statystyki

Zawód: matka. Kobiety domagają się, by ich praca została doceniona

autor: Paulina Nowosielska24.02.2017, 07:18; Aktualizacja: 24.02.2017, 09:56
Kobiety, które zrezygnowały z kariery i zawodowo zajęły się wychowywaniem swoich dzieci. Tak, zawodowo, bo słusznie domagają się, by ich praca została w końcu doceniona

Kobiety, które zrezygnowały z kariery i zawodowo zajęły się wychowywaniem swoich dzieci. Tak, zawodowo, bo słusznie domagają się, by ich praca została w końcu docenionaźródło: ShutterStock

Jeśli rodzina jest jak przedsiębiorstwo, to one pełnią funkcję dyrektorów. Kobiety, które zrezygnowały z kariery i zawodowo zajęły się wychowywaniem swoich dzieci. Tak, zawodowo, bo słusznie domagają się, by ich praca została w końcu doceniona.

Czterdziestoletnia Laura, bohaterka krótkiego filmu „Bycie mamą to plus”, odchowała trójkę dzieci i próbuje wrócić na rynek pracy. Jej CV, wykształcenie i znajomość języków robią wrażenie, jednak rekruterów niepokoi dziura w życiorysie. – Co pani robiła przez ten czas? – pytają. – Zostałam matką i postanowiłam poświęcić ten czas dzieciom – odpowiada, przekreślając swoje szanse na posadę. Po kolejnej porażce tworzy swoje CV od nowa. Opisuje w nim wszystko, co robiła przez ostatnie lata w domu. Wysyła dokument do kolejnej firmy, a reakcja jest natychmiastowa. – Szukamy osoby o dokładnie takich umiejętnościach – mówi zachwycony menedżer. – Kogoś ze zdolnościami organizacyjnymi, kto przejmie inicjatywę, gdy sytuacja tego wymaga, kto premiuje pozytywną energię i wie, jak motywować innych, zarządza czasem, podejmuje ryzyko, wszechstronnego i inteligentnego. Mam tylko jedno pytanie: w jakiej branży zdobyła pani te wszystkie umiejętności?

Tak wygląda rzeczywistość, nie tylko filmowa. Niektóre kobiety robią karierę i rodzina schodzi na dalszy plan, inne lawirują między domem a pracą. Są również takie, które świadomie postawiły wszystko na jedną kartę: zajęły się wychowaniem dzieci. Te ostatnie często są na celowniku pozostałych. „Leniwa baba”, „innego pomysłu na siebie nie miała, to wzięła się za rodzenie”, mówią kobiety o kobietach, a fora internetowe kipią od nadmiaru emocji. Oliwy do ognia dolały doniesienia dotyczące programu 500 plus. „Dezaktywizacja zawodowa kobiet wynikająca wyłącznie z tego, że skorzystały ze świadczeń w ramach programu »Rodzina 500 plus«, objęła 24–30 tys. osób” – poinformowała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Niezależnie od wielkości tej grupy od razu pojawiły się wyliczenia kilkukrotnie wyższe i niższe – sam fakt wzbudził dyskusje. Spośród kobiet w wieku produkcyjnym, czyli od 18 do 59 lat, blisko 30 proc. to osoby bierne zawodowo. Spośród nich 40 proc. nie szuka pracy, bo ma na głowie rodzinę. Gdy przełożymy te procenty na bardziej konkretne liczby, okaże się, że ok. 1,4 mln Polek to pełnoetatowe matki, które w zdecydowanej większości nie dostają za swoją pracę złotówki i nie mogą z jej tytułu liczyć na emeryturę. Wiele z nich decyzję o pozostaniu w domu podjęło świadomie. Mówią, że był to ich „pozytywny wybór”.

