O dotację częściej występują mężczyźni niż kobiety. Takie między innymi wnioski płyną z raportu za lata 2008 – 2011 przygotowanego przez prywatną firmę na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Jest on pierwszą próbą wszechstronnej oceny przydatności dotacji na biznes dla bezrobotnych. Badaniem objęto 1150 właścicieli małych firm, 880 bezrobotnych ubiegających się o wsparcie finansowe i 243 doradców zawodowych z 341 PUP.

Atrakcyjna dotacja

Z raportu resortu wynika, że od 2008 roku do końca 2011 roku urzędy pracy przeznaczyły na dotacje 3,47 mld zł dla 210 tys. bezrobotnych. 85 proc. z nich nadal działa na rynku, co oznacza, że nie zlikwidowało działalności. Ale często jest ona pozorna. Do roku opłacają składki i podatki, bo wtedy nie muszą zwracać pomocy. Po tym okresie np. zawieszają funkcjonowanie, chociaż formalnie dalej istnieją w ewidencji prowadzenia działalności gospodarczej.

Najczęściej o dofinansowanie rozpoczęcia działalności gospodarczej ubiegają się osoby bezrobotne o wykształceniu wyższym oraz średnim zawodowym. Zwykle są to mężczyźni, którzy pozostają w rejestrze urzędu pracy dłużej niż rok

– Potem po kilku latach, nawet jeśli nie zarabiają na biznesie, to i tak odnoszą korzyść, bo rzeczy, na przykład komputer czy drukarka zakupione za pieniądze z Funduszu Pracy (FP), są ich własnością – mówi Julian Zawistowski z Instytutu Badań Strukturalnych.

Najczęstszymi powodami faktycznego zakończenia działalności, jak podają badani właściciele firm, była niekorzystna zmiana sytuacji na rynku oraz zbyt silna konkurencja. Pracownicy urzędów natomiast wskazują takie przyczyny, jak niższa od oczekiwanej rentowność firm.

– Ich właściciele powinni mieć prawo do wsparcia doradczego i finansowego z urzędu pracy. To pomogłoby im przetrwać na rynku – mówi Marek Rymsza z Uniwersytetu Warszawskiego.

Decyduje doświadczenie

Pierwszym krokiem, jaki musi wykonać bezrobotny ubiegający się o dotację, jest złożenie wniosku w urzędzie pracy. Musi on spełniać szereg warunków określonych w przepisach. Problem w tym, co potwierdzają wyniki raportu przygotowanego dla resortu pracy, że 90 proc. urzędów pracy w swoich regulaminach określa dodatkowe wymogi. Chcą na przykład, aby zainteresowany miał wkład własny co najmniej 25 proc. kwoty dotacji, o którą się ubiega, często co najmniej trzy miesiące stażu jako bezrobotny czy posiadał własny lokal. W co trzecim urzędzie bierze się pod uwagę predyspozycje osobowościowe kandydata do prowadzenia działalności, to znaczy doświadczenie zawodowe, kwalifikacje i wykształcenie. Połowa doradców zawodowych poddaje bezrobotnych testom predyspozycji psychicznych.