pomiędzy pracodawcami a związkami na poziomie zakładu pracy. Dziś nie funkcjonuje on, bo zakres negocjacji został ograniczony prawie wyłącznie do kwestii płacowych – mówi Monika Gładoch, radca prawny i ekspert Pracodawców RP.

Podkreśla, że zgodnie z innymi negocjowanymi zmianami dotyczącymi czasu pracy w porozumieniu pracodawców i reprezentacji pracowników będą mogły być wydłużane także okresy rozliczeniowe czasu pracy.

– Rozszerza się pole negocjacyjne, a więc obie strony mogą wynegocjować te rozwiązania, na których im najbardziej zależy. Oznacza to także wzmocnienie pozycji związków i wzrost zainteresowania ich działalnością ze strony pracodawcy, któremu będzie zależeć na współpracy – dodaje Monika Gładoch.

Tłumaczy, że firmom nie zależy na utrzymywaniu fikcji np. 10-letnich umów na czas określony, bo stosują je jedynie pracodawcy obchodzący prawo, a więc nieuczciwie konkurujący z pozostałymi.

Rozszerzenia zakresu spraw, jakie można negocjować na szczeblu zakładu pracy, domagają się też związki zawodowe.

– Chcemy ożywić praktykę zawierania układów zbiorowych. Jak największa liczba zagadnień unormowanych obecnie w sztywny sposób w kodeksie pracy – w tym te dotyczące umów na czas określony czy czasu pracy – powinna być przeniesiona właśnie do układów – mówi Paweł Śmigielski, ekspert OPZZ.

Oczekuje, że propozycje w tej sprawie przedstawi rząd.

– Kodeks pracy mógłby zawierać jedynie ogólny przepis przewidujący np., że zatrudnienie na czas określony nie może przekraczać 24 miesięcy, a szczegółowe rozwiązania dotyczące umów terminowych, w tym możliwość ich wydłużenia, powinny być uzgadniane przez związki i pracodawców – dodaje.

Porozumienie partnerów społecznych w kwestii umów wydaje się więc możliwe. Z kolei resort pracy niejednokrotnie deklarował, że przychyli się do zmian w prawie pracy w razie zawarcia takiego kompromisu.

Możliwość szczegółowego określenia przez pracodawców i pracowników zasad zatrudnienia na czas określony to jednak niejedyny sposób na stabilizację etatów. Strona rządowa sygnalizowała np. możliwość wydłużenia okresu wypowiedzenia wraz z okresem trwania umowy na czas określony. Obecnie, jeśli umowa taka zawarta jest na czas dłuższy niż 6 miesięcy, strony mogą przewidzieć w niej możliwość rozwiązania stosunku pracy za dwutygodniowym wypowiedzeniem. Wspomniany okres wypowiedzenia mógłby być wydłużany (np. do miesiąca lub dwóch miesięcy) wraz z czasem trwania umowy terminowej (np. po roku zatrudnienia).

Z kolei pracodawcy proponowali, aby obowiązywał maksymalny okres, na jaki można zawierać kontrakt terminowy, ale jeszcze np. przez dwa lata po przekształceniu się umowy terminowej w stałą (czyli po przekroczeniu maksymalnego okresu) pracodawca mógł ją wypowiedzieć bez uzasadnienia (to konieczne w przypadku umów na czas nieokreślony).