W jednej ze spraw zasądzono ok. 50 tys. zł tytułem odszkodowania, w innej – 20 tys. zł. To i tak jedne z największych kwot w tego typu sprawach - mówi w wywiadzie dla DGP Katarzyna Bogatko z zarządu Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego.
Katarzyna Bogatko, prawnik, członkini zarządu Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2016 r. liczba spraw o odszkodowanie z tytułu naruszenia zasad równego traktowania w zatrudnieniu (art. 183d kodeksu pracy) w sądach pierwszej i drugiej instancji wynosiła 762. Dane te obejmują również przypadki dotyczące dyskryminacji pracowników ze względu na ich niepełnosprawność. To dużo czy mało?

Reklama
Za dużo. Statystyki pokazują też, że postępowań sądowych dotyczących dyskryminacji z roku na rok jest więcej. Z jednej strony to dobrze, świadczy bowiem o tym, że zwiększa się świadomość pracowników na temat przysługujących im praw. Z drugiej strony liczba ta nie powinna cieszyć, bo oznacza, że pracodawcy nie przestrzegają podstawowych przepisów z zakresu prawa pracy dotyczących zakazu dyskryminacji pracowników.
Z jakimi przypadkami mają państwo najczęściej do czynienia w ramach prowadzonej działalności?
Jeżeli weźmiemy pod uwagę nasze sprawy sądowe oraz udzielane porady prawne, wydaje się, że przesłanka niepełnosprawności pojawia się najczęściej. W większości tych przypadków pracodawcy nie przestrzegają obowiązku racjonalnych usprawnień. Wynika on z ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2046). Chodzi o to, że jeżeli pracownicy z orzeczoną niepełnosprawnością mają jakieś szczególne potrzeby, to pracodawca ma obowiązek dostosować ich stanowisko pracy do tych wymagań. Wyjątkiem są sytuacje, gdy wprowadzenie usprawnień wiązałoby się dla podmiotu zatrudniającego ze zbyt wysokimi, nieproporcjonalnymi kosztami. Warto jednak zwrócić uwagę, że najczęściej chodzi o bardzo proste zabiegi dotyczące np. zmiany organizacji czasu pracy. Nie zawsze potrzebny jest zakup drogiego wyposażenia czy oprogramowania. W ustawie znajduje się zapis, który stanowi wprost, że niedochowanie tego obowiązku stanowi dyskryminację pracowników ze względu na niepełnosprawność.
Pracodawcy mają tego świadomość?
Bardzo wielu z nich nie wie, że istnieją przepisy, które nakładają na nich taki obowiązek. Zdarza się jednak, że zaniechania wynikają po prostu z braku zrozumienia dla drugiego człowieka. Świadczą o tym zresztą nasze sprawy.
Przykłady?
W tym miesiącu składaliśmy odwołanie od wypowiedzenia zmieniającego warunki pracy lekarza, którego pracodawca odsunął od bloku operacyjnego i przesunął do pracy w przychodni w momencie, gdy jako osoba z orzeczoną niepełnosprawnością (problemy z kolanami) złożył wniosek o skrócenie czasu pracy do 7 godzin.
W sądzie toczy się także sprawa pracownicy agencji ochrony, która zgłosiła pracodawcy potrzebę przebywania w pracy z psem asystującym. Niestety spotkała się z odmową i kolejnej umowy już nie dostała, chociaż firma była zadowolona z jej pracy. Muszę przyznać, że pracodawca podczas zeznań wykazywał się bardzo dużą nieznajomością potrzeb niepełnosprawnych oraz przepisów w tym zakresie, pomimo iż jego firma zatrudniała sporo takich osób.
Jak sądy podchodzą do tego typu sporów?
Trudno mi uogólniać. Mamy na koncie kilka wygranych procesów, jak chociażby sprawa pracownicy banku, która w wyniku pogarszającego się stanu zdrowia postanowiła złożyć w pracy orzeczenie o niepełnosprawności i zawnioskować o skrócony dzień pracy do 7 godzin i wyznaczanie jej dyżurów w dzień. W odpowiedzi otrzymała wypowiedzenie.
Odszkodowania są wysokie?
W jednej ze spraw, którą wygraliśmy, zasądzono ok. 50 tys. zł tytułem odszkodowania, w innej – 20 tys. zł. To są kwoty, które uwzględniają też bardzo często zadośćuczynienie za doznaną z powodu dyskryminacji krzywdę. Istotne jest również to, żeby odszkodowanie było odstraszające i działało prewencyjnie, tak aby w przyszłości pracodawca więcej nie dopuścił się dyskryminujących działań.
Te sumy nie są wysokie.
To prawda, ale to i tak są jedne z większych kwot. Raczej nie ma tendencji do przyznawania w tych sprawach dużego odszkodowania.
Mam jednak nadzieję, że się to zmieni i sądy, zasądzając odszkodowania, będą brać pod uwagę wszystkie okoliczności, takie jak np.: rozmiar doznanej krzywdy, stopień negatywnych konsekwencji dla pokrzywdzonego, w tym także niewymiernych majątkowo, czy sytuację majątkową i osobistą zobowiązanego, w tym przypadku pracodawcy.
Czy niepełnosprawni mają na rynku pracy równe szanse, czy to na razie tylko pobożne życzenie?
Na podstawie spraw, które do nas wpływają, mogę stwierdzić, że na pewno takim pracownikom jest trudniej. Często ich niepełnosprawność wiąże się z jakimiś specjalnymi potrzebami. A to dla pracodawców jest niewygodne. Wnioski takich pracowników o wprowadzenie koniecznych usprawnień uznają często za wygórowane roszczenie. Zatem bez wątpienia osoby z niepełnosprawnościami należą do grupy narażonej na dyskryminację na rynku pracy.
Jak to zmienić?
Należałoby na pewno popracować nad świadomością pracodawców i nad uwrażliwianiem ich na kwestię szczególnych potrzeb takich osób, ale też pokazywać, że są one często świetnymi i zaangażowanymi pracownikami.