Kalendarz spotkań, strategia rozwoju

Dagmara Wojdak ma czterech synów. Najstarszy, Franciszek, skończy niedługo 11 lat. Potem jest siedmioletni Adaś, czteroletni Antoni i półtoraroczny Mikołaj. – Jestem otoczona przez mężczyzn, adorowana. Czuję, że jestem dla nich ważna, że mnie kochają – opowiada z uśmiechem. Nie zawsze tak było. Na studiach myślała, że dzieci to specyficzne stworzenia, które tylko biorą, niewiele dając od siebie. Praca z nimi wydawała się czymś gorszym niż analizowanie dzieł muzycznych. Była jedynaczką, studiowała italianistykę na UW i teorię muzyki na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Pod koniec studiów wyszła za mąż, zaszła w ciążę i trafiła na wiele miesięcy do szpitala. Lekarze walczyli o życie jej i dziecka. Wszystko się wtedy zmieniło. – Wcześniej byłam niezwykle aktywna. Biegałam z jednej uczelni na drugą, i tak od 8 do 20. Nagle kazano mi się położyć, zaciągnąć ręczny hamulec. Żeby nie zwariować, zająć czymś myśli, zaczęłam szydełkować – opowiada. Walkę o syna wygrała. Ale gdy zdecydowali się z mężem na drugie dziecko, znajomi się dziwili. „Po co wam kolejne nerwy”, pytali. – Ja jednak wiedziałam już, że chcę mieć dużą rodzinę, głośne święta i huczne wakacje. Gdy na świecie pojawił się trzeci syn Antoni, żartowaliśmy z mężem, że przekroczyliśmy próg szaleństwa. Czwarte dziecko było już kwestią czasu – mówi. Co się zmieniło od tamtej pory? Kupili większy samochód i wyprowadzili się pod Warszawę, bo ich 68-metrowe mieszkanie jakby się skurczyło. Ale to tylko dekoracje. Najważniejsi są aktorzy, wszyscy szczęśliwie obsadzeni w swoich rolach.


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (12)

  • Evi(2017-02-24 13:35) Zgłoś naruszenie 275

    Ale dlaczego mamy premiowac kobiety siedzące w domu? Nie twierdzę, że nic tam nie robią, ale jeśli same podjęły decyzję, że rezygnują z pracy zawodowej na rzecz domu to chyba wiedziały co robią. U mnie w rodzinie wszystkie kobiety łączyły pracę zawodową z wychowywaniem dzieci - dzięki temu dzieci wychowywane w mojej rodzinie bardzo dobrze wiedzą, że pieniądze biorą się z pracy, a nie z zasiłków. I to jest dla mnie wartością, którą należy promowac. Zresztą - nie zapominajcie, że ojcowie też w rodzinach też istnieją, więc obowiązki na nich również powinny spadac. Choc mnie moja mama wychowała samodzielnie, właśnie łącząc pracę zawodową z wychowywaniem mnie i rodzenstwa.

    Odpowiedz
  • Karol(2017-02-24 12:33) Zgłoś naruszenie 256

    Niech najpierw docenią ich mężowie. Druga możliwość to łączenie macierzyństwa z pracą. Wiele kobiet tak robi. Płacący składki i podatki nic więcej wam nie dadzą. I tak 1000+, 500+ jest od nas, bo nie ma darmowych obiadów, ktoś sobie ujmuje, komuś zabierają bez pytania o zgodę na to rozdawnictwo.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Alek(2017-02-24 15:04) Zgłoś naruszenie 215

    I co jeszcze? Niepracujące matki dostają zasiłki:roczny macierzyński, wieloletni rodzinny, 500+, 1000+ itd. Rodziny ich często mają dopłaty do mieszkań i zasiłki z MOPS, czyli korzystają z pieniędzy pracujących zawodowo podatników. Moja żona była w domu 4 lata, do czasu aż drugie dziecko skończyło 2 lata. Nie wiem, dlaczego dzieci sąsiadów miałyby później składać się dla niej na jakąś emeryturę. Zresztą, oczekuję, że moje dzieci też nie będą musiały składać się na emeryturę dla niepracujących przez całe życie matek..

    Odpowiedz
  • iwona(2017-02-24 16:52) Zgłoś naruszenie 163

    Problemem jest praktycznie brak ofert na część etatu. Na Zachodzie 30% kobiet tak pracuje, u nas 3%. I jeszcze się dziwią czemu to kobietom się nie chce pracować na 8 godzin i później jeszcze drugie tyle w domu.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • qba(2017-02-25 13:35) Zgłoś naruszenie 142

