Na wokandę Sądu Najwyższego trafiła sprawa będąca pokłosiem głośnej afery związanej z nieudaną operacją plastyczną przeprowadzoną przez dr. Adama G., której poddała się znana pisarka Hanna Bakuła.
Reklama
Prawie 10 lat temu na swojej stronie internetowej telewizja TVN (a za nią portal Onet) opublikowała materiał „Nagana dla lekarza”. Informacja dotyczyła postępowania dyscyplinarnego prowadzonego przeciwko dr. G. w związku z operacją H. Bakuły. Podano w niej, że lekarz został ukarany przez sąd lekarski naganą, a ponadto w toku są jeszcze inne postępowania wszczęte przez niezadowolonych pacjentów dr. G.
Postępowanie dyscyplinarne zakończyło się jednak dla dr. G. korzystnie, gdyż ostatecznie sprawę umorzono. Taki sam los spotkał toczące się równocześnie postępowanie karne. Ponadto okazało się, że informacje o innych sprawach dyscyplinarnych były nieprawdziwe. TVN usunął więc ten fragment z opublikowanego artykułu.
Dr. G. wytoczył TVN i Onetowi proces, żądając przeproszenia i opublikowania oświadczenia, iż telewizja oraz portal podały nieprawdziwe informacje. Zażądał także odszkodowania, zadośćuczynienia i wpłaty na ustalony później cel społeczny. Jednak już sąd I instancji oddalił jego powództwo. Apelację złożył pełnomocnik dr. G. wskazując – co było novum w procesie – że obydwa publikatory naruszyły bezpośrednio art. 13 ust. 2 Prawa prasowego (t.j. Dz.U. z 1984 r. nr 5 poz. 24 ze zm.). Zgodnie z tym przepisem nie wolno publikować w danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również danych osobowych i wizerunku świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę.

Reklama
Sąd II instancji apelację lekarza oddalił, ten sam los spotkał jego skargę kasacyjną, którą Sąd Najwyższy także oddalił w całości. SN podkreślił, że oddalenie skargi wiązało się przede wszystkim z żądaniem naprawienia naruszeń dóbr osobistych dr. G.: godności, dobrego imienia, czci i renomy zawodowej. Tymczasem treść oświadczenia oraz późniejsze żądania apelacji wskazujące na naruszenie prawa prasowego szły w zupełnie innym kierunku. Przepisy prawa prasowego dotyczą zupełnie innych kwestii niż ochrona dóbr osobistych. Stąd skarga kasacyjna nie mogła być uwzględniona.
Jednakże SN odniósł się do niektórych zarzutów skargi pełnomocnika lekarza. Wskazywał on m.in., że doszło do opublikowania danych osobowych oraz szczegółów sprawy dr. G. w informacji dotyczącej postępowania przed okręgowym sądem lekarskim. SN stwierdził, że takie postępowanie mediów nie jest właściwe.
– Przepis art. 13 ust. 2 prawa prasowego wskazuje na ograniczenia publikacji danych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie sądowe. Należy przyjąć wykładnię funkcjonalną tego pojęcia, a więc szeroką. To oznacza, że gdy toczy się postępowanie przed sądem dyscyplinarnym, taka ochrona również powinna przysługiwać obwinionemu – powiedziała sędzia Marta Romańska. – To wprawdzie ogranicza prawo do informacji, ale ma swoje uzasadnienie – dodała.
Przepis prawa prasowego wspomina bowiem o postępowaniu sądowym – nie o sądach. Jeżeli więc postępowanie ma charakter sądowy, tj. toczy się przed organem upoważnionym prawnie do rozstrzygania sporów lub mającym kompetencje do stosowania prawa, to oznacza, że ograniczenia publikacji danych i wizerunku stron, świadków i poszkodowanych obowiązują także przed tymi organami.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 26 maja 2017 r., sygn. akt I CSK 588/16.