Dziś wolność wyboru w korzystaniu z urlopów rodzicielskich to fikcja. Proponowana przez Unię dyrektywa może to zmienić. Z korzyścią dla rodziców
Rodzice nie będą już mogli samodzielnie decydować o uprawnieniach opiekuńczych. Stracą część urlopu rodzicielskiego. Mężczyźni będą zmuszani do korzystania z niego – to trzy podstawowe argumenty przeciwników zaproponowanych przez Komisję Europejską zmian. Polska oficjalnie sprzeciwia się pomysłom, aby co najmniej cztery miesiące urlopu rodzicielskiego przysługiwało każdemu z rodziców (w domyśle – także ojcu, co oznaczałoby, że przepadną, jeśli mężczyzna z nich nie skorzysta; nie przejmie ich matka dziecka). Każdy z trzech wymienionych argumentów jest bardzo nośny i trafia na podatny grunt w konserwatywnym i przywiązanym do przywilejów społeczeństwie. Nie dziwi więc, że w trakcie dyskusji nad stanowiskiem Polski wobec projektu nowej dyrektywy politycy przedstawiali te opinie, okraszając dodatkowo swoje wypowiedzi niewybrednymi komentarzami pod adresem Brukseli, która chce „wchodzić z butami w życie polskiej rodziny”. Problem w tym, że wszystkie trzy wskazane powyżej zarzuty są nieprawdziwe. Rodzicie nie stracą wolnego wyboru uprawnień, bo już teraz go w praktyce nie mają. Nikt nie odbierze im części urlopu rodzicielskiego – co więcej, po zmianach mogą nawet zyskać dodatkowe kilka tygodni płatnej opieki. Żaden mężczyzna nie będzie musiał obowiązkowo korzystać z urlopu rodzicielskiego. Zatem argumenty przeciwko zmianom to mity, którymi łatwo oczarować wyborców. Jednak równie łatwo można je obalić.
Wolny wybór