46 zawodów zostanie otwartych. Co się zmieni?

autor: Ewa Wesołowska, Magdalena Pasznik01.03.2012, 07:22; Aktualizacja: 01.03.2012, 08:48

W najbliższą sobotę rząd przedstawi listę pierwszych 46 profesji, które mają być uwolnione spod władzy korporacji zawodowych i urzędników państwowych. Docelowo liczba zawodów z ograniczonym dostępem ma się zmniejszyć z 380 do ok. 100.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (47)

  • kyu(2012-03-01 08:34) Zgłoś naruszenie 00

    I deregulujemy te, które są UE akurat regulowane w taki czy inny sposób, najczęściej egzaminem.

    Odpowiedz
  • Me dzisiaj(2012-03-01 20:31) Zgłoś naruszenie 00

    Eh, znowu magistrowie prawa atakują. Ledwo co się taki umie podpisać, ale ambicje... Najlepiej, żeby adwoktem można było zostać zaraz po gimnazjum. Ale i tak dla niektórych byłoby za dużo.

    Śmieszni jesteście i tyle.

    A jakie to profity są z wykonywania zawodu adwokata/radcy, to zobaczcie na listy adw/r.pr. nie wykonujących zawodu - z dnia na dzień więcej adw/r.pr. nie jest w stanie urobić na koszty.

    Odpowiedz
  • red(2012-03-01 14:41) Zgłoś naruszenie 00

    do 25: haha, no rozłożyłeś mnie na łopatki i nie mogłem się powstrzymać żeby się jeszcze trochę ponabijać ;p nie wiem czy to prowokacja czy też rzeczywiście reprezentujesz sobą esencję korporacyjnego ścierwa. "limity przyjęć", "masowość to zawsze spadek jakości" - żałosny jesteś. Właśnie pokazujesz jak wygląda tradycja i etos.

    Odpowiedz
  • kamlot(2012-03-01 14:55) Zgłoś naruszenie 00

    Tylu jest prawników, ze niedługo nikt nie bedzie potrzebował porady prawnej. Może gdyby otowrzyli by kompletnie zawody prawnicze to ceny usług kosztowałyby srednio 200 zł za obrone w sprawie karnej jednakże podaż przerosłąby popyt i utrzsymałyby sie tylko najlepsze "firmy" bo o kancleari w takim przypadku, to nie byłoby mowy a o mecenasie to tym bardzie, jedynie tylko tytuł magistra by pozostal...do tematu...z biegiem czasu rynek zweryfikwał by umiejętności tzw. absolwentow praw i moim zdaniem zgodnei z zasadą darwina wymarli by w ciagu góra 10 lat a na rynku zostałyby kancelari z prawnikami którzy przed wilekim otwarciem zawodów prawniczych zdążyliby uzyskać tytuł radcy prawnego czy adwokata, zaznaczam "tytuł" radcy prawnego czy adwokata, bo absolwent mogłby być tylko tytułowany "magistrem"
    Co wiecej może by też tak pozwolić absolwentom uczestniczyc w konkursach na stanowiska referendarskie albo od razu w konkursach na stanowisko sedziowskie ...jaki poziom pelnomocników taki poziom sędziów na pewno by sie dogadali.
    Jak otworzyć to może zawody medyczne, prawo może kiedyś mi sie znudzi i będe chciał zostać lekarzem chirurgiem będe na początku operował za marne grosze powiedzmy tak 200 za operacje wyrostka to może zdobęde klijentele i w przyszłości będe brał 10 racy tyle...
    Prawnik powinien być ambitny o dążyć do zdobyćia jak najlepszego wykształcenia, żeby jak najlepiej reprezentować klijenrtów lub dbać o interes społeczeństwa. Nie rozumie ludzi, kórzy nie chcą iść na aplikacje, a jak nie są w stanie zarobić chociaż na opłacenie aplikacji to nie mają co liczyć, że utrzymają się na rynku po jej zakończeniu!
    Powodzenia! cześć! i czołem! Przepraszam za wszelkie błedy językowe popełnione przeze mnie w tekście!

    Odpowiedz
  • moje zdanie(2012-03-01 15:18) Zgłoś naruszenie 00

    Do 29
    Porady i pomocy prawnej potrzeba - ale konkretnej a nie w stylu - oczywiście sprawa jest wygrana... Ktoś, kto miał parę godzin zajęć z jakiegoś przedmiotu przez cztery lata jest przecież gorzej przygotowany niż prawnik, który zawodowo zajmuje się jakimś problemem przez wiele lat. Dlaczego zatem z jednej strony pozwala sie reprezentować osoby fizyczne komuś, kto w ramach aplikacji miał zaledwie parę godzin zajęć a innemu prawnikowi, który mia kilka tysięcy godzin poświęconych konkretnym zagadnieniem nie wolno?

    Nikt mi nie wmówi również, że można obecnie utrzymać "rękę na pulsie" ogólnie w prawie. W wąskiej dziedzinie człowiek nie może już wyrobić, żeby być na bieżąco, a tu się serwuje baśnie że tytuł mecenas otwiera wrota jaźni do kosmicznej bazy wszystkich aktualnych przepisów.
    Jestem pewien, że większość wileloletnich mecenasów nawet nie dychnełaby na testach wstępnych na aplikacje. Czemu ma służyć odpytywanie z przepisów, który nie uczą się na pamięć nawet profesjonaliści?

    Prawo to jest sztuka (pamiętacie ius est ars...), a mistrzów sztuki nie robi się na korporacyjnym szablonie. To czy efekt sztuki się podoba zależy od klientów, a nie od ochów i achów kolegów z cechu.
    I jeszcze jedna rzecz, sztuka rozwija się poza skostniałym środowiskiem towarzystwa wzajemnej adoracji.
    Dlatego pora pójść wreszcie do przodu - tym razem z młodymi.

    Odpowiedz
  • Aplikantka(2012-03-01 15:41) Zgłoś naruszenie 00

    Do ad vocem,
    Niestety świadomość prawna społeczeństwa jest bardzo niska i zwykły Kowalski, napotykajacy na swojej drodze życiowej problem prawny nie potrafi zweryfikować umiejętności magistra po strudiach, albo osobę z marnym doświadczeniem podającą się za specjalistę. Natomiast w dzisiejszym systemie (który ma swoje wady) weryfikuje to za niego Państwo, wprowadzając wyśrubowane ezgzaminy badające wiedzę kandydatów. Do tego dochodzą zasady etyczne i odpowiedzialność dyscyplinarna.
    Moim zdaniem zalezność powtarza się w każdym zawodzie zaufania publicznego, w którym decydyje sią o losie ludzkich interesów majatkowych czy zdrowia- takie osoby nie mogą być przypadkowe, bo za dużo jest do stracenia.
    Już pierwszy dzień pracy w kancelarii uzmysłowił mi jak mało dają dzienne studia na całkiem niezłej uczelni i jak daleko magistrowi prawa do prawnika, zanim to się stało- stałam po drugiej stronie barykady. Warunkiem uzyskania prawa do wykonywania niektórych zwawodów wiążących się z odpowiedzialnością za drugiego człowieka powinien być zweryfikowany, wysoki poziom wiedzy- nie tytlko tej teoretycznej.

    Odpowiedz
  • genom(2012-03-01 17:52) Zgłoś naruszenie 00

    Wara od prawników. Ich dzieci z mlekiem matki i genami ojca łyka wiedzę od oseska.

    Odpowiedz
  • rudolf(2012-03-01 18:39) Zgłoś naruszenie 00

    Do aplikantka

    Pływasz w świecie fantazji. Myślisz, że twój konkurent przekaże ci tajniki zawodu? O ile w ogóle je zna? Byłby chyba głupi, żeby kształcić konkurentkę.

