– Związkowcy przyszli na spotkanie i wygłosili oświadczenia, że zawieszają swój udział pracach wszystkich zespołów Komisji Trójstronnej. Szkoda, takie zaniechanie może mieć poważne konsekwencje. Społeczeństwo oczekuje, że eksperci będą pracować i zajmować się istotnymi problemami. Ten brak dialogu może drogo kosztować także w czasie kryzysu – uważa Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP.

Na zerwanym posiedzeniu zespołu miały być omawiane rozwiązania, które miały złagodzić drugą fazę kryzysu. Partnerzy mieli uzgodnić, czy powstanie nowa ustawa antykryzysowa, czy też część nowych przepisów trafi do kodeksu pracy na stałe.

Powodem przerwania prac nie była niechęć strony pracowniczej do rozwiązań na czas spowolnienia gospodarczego, ale sposób traktowania partnerów społecznych przez stronę rządową. Związkowcy zarzucili rządowi, że ten nie przestrzega nawet ustawowych terminów przedstawiania do konsultacji partnerom społecznym projektów ustaw. Nie respektuje zgłaszanych uwag, a nawet porozumień, które były wynegocjowane w Komisji Trójstronnej, np. dotyczących płacy minimalnej.

Związki wytknęły też rządzącym, że do tej pory nie powołano przewodniczącego Komisji Trójstronnej, przez co nie mogą się odbywać prezydia i posiedzenia komisji.

– Miara się przebrała. Jeżeli rząd nie chce prowadzić rozmów w sposób cywilizowany i w wyznaczony przez prawo to my przeniesiemy je w inne miejsca. Rozgrzejmy emocje na długo przed zbliżającym się Euro 2012. Skoro rząd chce igrzysk, to będzie je miał – deklarował Jan Guz przewodniczący OPZZ.

Warunkiem powrotu strony związkowej do stołu rozmów jest poważne traktowanie Komisji Trójstronnej. Po pierwsze musi być powołany przewodniczący, który zwoła jej plenarne posiedzenie. W jego trakcie powinny zostać określone tematy do rozmów i kalendarz ich prowadzenia – mówi Tadeusz Chwałka, przewodniczący Forum Związków Zawodowych.

Szefowie central związkowych zdeklarowali poparcie dla organizowanej przez Solidarność zbiórki podpisów popierających zorganizowanie referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego.

– Dotychczas zebraliśmy około 250 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum. Ale ta liczba bardzo szybko rośnie. Podpisy napływają sukcesywnie, a są zbierane przez najróżniejsze środowiska. Liczymy, że będzie ich dużo więcej, niż wymaga tego prawo – mówił Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”.

Podkreśla, że w ten sposób strona związkowa chce pokazać rządowi, że społeczeństwo nie zgadza się na narzucenie tak istotnych zmian przez polityków wybranych w wyborach, w których brało dział mniej niż 50 proc. obywateli.

Związki zadeklarowały, że podejmą wszelkie formy nacisku, które będą godziły w rząd, nie wyłączając scenariuszy protestów, które sparaliżują kraj np. w czasie Euro 2012. Nie zdradzili szczegółów, by władze nie mogły ograniczyć ich skali. Niektóre z nich mają się odbywać z zaskoczenia.