Udział w szkoleniu może pozbawić bezrobotnego pieniędzy na własną firmę. Przekonała się o tym czytelniczka DGP z Żyrardowa. Uczestniczyła w trzech szkoleniach, które miały przygotować ją do zmiany zawodu. Skorzystała m.in. z bardzo drogiego kursu sfinansowanego ze środków unijnych uczącego, jak wykonać makijaż permanentny. W tym roku – nadal bezrobotna – postanowiła otworzyć własny gabinet kosmetyczny. Ponieważ nie miała środków na zakup wyposażenia, wystąpiła do powiatowego urzędu pracy (PUP) o dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Urząd odmówił. Swoją decyzję argumentował tym, że wielokrotnie korzystała z innych form aktywizacji zawodowej.

– Powodem odmowy nie był zły biznesplan ani brak predyspozycji do prowadzenia działalności gospodarczej. Jedyną przyczyną było to, że wcześniej brałam udział w szkoleniach – mówi rozżalona czytelniczka.

Podkreśla, że kierował ją na nie urząd pracy po to, aby nauczyła się nowego zawodu. Nie znalazła jednak zatrudnienia. Teraz – po odmowie przyznania dotacji – nie utworzy też sama dla siebie miejsca pracy.

– Pieniądze na szkolenia zostały zmarnowane – uważa nasza rozmówczyni.

Dyrekcja PUP w Żyrardowie jest jednak innego zdania. Alicja Gmurek, wicedyrektor tego urzędu, potwierdza, że wnioski osób, które kiedykolwiek korzystały ze wsparcia (szkoleń, staży lub innych form aktywizacji zawodowej), są rozpatrywane odmownie. Tłumaczy to efektywnością wydawania publicznych środków.

– Takie założenie w tym roku przyjął dyrektor naszego PUP. Chcemy dać szansę innym osobom, które nie korzystały dotąd z żadnej formy aktywizacji – tłumaczy Alicja Gmurek.

Jeszcze dwa lata temu ta zasada nie obowiązywała. Bezrobotni mogli korzystać z kilku szkoleń i nie zamykało im to drogi do innego wsparcia. Zmniejszenie przez resort pracy środków na ten cel spowodowało, że obecnie podejście urzędników jest zupełnie inne. W tym roku urzędy na aktywizowanie bezrobotnych otrzymały 3,4 mld zł, czyli tylko o 200 mln zł więcej niż rok wcześniej (ale o prawie połowę mniej niż w 2010 r.). W wielu urzędach pieniądze zostały już zagospodarowane. W niektórych, np. w Gorlicach, skończą się w sierpniu.

Dlatego z podobnym podejściem jak w Żyrardowie bezrobotni spotkają się w całej Polsce.

– To prawda, że nigdzie w przepisach nie jest powiedziane, że osoba, która korzystała ze szkoleń, nie może brać udziału w innych formach aktywizacji. Chcemy jednak dać szansę jak największej liczbie bezrobotnych. Wynika to z racjonalnego i sprawiedliwego wydatkowania pieniędzy – wyjaśnia Katarzyna Ptak, dyrektor PUP w Tychach.

Eksperci mają wątpliwości, czy automatyczny brak zgody na wsparcie w takiej sytuacji jest logiczny.

– Odmowa byłaby zasadna w przypadku osoby, która wyszkoliła się w pięciu zawodach, a chce rozpocząć działalność gospodarczą w szóstym. Nie jest to jednak efektywny sposób wydawania pieniędzy, kiedy nie przyznaje się ich bezrobotnym, których wyszkoliło się w jakiejś profesji i są oni gotowi do podjęcia pracy na własny rachunek – prezentuje Zbigniew Żurek, wiceprezes BCC.