    Prawnik powinien być sprytny i jeszcze zanim klient pomyśli powinien już widzieć wszelkie zagrożenia dla klienta. Ty jak nie łapiesz, że konkurent to nie przyjaciel, to jak ty chcesz zabezpieczać interesy klienta?

    Twierdzenie, że konkurent, któremu odbierzemy część klientów będzie dokładał starań, żeby nas świetnie wyedukować, żebyśmy tym skuteczniej zabrali mu tych klientów, jest co najmniej ciężką postacią naiwności - czyli czymś co dyskwalifikuje prawnika (za wyjątkiem notariuszy).

    Odpowiedz
  • veritas(2012-03-01 18:41) Zgłoś naruszenie 00

    Napiszę jeszcze raz - aplikacje są logicznym absurdem. Utrzymuje się je zapewne dlatego, że korporanci liczą, że jak znowu ministrem zostanie ktoś kalwasopodobny albo ćwiąkalskorodzinny to wrócą złote czasy rodzinnego biznesu.

    A oto przyczyn dla których aplikacje to absurd:

    Dla przykładu aplikacja radcowska

    - aby po aplikacji radcowskiej zostać karnistą i reprezentować klientów w sprawach karnych wystarczy
    - 19 godzin zajęć z prawa karnego - czyli 2,5 dnia szkolenia
    - 32 godziny zajęc z procesu karnego - czyli 4 dni szkolenia

    łącznie 6 i 1/2 dnia szkolenia na przestrzeni 4 lat (sic!!!) czynią z radcy prawnego karnistę :)))))


    Teraz prawo pracy - jeden z głównych działów potrzebnych przy obsłudze pracodawców - 34 godziny zajęć - czyli ok. 4 dni zajęć na przestrzeni 4 lat
    Czyli jeden dzień rocznie zajeć z prawa pracy - umożliwi przyszłemu radcy prawnemu zabezpieczenie przedsiębiorcy, który będzie się u niego radził, albo ochronę interesu pracownika, który sobie radcę wynajmie.
    Mój kolega pracuje w PIPie - zajmuje się prawem pracy od 3 lat codziennie, ale wg. korporacji radców prawnych nie może reprezentować np. mnie w sądzie - bo stwarza ryzyko :)))))) oczywiście ktos kto się uczył 8 godzin rocznie jest całkowicie bezpieczny :))))))))

    Idźmy dalej - prwo ubezpieczeń społecznych - aż 11 godzin w skali 4 lat. To daje niecałe 3 godziny rocznie. I znowu moja znajoma prawni z ZUS - u nie może mnie reprezentować, bo ona ma codziennie 8 godzin prawa ubezpieczeń społecznych. Skoro ktoś ma za półtorej dnia więcej kontaktu z prawem ubezpieczeń niż aplikant radcowski za 4 lata - to musi być - logiką korporacji - niebezpieczny dla klienta, tym bardziej im lepiej się na czymś zna :)))

    Oczywiście dziedzin tak potrzebnych na egzaminach wstępnych jak prawo morskie i leśne próźno szukać w ramach aplikacyjnych zajęć.

    Ale, żeby być uczciwym przyjrzyjmy się głównym przedmiotom aplikacji
    prawu cywilnemu - 81 godzin - 10 dni wykładów w skali 4 lat
    postępowaniu cywilnegmu - 63 godzin - 8 dni wykładów przez 4 lata

    administracyjnegmu - 57 godzin - 7 dni wykładów przez 4 lata
    postępowaniu przed sądami admi. - 7 godzin (sic!) - 1 dzień wykładów na 4 lata

    Do tego dorzućmy praktykę u konkurenta :)))), który o ile nie jest wujem, papą czy mężem to zapewne ma nieziemski interes żeby sobie wykształcić konkurencję. Szczególnie, że jak piszą na tym forum korporanci rynek jest według nich nasycony.

    Zatem, nie dopuszcza się do zawodu ludzi, którzy mają wielokrotnie większe doświadczenie i wiedzę niż absolwenci aplikacji, a jednocześnie pozwala się na nieograniczone świadczenie usług, przez korporantów, którzy w większości dziedzin prawa nie mają żadnego doświadczenia ani wiedzy (ponad to co wynieśli ze studiów).

