Pracownik samorządowy po uzyskaniu pierwszej negatywnej noty okresowej tylko w wyjątkowych sytuacjach może się odwołać do sądu pracy. Tak orzekł SN.
Mężczyzna pracował jako strażnik miejski od 1997 r. na podstawie umowy na czas nieokreślony. W 2010 r. został przeniesiony z referatu komunalnego do referatu dyspozycyjno-interwencyjnego, gdzie miał nowego przełożonego. 13 czerwca 2011 r. urząd miasta rozwiązał z nim stosunek pracy bez wypowiedzenia, wskazując jako przyczynę ciężkie naruszenie przez niego podstawowych obowiązków pracowniczych. Jednak na mocy prawomocnego wyroku sądu mężczyzna został przywrócony do pracy. Po powrocie, w 2012 r., został poddany ocenie okresowej, która okazała się dla niego negatywna. Termin ponownej oceny został wyznaczony na luty 2013 r. Zgodnie z regulaminem pracowników zatrudnionych na stanowiskach urzędniczych, jeśli kolejna ocena jest również negatywna, komendant niezwłocznie rozwiązuje stosunek pracy z pracownikiem z zachowaniem okresu wypowiedzenia.
Pracownik odwołał się od swojej oceny do sądu I instancji. Ten wskazał na rażące dysproporcje z oceną pracy przeprowadzoną w 2010 r., w sytuacji gdy w międzyczasie zarówno zakres obowiązków mężczyzny, jak i potrzebnej wiedzy nie uległy zmianie. Zdaniem sądu jedynym zdarzeniem, co do którego można postawić zarzut niewłaściwego zachowania, był incydent z lutego 2012 r., podczas którego zatrudniony użył słów wulgarnych pod adresem innego pracownika. Takie zachowanie powoda miało jednak charakter incydentalny, i zdaniem sądu nie uprawniało do obniżenia oceny w części odnoszącej się do etycznego postępowania i dbania o wizerunek z 10 punktów z 2010 r. do 1 punktu w 2012 r.
Reklama
Sąd podkreślił też, że mężczyzna miał interes prawny w wytoczeniu powództwa, gdyż uzyskanie ponownej oceny negatywnej uprawniało pracodawcę do wypowiedzenia stosunku pracy. I w efekcie uchylił negatywną ocenę okresową.
Sprawa trafiła do sądu II instancji, który oddalił apelację. W jego ocenie nie budzi wątpliwości, że źródłem tak skonstruowanego roszczenia jest stosunek pracy. Brak w ustawie o pracownikach samorządowych przepisu umożliwiającego urzędnikowi, który otrzymał negatywną ocenę, odwołania się do sądu (tak jak to jest np. w ustawie o służbie cywilnej), nie oznacza niedopuszczalności drogi sądowej.

Reklama
Pełnomocnik urzędu miasta wniósł więc skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten orzekł, że negatywna ocena okresowa nie kreuje sama z siebie żadnego prawa ani stosunku prawnego. I wskazał, że sąd II instancji przyjął, że podstawę rozstrzygnięcia stanowił art. 189 kodeksu postępowania cywilnego w związku z art. 27 ustawy o pracownikach samorządowych (procedura dotycząca oceny okresowej). Sąd ten ocenił, że „więcej argumentów przemawia za dopuszczalnością kwestionowania negatywnej oceny okresowej, bez potrzeby oczekiwania na drugą negatywną ocenę i wypowiedzenie stosunku pracy”.
Innego zdania był jednak Sąd Najwyższy. Według niego nie można wykluczyć, że negatywna ocena może wywołać skutki w zakresie praw lub obowiązków pracowniczych. Może także naruszyć dobra osobiste pracownika. Jednak w każdym z tych przypadków konieczne jest wskazanie (przez powoda lub sąd) konkretnej podstawy materialnej dochodzonych roszczeń.
W ocenie Sądu Najwyższego ostatecznie można więc przyjąć, że wyjątkowo jest także dopuszczalne zakwestionowanie oceny okresowej przed dokonaniem wypowiedzenia. Jednak w takim przypadku konieczne jest wyraźne wskazanie materialnej podstawy powództwa, której nie zawiera art. 27 ustawy o pracownikach samorządowych. Podstawę materialną roszczeń z tym związanych mogą stanowić konkretne przepisy kodeksu pracy lub kodeksu cywilnego. SN uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.
ORZECZNICTWO
Wyrok SN z 31 stycznia 2017 r. sygn. akt I PK 49/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia