Kancelaria premiera przestrzega pracowników przed głoszeniem swoich poglądów. Eksperci apelują o urlopy na czas kampanii lub pozbawienie ich biernego prawa wyborczego.
„Przypominamy o obowiązku zachowania neutralności politycznej i powstrzymywania się od publicznego manifestowania poglądów politycznych. Członkowie korpusu służby cywilnej nie mogą angażować się w działalność polityczną” – taki apel wystosował do osób pracujących w administracji rządowej Dobrosław Dowiat-Urbański, szef służby cywilnej. Przypomina też, że publiczne manifestowanie poglądów politycznych to nie tylko udział w paradach, pochodach i wiecach organizowanych przez ugrupowania polityczne, ale także wypowiedzi dla mediów tradycyjnych i społecznościowych.
Jego apel do członków korpusu służby cywilnej zbiegł się z początkiem kampanii do wyborów samorządów, które planowane są na listopad 2018 r. Urzędnicy mogą w nich kandydować, a DGP wie co najmniej o kilku, którzy pojawią się na listach wyborczych (wśród nich osoby podległe wojewodzie mazowieckiemu). Zdaniem ekspertów, apel jest bardziej straszakiem dla tych, którzy nie zgadzają się z dobrą zmianą, niż próbą zablokowania komuś udziału w wyborach. Jednak na baczności muszą się mieć pracownicy administracji rządowej, którzy na przykład na portalach społecznościowych będą popierać i dawać lajki swoim kandydatom.