    Ktoś pisał o egzaminie po 5 latach - to jest dopiero absurd. Jeżeli jestem specjalistą z tej dziedziny prawa, którą zajmuje się od lat, to po co mam się uczyć bzdur z których nigdy nie będę korzystał? Jeżeli zajmuje się prawem ubezpieczeń komercyjnych, to pi pierwsze nie będę brał spraw karnych, po drugie jeżeli mi się taka trafi to odeślę do karnisty, lub dołączę go do zespołu.

    Odpowiedz
  • dość robienia sobie jaj z ludzi(2012-03-01 19:04) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli byłbym urzędnikiem - prawnikiem to mogę zostać sędzą sądu administracyjnego - bez aplikacji. Ale w tym samym sądzie nie moge być pełnomocnkiem, nawet gdybym miał takie samo doświadczenie jakie potrzeba jest by zostać sędzią. :))))

    Ale aplikant, który nigdy nie był w sądzie admininstracyjnym i miał kilka godzin zajęć z ppsa może być pełnomocnkiem.

    TO SĄ KPINY A NIE PRAWO.

    Odpowiedz
  • Prawnik(2012-03-01 19:55) Zgłoś naruszenie 00

    Przed chwilą w audycji radiowej jakaś pani mecenas od spadków naopowiadała słuchaczom, że nie można przed sądem dochodzić przedawnionych roszczeń. Pani mecenas nie wiedziała, że sąd nie może z urzędu uwzględnić przedawnienia.

    Odpowiedz
  • red(2012-03-01 14:36) Zgłoś naruszenie 00

    Do 25: ależ epicko chrzanisz ;D z jednej strony mnie bawisz a z drugiej mi Ciebie żal. Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia i kontaktu z rzeczywistością.

    Odpowiedz
  • prawnik(2012-03-01 14:14) Zgłoś naruszenie 00

    Uważam, że akurat tzw. zawody prawnicze (adwokaci, radcowie) powinny być zamknięte. Aplikacja to konieczność, ale nie może być tak, że jeden patron ma grupę patronacką po 20-30 osób (w praktyce). Dwóch aplikantów na jednego patrona to max rzeczywistego przyuczania do zawodu. Te zawody (wpis na listę) to powinna być elita. Muszą być surowe limity przyjęć obok egzaminów. Metoda 'wolny wjazd wolny wyjazd' nie służy społeczeństwu. Raczej dezinformuje i pomaga rozmyć odpowiedzialność. Oczywiście równolegle należy umożliwić zastępstwo procesowe w sądach, urzędach (w tym sprawy karne, sąd najwyższy) każdemu. Człowiek ma prawo decydować o sobie i o tym kto i gdzie go reprezentuje. To jego życie - mam prawo samodzielnie brać ślub na całe życie a nie mam prawa decydować kto mnie w sądzie będzie reprezentował? Trzeba przestać się okłamywać i ocenić rzeczywistość. Nie można pod naporem słupków poparcia (z jednej strony) i prywaty części środowiska (z drugiej strony) doprowadzić do zniszczenia tradycji i etosu zawodów prawniczych (masowość to zawsze spadek jakości), doprowadzając jednocześnie do katastrofy społecznej (bezrobotni mecenasi, ludzie-klienci bez gwarancji należytej obsługi i bez zaufania do określonego zawodu prawniczego).

    Odpowiedz
  • spec(2012-03-01 21:55) Zgłoś naruszenie 00

    A co z uprawnieniami budowlanymi ?Wyższe aby zdawać.

    Odpowiedz
  • @ Me dzisiaj(2012-03-01 22:44) Zgłoś naruszenie 00

    Ale merytoryczna wypowiedź. Argumenty się skończyły? To asertywni jaśniepaństwo z zamkniętej i niesłusznie uprzywilejowanej kliki są śmieszni. Śmieszni i żałośni.

