Propozycje rządowe zakładają m.in., że pracownicy mogliby być objęci ruchomym czasem pracy, czyli rozpoczynać i kończyć swoje zadania w elastycznych godzinach. Dzięki temu łatwiej będzie im łączyć obowiązki zawodowe i rodzinne. Jednocześnie mają być prowadzone rozmowy dotyczące ograniczenia możliwości zatrudnienia na czas określony.

Od ostatecznego rezultatu tych prac może zależeć sukces polityki rodzinnej rządu. Dotychczasowe szczątkowe i nieskoordynowane rozwiązania, jak np. becikowe lub krótkie urlopy ojcowskie, nie przyczyniły się do przezwyciężenia zapaści demograficznej.

Krytyczna sytuacja

W ciągu zaledwie dwóch lat (2009–2011) współczynnik dzietności kobiet w Polsce spadł z 1,40 do 1,30. W 2011 r. urodziło się w Polsce o 29 tys. mniej dzieci niż w 2009 r.

– Wynika to m.in. z faktu, że minął już czas, gdy w wiek rozrodczy wchodził wyż demograficzny z przełomu lat 70. i 80. Jednocześnie wydłuża się przeciętny wiek, w którym kobieta rodzi pierwsze dziecko, a to przekłada się na mniejszą liczbę urodzin ogółem – tłumaczy dr Krzysztof Szwarc z Katedry Statystyki i Demografii Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Rodzice na rynku pracy

Rodzice na rynku pracy

źródło: DGP

Podkreśla, że istotny wpływ na to ma też zmiana stylu życia i pracy. Coraz częściej młodzi ludzie uznają, że koszty posiadania dziecka przewyższają zyski. Dla przykładu widzą, że choć jakość opieki medycznej lub oświaty jest wyższa, to dostęp do nich jest trudniejszy i coraz bardziej kosztowny.

– W tym kontekście wydłużenie urlopu macierzyńskiego czy krótki urlop ojcowski, nie wspominając już o becikowym, nie mają wpływu na decyzję o posiadaniu dziecka. Coraz bardziej liczą się przyczyny ekonomiczne, czyli np. stabilne zatrudnienie – dodaje Krzysztof Szwarc.

A z tym obecnie młodzi ludzie mają największy problem. Z rządowego raportu Młodzi 2011 wynika, że 54 proc. osób rozpoczyna obecnie pierwszą pracę na podstawie terminowej umowy, która nie daje gwarancji stabilnej pracy (i nie ułatwia np. starania się o kredyt na mieszkanie). W całej UE Polska jest zresztą liderem w zatrudnieniu terminowym. Na tej podstawie pracuje już co czwarty Polak.