    Jeżeli to zawód to praca powinna podlegać ocenie jak każda praca. Dobrze by się było przyjrzeć niektórym "matkom z zawodu": mają brudne okna, brudno w domu, dzieci biegaja bez opieki i żywią się kanapkami i półproduktami z marketu, a matki z zawodu spędzają dlugie godziny na plotkach z podobnymi matkami przy kawusi. Jak mąż wraca z pracy słyszy żeby sobie zrobił kiełbasy na ciepło Matki pracujące zawodowo mają lepiej prowadzone domy i zadbane dzieci, bo czas im nie przecieka między palcami. Wiem co piszę bo mam takie niepracujące makolągwy w bloku. Dla dzieci jest korzystniej gdy tatusiowie wlączają się w prace domowe i wychowanie dzieci.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Ajoga(2017-02-26 11:18) Zgłoś naruszenie 91

    ten artykuł podniósł mi ciśnienie z rana. Jest on mega skandalem, tak nie waham się użyć ostrych słów. Z góry przepraszam, że się unoszę. Jest to kolejny artykuł gloryfikujący kobiety - szczęściary, mogące nie pracować zawodowo, bo je na to stać, mogące obserwować rozwój własnych dzieci, nie muszące być - jak większość Polek - kobietą i mężczyzną jednocześnie i żądające za to emerytury od "państwa" czyli od nas wszystkich. Jeżeli dwoje dorosłych ludzi decyduje się na taki model rodziny (a piszą, że zrobiły to świadomie) to pensję oraz składki na emeryturę za PRACĘ WE WŁASNYM DOMU powinien jej opłacać mąż. System tzw. renty starczej Bismarcka, który obwiązuje do dzisiaj, mówi że zabezpieczenie emerytalne na starość czyli na okres kiedy człowiek nie jest zdolny już sam się utrzymywać przysługuje tym, którzy przez okres pracy zawodowej do tego systemu wpłacali składki. Jeżeli my wszyscy ("państwo") mamy wypłacać pensje i emerytury za pranie, gotowanie i sprzątanie we własnym domu, to należy się ona WSZYSTKIM KOBIETOM, a nie tylko wybranym. Również tym, które muszą pracować zarobkowo i na zajmowanie się domem mają 8-10 godzin dziennie czasu mniej niż pani Anna czy Dagmara. Mówienie, że panie Dagmara i Anna są CEO w "przedsiębiorstwie rodzina" to bezczelne dorabianie ideologii do prowadzenia własnego domu i pracy na rzecz własnej rodziny. Większosć z nas, pracujących na dwóch etatach, to robi. Kluczowe jest pytanie - dlaczego się o nas artykułów nie pisze? Czyżby przemęczona Polka zasuwająca jako pracownik w firmie, matka, żona, gospodyni była po prostu normą, nie zasługującą na wzmiankę prasową? W przeciwieństwie do mniejszości pań? W tym miejscu warto przypomnieć, zupełnie przemilczaną, sprawę pobierania emerytury po zmarłym mężu przez kobiety nigdy nie pracujące zawodowo. Te panie - choć zgodnie z systemem Bismarcka - nie wpłaciły nigdy składek do systemu, po śmierci mężą pobierają jego emeryturę (zdaje się że w wysokości 85%). Więc mówienie, że te kobiety nie wypracują sobie emerytury jest tylko półprawdą, bo mają prawo życ z emerytury mężą. Kobieta, która całe życie pracowała na 2 etatach, po śmierci męża, pobiera tylko jedną emeryturę - swoją lub męża. Czy to jest sprawiedliwe? Czy to jest konstytucyjne, równe traktowanie obywateli wobec prawa? Na koniec sprawa rozwiązań francuskich. We Francji socjalizm się kończy. Latem 2016 przez cały kraj przetoczyła się fala potężnych strajków przeciwko zmianom w prawie pracy. Nie wiadomo dlaczego w naszych mediach nic o tym nie mówiono. Setki tysięcy ludzi protestowały przeciw planom rządu podniesienia wieku emerytalnego, wydłużenia czasu pracy i ukrócenia bogatego socjalu. Tak to jest gdy pobierających zasiłki jest coraz więcej a pracujących na to coraz mniej.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Teo(2017-02-26 09:02) Zgłoś naruszenie 63

    Sa takie kobiety, które z powodów psychologicznych, muszą rodzić co dwa, trzy lata. Po prostu mija ten okres, a one nie wytrzymują, muszą zajść w ciążę. A my my mamy im te zachcianki finansować. Niech mąż za to płaci.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane