Kwota przyznanego poszkodowanemu pracownikowi zadośćuczynienia za mobbing powinna być ustalona tak, by na przyszłość pracodawca wystrzegał się tolerowania niedopuszczalnych zachowań w zakładzie pracy – uznał Sąd Najwyższy.
Sprawa dotyczyła 20 tys. zł, jakich żądał od swojego pracodawcy – Poczty Polskiej – Sebastian B., który przez ponad pięć lat musiał znosić mobbing ze strony przełożonych. Szykanowano go i ubliżano mu (innym pracownikom też), ciągle kontrolowano i przenoszono na różne stanowiska. Przypłacił to problemami psychicznymi (korzystał z długotrwałej terapii psychologicznej, przez moment leczył się psychiatrycznie) i zdrowotnymi, przez co do dziś musi przyjmować leki.
Wyżsi rangą przełożeni ignorowali problem, nie respektując nawet wprowadzonej w przedsiębiorstwie polityki antymobbingowej.
Reklama
Kiedy Sebastian B. ostatecznie zwolnił się z pracy (w ramach programu dobrowolnych odejść), zdecydował się pozwać pracodawcę o zadośćuczynienie na podstawie art. 943 par. 3 kodeksu pracy, tj. z tytułu rozstroju zdrowia spowodowanego mobbingiem.
Sądy I i II instancji przyznały mu rację, ale obniżyły kwotę do 10 tys. zł, uznając, że to wystarczająca rekompensata, odpowiadająca jego ówczesnym zarobkom jako pocztowca. Z tymi orzeczeniami nie zgodził się jednak Sąd Najwyższy, który – uwzględniając skargę kasacyjną poszkodowanego – zmienił wyrok, „dosądzając” 10 tys. zł.
Uzasadniając wyrok, SN uznał, że zadośćuczynienie za mobbing może pełnić nie tylko funkcję kompensacyjną (czyli pokrywającą szkody poniesione przez pracownika), ale także funkcję prewencyjno-wychowawczą w stosunku do pracodawcy, który stosuje lub toleruje niedopuszczalne zachowania w pracy.
Zarazem nie należy przyjmować, że część zadośćuczynienia ma odpowiadać szkodzie pracownika, pozostała zaś mieć charakter „represji” wobec pracodawcy. Zwiększenie kwoty należnej pracownikowi może bowiem wynikać z tego, że szkody nie zostały należycie zrekompensowane. Doszło do naruszenia szczególnie chronionego dobra, jakim jest zdrowie pracownika. Ustalone w procesie pogorszenie się zdrowia powoda, konieczność przyjmowania leków powodują, że zasądzone przez niższe instancje kwoty były niewystarczające – stwierdziła sędzia Katarzyna Gonera.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 8 sierpnia 2017 r., sygn. akt I PK 206/16.