Czy już zdiagnozował pan bolączki funkcjonowania publicznych służb zatrudnienia?

Kluczowym problemem jest wiązanie ubezpieczenia zdrowotnego ze statusem bezrobotnego. Obciążenia związane z obsługą ubezpieczenia zdrowotnego przez urzędy pracy są gigantyczne, a dodatkowo rejestrujemy co najmniej 1/4 osób, które wcale nie poszukują pracy. Chcę, by poszczególne instytucje zajmowały się tym, co jest do nich przypisane. Służby zatrudnienia powinny koncentrować się na aktywizacji bezrobotnych i współpracy z pracodawcami.

Co to oznacza?

NFZ powinien rejestrować osoby do ubezpieczenia, a w dzisiejszym stanie prawnym państwo odprowadza składki za osoby bezrobotne bez prawa do zasiłku, a także za osoby nieaktywne zawodowo z powodu sprawowania opieki nad osobą zależną. W większych powiatowych urzędach pracy (PUP) od kilku do kilkunastu urzędników zajmuje się rejestracją ubezpieczenia i jego rozliczaniem, co nie powinno należeć do zadań urzędu pracy. Rejestracja osób nieposiadających tytułu do ubezpieczenia w związku z zatrudnieniem powinna należeć np. do NFZ, co sprawi, że pracownicy PUP zajmowaliby się udzielaniem wsparcia i pomocy w aktywizacji bezrobotnych, którzy faktycznie jej oczekują.

To rozwiązanie wpłynie na służby lokalne. Jaka ma być rola wojewódzkich urzędów pracy (WUP) w działaniach na rzecz rynku pracy?

Tu również konieczne są zmiany. WUP już teraz koordynują działania w projektach finansowanych z Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS). Chciałbym, by odbywały się tam prace nad projektami ponadlokalnymi na skalę regionów z udziałem prywatnych agencji, partnerów społecznych, organizacji pozarządowych. Za pośrednictwem WUP realizowane byłyby działania aktywizacyjne związane z angażowaniem i kontraktowaniem usług z wyspecjalizowanych prywatnych agencji zatrudnienia. Urzędy pracy powinny współpracować z sektorem prywatnym, bo te działania będą uzupełniać ofertę publicznych służb zatrudnienia.

Co to oznacza dla prywatnych agencji pracy?

Sektor prywatny będzie zajmował się tymi bezrobotnymi, z którymi urzędy pracy sobie nie radzą. Osoba chronicznie bezrobotna (pow. 24 miesięcy) musi otrzymać coś więcej niż ofertę z adresem potencjalnego pracodawcy. Tu często są potrzebne inne formy pomocy, np. trening psychologiczny, porada lekarska, czyli takie, które trudno z perspektywy urzędnika zidentyfikować, gdy zajmuje się on setkami innych osób. Firma, której płacimy za efektywność, będzie miała dowolność doboru instrumentów, które skutecznie umożliwią powrót na rynek pracy. A państwo płacić będzie przede wszystkim za efekty, pomoc w znalezieniu pracy i jej utrzymanie.

Czy ta propozycja nie sprowadza się do tego, że chcecie sią pozbyć najtrudniejszych bezrobotnych i przekazać ich prywatnym agencjom?

Nie ma mowy o pozbywaniu się kogokolwiek. Te projekty będą realizowane w partnerstwie sektora prywatnego czy pozarządowego i publicznych służb zatrudnienia. Efektywność tych działań zadecyduje o skali jego stosowania. Na początek środki przeznaczone na tę formę współpracy będą jednak ograniczone.

Ile pieniędzy zostanie przeznaczone na ten cel?

Dziś trudno podawać takie szacunki, bo wymaga to wyliczeń i konsultacji z urzędami pracy. Środki na ten cel mogą też pochodzić z funduszy strukturalnych. Planujemy jeszcze w tym lub w przyszłym roku pilotaż, który pozwoli ocenić koszty i potrzeby.

Czy pracownicy PUP będą gotowi do bezpośredniej pracy z bezrobotnym?

Tak, po odbiurokratyzowaniu urzędów pracy powinna wzrosnąć liczba pracowników, którzy bezpośrednio zajmą się pomocą dla bezrobotnych, współpracą z pracodawcami i instytucjami rynku pracy. Chcemy motywować pracowników urzędów pracy tak, by wysokość ich wynagrodzenia była powiązana ze skutecznością.

Na jakich instrumentach chce pan oprzeć wyprowadzanie ludzi z bezrobocia. Czy obecne rozwiązania w ofercie urzędów pracy są wystarczające?

Walkę z bezrobociem trzeba zacząć już na etapie zatrudnienia. Pomysłem, który rozważamy i z którym wiążemy duże nadzieje jest powołanie krajowego funduszu szkoleniowego (KFS), który pozwoli na finansowanie i organizowanie kursów i szkoleń dla pracowników 45+. Działania prewencyjne prozatrudnieniowe trzeba rozpoczynać właśnie w tym wieku. Im starsza bowiem osoba, tym trudniej skutecznie pomóc jej w przekwalifikowaniu i znalezieniu innej pracy. Te działania mają oczywiście związek z przesunięciem wieku emerytalnego.

Z czego zostanie sfinansowany Krajowy Fundusz Szkoleniowy?

Z Funduszu Pracy. Ale niewykluczam, że w przyszłości środki pochodziłyby także z EFS. Docelowo z KFS będą mogli korzystać nie tylko pracownicy 45+, ale też inne grupy. O rodzaju szkolenia będą decydować pracodawcy, którzy wiedzą, jakich kwalifikacji wymagają od swoich pracowników, aby ci utrzymali zatrudnienie. Szczegóły tego rozwiązania będą poprzedzone konsultacjami z partnerami społecznymi w Trójstronnej Komisji.