    A co to kogo obchodzi, że jakiś przedsiębiorca nie zarabia na koszty? Niech obniży koszty (byle uczciwie, a nie np. dzięki darmowej pracy aplikantów) albo zmieni branżę.

    Odpowiedz
  • arffo(2012-03-02 00:53) Zgłoś naruszenie 00

    'Target' Tuska po spartaczonym rozwiązaniu problemu ACTA - to młodzież. A zatem musi dać młodzieży coś istotnego - czyli na przykłąd uwolnienie zawodów, które są dla młodzieży wartościowe - prawnik, inżynier itp.

    Jeżeli Tusk skoncentruje się na zawodach w rodzaju nastawniczy, taksówkarz czy przewodnik wycieczek - to wkrótce zbierze żniwo. Wykonujący te zawody będą protestować, a młodzież będzie go dalej miała gdzieś, bo przecież nikt nie chce robić kariery po studiach jako taksówkarz albo przewodnik.

    Otwarcie zawodów prawniczych, medycznych czy politechnicznych to może być medialny 'event', natomiast otwarcie zawodów, o istnieniu których dowiedzieliśmy się dopiero z prasy będzie dobrą materią na dalsze kpiny z PO.

    Odpowiedz
  • Aplikantka(2012-03-02 08:56) Zgłoś naruszenie 00

    Do Rudolf,
    Świat fantazji... Ech, Ty chyba nie wiesz jak wygląda praca aplikantów w kancelarii, piszesz pisma, chodzisz do sądu, i wiele, wiele, wiele innych, pracodawca czy patron podpisują pisemka, o ile sam nie masz do tego upoważnienia i ewentualnie nadzorują merytorycznie. Konkurent (poracodawca) nie musi chcieć Ciebie uczyć bo w rzeczywistości robisz to praktykując w ten sposób i za to Ci płaci. Dostrzegam istotne wady systemu, tj. odbywania aplikacji (mogłabym pisać o tym wiele- bo uwierzcie- izby nie ułatwiaja nam jej skończenia- wręcz przeciwnie), ale nie wyobrażam sobie świadczenie usług prawnych przes osoby bez weryfikacji wiedzy teoretycznej i praktycznej. To będzie jakaś masakra, np. z uwagi na ogromny formalizm naszych pracedur (jeden z największych w Europie). Coś się musi zmienić, ale otwarty dostęp do pewnych zawodów to tylko populizm.

    Odpowiedz
  • Jakie zawody? Gdzie są te informacje?(2012-03-02 13:11) Zgłoś naruszenie 00

    Jakich 46 profesji? Proszę opublikować listę i wskazać oficjalne źródła, podać linki do stron internetowych. Gdzie są te informacje? Na stronie rządowej tego nie ma.

    Odpowiedz
  • Luke38(2012-03-04 11:04) Zgłoś naruszenie 00

    Osobiście jako klient, negatywnie oceniam działalność wielu agencji nieruchomości, choć są takie, które moim zdaniem działają rzetelnie. Uważam ,że zaistniała sytuacja jest efektem złego prawa , które do tej pory funkcjonowało. Jest okazja żeby to zmienić. Wielu specjalistów zaangażowało się w dyskusję, często jednak są to ludzie nieobiektywni, bo reprezentują własny interes. Często są wynajęci przez korporacje dla zrobienia czarnego PR. Mam nadzieję, że konsultacje społeczne obejmą również szerokąrzeszę klientów oraz ludzi młodych chcących zasilić szeregi zawodowe , do tej pory blokowane przez licencje, skazujące ich na bezrobocie.

    Odpowiedz
  • legislacja(2012-03-05 15:10) Zgłoś naruszenie 00

    Jedno sie nie zmieni na pewno.Tytul adwokata daje tylko samorzad adwokacki i sejm tego nigdy nie zmieni,poniewaz dostep do zawodow WOLNYCH zdobywa sie przez wpis na ich listy,a nie przez ustawy sejmowe...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane