statystyki

Obcokrajowcy przyjeżdżają, aby się leczyć nad Wisłą. Po zabiegu kierowca zabierze ich na wycieczkę

autor: Klara Klinger, Patrycja Otto21.06.2016, 07:50; Aktualizacja: 21.06.2016, 08:55
Turystyka medyczna nabiera rozpędu

Turystyka medyczna nabiera rozpęduźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Pacjenci z zagranicy zostawili u nas w ubiegłym roku 1,5 mld zł – wynika ze wstępnych szacunków Polskiego Stowarzyszenia Turystyki Medycznej. Hitami są usługi dentystyczne oraz operacje plastyczne i zabiegi estetyczne. Przyciągają ich niskie ceny. Na jakość także nie mogą narzekać. Ani na brak atrakcji. Po zabiegu limuzyna z kierowcą zabierze ich na wycieczkę.

W porównaniu z 2011 r. wartość rynku turystyki medycznej podwoiła się: wówczas szacowano go na 780 mln zł. Główne powody takiego skoku to większa liczba przyjeżdżających pacjentów oraz coraz szerszy zakres sprzedawanych usług.

Jeszcze cztery lata temu Polskie Stowarzyszenie Turystyki Medycznej odwiedzających nasz kraj w celu poddania się prywatnemu zabiegowi szacowało na 320 tys. rocznie. Dziś, jak ocenia prezes Stowarzyszenia Artur Gosk, liczba pacjentów stanowi 6 proc. ogólnej liczby zagranicznych turystów odwiedzających Polskę. Według danych Ministerstwa Sportu i Turystyki w 2015 r. przyjechało do nas 16,7 mln gości. Oznacza to, że tych, którzy się przy okazji leczyli, było już około miliona.

Trend potwierdzają polskie prywatne kliniki. Do Dentim Europe w Katowicach w 2015 r. przyjechało o 20 proc. zagranicznych pacjentów więcej niż rok wcześniej. Jak przyznaje Arkadiusz Buziewicz, współwłaściciel placówki, która jest nastawiona głównie na cudzoziemców, ten rok może być rekordowy: tylko w dwóch pierwszych miesiącach 2016 r. łączne wydatki zagranicznych pacjentów wzrosły aż o 70 proc. – w porównaniu z takim samym okresem 2015 r. W kasie tej kliniki każdy z leczących się zostawia średnio od 40 do 75 tys. zł.

Z kolei we wrocławskim szpitalu EuroMediCare liczba zagranicznych pacjentów przyjeżdżających na operacje plastyczne zwiększyła się w ubiegłym roku o ponad 15 proc.

Kliniki zaczynają oferować już nawet pakiety medyczno-turystyczne. Polegają one na tym, że klienci mają zagwarantowane nie tylko leczenie – często coraz bardziej kompleksowe – ale także nocleg, dojazd z lotniska oraz wachlarz atrakcji turystycznych, np. wycieczkę na Wawel lub zwiedzanie Wieliczki.

Specjalistami od takich rozwiązań w Europie są Węgrzy i Czesi, którzy 10 lat temu zaczęli leczyć zagranicznych pacjentów. Od dawna prężnie działają w tym sektorze usług medycznych Tajlandia i Zjednoczone Emiraty Arabskie. – Powstają tam obiekty przeznaczone wyłącznie dla pacjentów z zagranicy, w formie dużych, wielospecjalistycznych szpitali – wyjaśnia Monika Stefańczyk, analityk z firmy badawczej PMR. I dodaje, że w Polsce rynek będzie rósł jeszcze bardziej – na razie stawiamy pierwsze kroki.

Do Polski przyjeżdżają głównie pacjenci z Wielkiej Brytanii, Niemiec oraz państw skandynawskich. Zaczynają się pojawiać turyści z Ameryki oraz Kanady. 

W najnowszym międzynarodowym indeksie oceniającym placówki lecznicze Global Clinic Rating dwie placówki stomatologiczne z Polski znalazły się w pierwszej dwudziestce na 125 tys. przebadanych klinik. Siedem polskich placówek jest w pierwszej setce. Wśród 7 tys. przeanalizowanych placówek chirurgii kosmetycznej w pierwszej dwudziestce mamy jednego reprezentanta. Przy ocenie brane są pod uwagę takie czynniki jak: fachowość, wyposażenie, jakość usług oraz komunikacja z pacjentami.


Pozostało jeszcze 62% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Mariusz Arent(2016-06-27 16:03) Zgłoś naruszenie 11

    Dlaczego tak szanowana gazeta jaką jest Gazeta Prawna pisząc artykuł nie zastanawia się jaka jest wartość podawania danych wstępnie szacunkowych. Skoro coś było szacowane w 2011 roku (w tym przypadku wartość rynku) a potem w 2016 jest ponownie wstępnie szacowane to znaczy, ze zarówno wtedy jak i teraz nikt tego dokładnie (a nawet niedokładnie) nie policzył. A to znaczy, że podane dane nie mają żadnej podstawy. Jako grono ekspertów z Instytutu Badań i Rozwoju Turystyki Medycznej życzylibyśmy sobie aby te dane były prawdziwe. Ale na razie nikt tego nie wie albo wyrażając się precyzyjnie nikt nie jest w stanie to udowodnić. Co do reszty artykułu to część podawanych tam informacji jest zgodna z rzeczywistością, a część nie. I tak to jest z turystyką medyczną w Polsce - więcej o niej nie wiemy, aniżeli wiemy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane