Ustalenie istnienia stosunku pracy miałoby być dla pracowników łatwiejsze niż dotychczas. Nie ma jednak nic za darmo. Pracownik mógłby bowiem wystąpić z takim żądaniem za zaledwie roczny okres. A to oznaczałoby dla niego stratę finansową. Tym bardziej że równocześnie ograniczone miałyby zostać jego roszczenia finansowe.
Wstęp: Oj, dzieje się, dzieje, gdy chodzi o nowy kodeks pracy. Wczoraj NSZZ „ Solidarność ” ogłosiła, że jeśli wejdzie on w życie, to związkowcy wyjdą na ulice. Co prawda Piotr Duda, przewodniczący związku, odniósł się głównie do zbiorowego prawa pracy, ale Beata Mazurek, rzecznik PiS, poinformowała, że propozycji Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy nie poprą. Przeciwnicy zapewne odetchnęli z ulgą, bo rzeczywiście zaproponowane rozwiązania to zmiana nie tylko prawa pracy, ale całej jego filozofii. Ale bądźmy sprawiedliwi. Nie wszystkie propozycje zasługują tylko i wyłącznie na krytykę. Weźmy chociażby pod uwagę tę dotyczącą ustalania stosunku pracy. W skrócie można ją podsumować krótkim „coś za coś”. Komisja zaproponowała domniemanie istnienia stosunku pracy. Czyli np. osoba wykonująca umowę-zlecenie idzie do sądu, twierdząc, że w istocie jest to umowa o pracę i sąd z założenia – już na wstępie – daje jej wiarę. To dopiero zleceniodawca miałby udowodnić, że jest inaczej. A to może mu się nie udać – eksperci twierdzą nawet, że większość z nich byłaby skazana na porażkę. Ta wizja może dla firm brzmieć dosyć upiornie. Ale spokojnie... Jest jeszcze druga strona medalu, tym razem już nie tak korzystna dla pracowników. Komisja chce, by stosunek pracy mógł być ustalany tylko do roku wstecz od wniesienia pozwu. A dodatkowo ograniczone miałyby zostać roszczenia finansowe pracowników za nadgodziny. No dobrze, ale czy jest jeszcze o czym dyskutować? Miejmy nadzieję, że tak, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że reforma prawa pracy jest potrzebna. Zachęcamy więc do lektury tekstu!
W projekcie nowego kodeksu pracy Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy postanowiła zreformować zapisy dotyczące ustalenia obowiązywania stosunku pracy. Nowością, którą zaproponowała, jest domniemanie prawne jego istnienia. Zasadę tę wprowadza art. 50 projektu. Zgodnie z nim istotne wątpliwości dotyczące ustalenia, czy praca jest wykonywana w formie zatrudnienia czy samozatrudnienia, sąd rozstrzyga na korzyść pracownika. Do tego pracodawca zaprzeczający istnieniu stosunku pracy ma obowiązek przeprowadzenia dowodu, że praca nie jest wykonywana pod jego kierownictwem (a więc odwrotnie niż dziś, gdzie uznaje się, że ciężar dowodu jest po stronie pracownika – tj. powoda, który z ustalenia istnienia stosunku pracy wywodzi skutki prawne, bo np. żąda zapłaty za nadgodziny).