Przedsiębiorca ma prawo optymalizować koszty. A ZUS i sądy nie powinny z góry zakładać, że działania mają charakter pozorny – stwierdził Sąd Najwyższy.
Reklama

Więcej o Kodeksie pracy przeczytasz tu: Kodeks pracy 2020. Praktyczny komentarz z przykładami

Sprawa dotyczyła spółki z o.o. prowadzącej market budowlany. W październiku 2011 r. zawarła z agencją pracy tymczasowej umowę – porozumienie, na mocy której agencja miała przejąć pracowników oraz zleceniobiorców na warunkach identycznych, jakie mieli w spółce. Po dwóch miesiącach została zawarta kolejna umowa między firmami. Agencja zobowiązała się świadczyć usługi przez trzy lata polegające na obsłudze sklepów budowlanych. Do tego zadania miała oddelegować byłych pracowników i zleceniobiorców spółki. Zatrudnieni wykonywali takie same prace jak wcześniej, tyle że umowy mieli zawarte z agencją. Latem 2014 r. ZUS stwierdził, że zatrudnieni świadczą pracę na rzecz spółki i to ona powinna być płatnikiem składek. Spółka złożyła odwołanie.
Zarówno sąd okręgowy, jak i apelacyjny były zgodne, iż to organ rentowy ma rację, a nie spółka. „W sytuacji gdy praca jest wykonywana dla innego podmiotu, należy zanegować istnienie umowy zlecenia między stronami, które jedynie formalnie podpisują zobowiązanie. Outsourcing w takim wypadku nie może być stosowany” – stwierdził sąd apelacyjny. Tym samym ubezpieczeni de facto dalej byli zatrudnionymi w spółce. I to ona była zobowiązana do opłacania składek ubezpieczeniowych. Wątpliwość sądu budziło przede wszystkim zatrudnienie w markecie budowlanym w ramach pracy tymczasowej osób wykonujących obowiązki sprzedawców, doradców klienta, wykładających i odbierających towar. Trudno uznać tego typu prace jako sezonowe, doraźne czy tymczasowe. Spółka złożyła skargę kasacyjną. I, jak się okazało, słusznie.
Sąd Najwyższy stanął bowiem na stanowisku, że w orzeczeniu sądu apelacyjnego pozostało wiele wątpliwości. Przede wszystkim organ rentowy i sądy powszechne z góry założyły, że umowa między spółką a agencją została zawarta dla pozoru. Tymczasem sąd apelacyjny nie przytoczył żadnych przepisów, które uzasadniałyby przyjęcie, iż wykonywanie pracy na rzecz spółki byłego pracodawcy prowadziło do utrzymania starego lub nawiązania nowego stosunku pracy bądź zawarcia zlecenia.
„Samo powierzenie zatrudnionemu wykonywania czynności na rzecz innego podmiotu nie oznacza jeszcze, że staje się on pracownikiem lub zleceniobiorcą beneficjenta jego pracy” – wskazano w uzasadnieniu wyroku SN opublikowanym w połowie grudnia 2019 r. Podkreślono w nim, że oczywiście nie można wykluczyć, iż zgodnie z art. 83 par. 1 kodeksu cywilnego umowy zawarte przez zatrudnionych z agencją pracy tymczasowej były pozorne, a faktyczną stroną była od początku spółka. Ale równie prawdopodobne jest również to, że spółka szukała oszczędności i postanowiła zoptymalizować koszty. To zaś nie jest zabronione. A umowa outsourcingu jest umową nienazwaną w świetle kodeksu cywilnego.
W jednym SN przyznał rację sądowi apelacyjnemu: że dziwne jest zatrudnianie ludzi jako pracowników tymczasowych do obsługi marketu budowlanego. I to należy sprawdzić, weryfikując, czy ich aktywność zawodowa ma stały charakter, czy rzeczywiście czasowy. Skutek? Uchylenie wyroku drugiej instancji bez przesądzania, jak należy orzec w sprawie. Za to bez wątpienia trzeba pozorność wykazać, a nie przyjmować ją z góry.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 2 października 2019 r., sygn. akt II UK 103/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia