Problem ogółu

To oczywiście absurdalne przypadki, które nie dotyczą wszystkich pracodawców. Każdy z nich na co dzień styka się jednak z innymi problemami wynikającymi z przepisów o czasie pracy, wielokrotnie wskazywanymi przez DGP. Słynne są już tzw. przedgodziny, czyli sytuacja, gdy danego dnia pracownik rozpocznie pracę wcześniej niż dnia poprzedniego. Będzie pracował wtedy w nadgodzinach, mimo że w oba dni nie przepracuje więcej niż po osiem godzin.

– Nieużyteczne są już dziś przepisy dotyczące systemów czasu pracy. Np. system przerywanego czasu pracy na podstawie umowy o pracę można wprowadzić tylko osoba fizyczna prowadząca działalność rolniczą, u której nie działają związki zawodowe – wylicza Katarzyna Grzybowska-Dworzecka, adwokat z Kancelarii Głuszko & Grzybowska-Dworzecka.

Zdaniem Witolda Polkowskiego dział VI k.p. jest tak skomplikowany, że problem z interpretacją tych przepisów mają nie tylko pracodawcy, ale także specjaliści na co dzień zajmujący się prowadzeniem działów kadr w firmach. Wskazują na to też kontrole PIP.

Pracodawcy skarżyli się inspektorom na niejednoznaczne regulacje, które wymagają np. posiłkowania się orzecznictwem Sądu Najwyższego (np. w kwestii zaliczania do czasu pracy szkoleń zawodowych czy podróży służbowej).

Zmiany negocjowane w Komisji Trójstronnej na pewno zlikwidowałyby wiele absurdów dotyczących czasu pracy. Do tego potrzebna jest jednak zgoda partnerów społecznych, którzy wciąż nie porozumieli się w sprawie trybu, w jakim elastyczne rozwiązania miałyby być stosowane w firmach.

Brak elastyczności przyczynia się do zawierania umów cywilnych

Arkadiusz Sobczyk radca prawny, Kancelaria Prawna Sobczyk i Współpracownicy

Pracodawca i pracownik powinni mieć więcej swobody w ustalaniu czasu pracy. Kodeks pracy nie może w praktyce działać tylko w firmach produkcyjnych, nie zauważać zmian gospodarczych i na rynku pracy. Dla przykładu prawo pracownika – niebędącego menedżerem – do dobowego odpoczynku można naruszyć dziś tylko w razie konieczności prowadzenia akcji ratowniczej lub usunięcia awarii. Ten i wiele innych sztywnych przepisów o czasie powodują, że pracodawcy zawierają umowy cywilnoprawne, zamiast zatrudniać na podstawie umów o pracę. Dotyczy to zwłaszcza specjalistów, np. informatyków, których pracodawcy nie potrzebują przecież przez osiem godzin na dobę, lecz do wykonania określonej czynności.