Ukrainka, która uczyła w szkole przez 12 lat na podstawie umowy na czas określony, miała prawo do stałego etatu. Jej zwolnienie, i zatrudnienie na jej miejsce Polki, było przejawem dyskryminacji . Tak orzekł Sąd Najwyższy.
Kobieta była zatrudniona jako nauczyciel kontraktowy w zespole szkół publicznych od 1 września 2001 r. na podstawie umów o pracę na czas określony. Uczyła języka angielskiego. Od 1 stycznia 2005 r. swoje obowiązki wykonywała jako nauczyciel mianowany w pełnym wymiarze czasu pracy. W Polsce znalazła się na zaproszenie władz powiatu w ramach współpracy partnerskiej zaprzyjaźnionych miast. Przed podpisaniem kolejnych umów przedkładała zezwolenie wojewody na wykonywanie pracy przez cudzoziemca na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Ostatnia umowa, z 22 sierpnia 2011 r., została zawarta na okres dwóch lat, do 31 sierpnia 2013 r. W roku szkolnym 2012/2013 kobieta wykładała angielski w gimnazjum w wymiarze 9 godzin oraz w takim samym wymiarze w szkole podstawowej. Oprócz niej angielskiego uczyły tam dwie inne nauczycielki. W kolejnym przyjęto trzecią, a w roku szkolnym 2014/2015 uznano, że dla Ukrainki nie ma już pracy.
Ta odwołała się do sądu I instancji, który jednak uznał, że jej roszczenie o ustalenie stosunku pracy nie zasługuje na uwzględnienie. Z kolei w kwestii roszczenia o odszkodowanie w związku z naruszeniem zasady równego traktowania sąd wskazał, że z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika, iż dyrektor szkoły udowodnił, że w stosunku do kobiety nie naruszył tych zasad. Sąd powołał się na ustawę z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania – art. 4 pkt 2 i 9. Ukraina nie jest państwem członkowskim Unii Europejskiej ani państwem wymienionym w art. 4, tymczasem przywołane przepisy jednoznacznie wskazują na możliwość odmiennego traktowania ze względu na kryterium obywatelstwa. Dodał też, że o zatrudnienie od 1 września 2013 r. starała się inna nauczycielka – obywatelka Polski. W ocenie sądu dyrektor szkoły słusznie wskazał, że wybór obywatelki Ukrainy mógłby być narażony na zarzut naruszenia praw obywatelskich ze strony Polki. Oddalił więc żądania Ukrainki.
Reklama
Sąd II instancji podzielił to rozstrzygnięcie i oddalił apelację. Pełnomocnik nauczycielki w skardze kasacyjnej sformułował dwa zarzuty. Pierwszy dotyczył ustalenia rodzaju zawartej umowy. Drugi – dyskryminacji, polegającej na zawieraniu umów terminowych zamiast umowy na czas nieokreślony oraz zatrudnienia innej osoby w charakterze nauczyciela języka angielskiego. Sąd Najwyższy, odnosząc się do zarzutu pierwszego stwierdził, że kobieta będąca obywatelką Ukrainy była zatrudniona w szkole na podstawie kolejnych umów na czas określony przez 12 lat. Uznał, że nauczyciele obcokrajowcy języków obcych w szkołach podlegających przepisom o systemie oświaty są zwolnieni z obowiązku uzyskania zezwolenia na pracę. Niemniej mają obowiązek otrzymać od pracodawcy zaświadczenie, z którego wynika, że będą pracować przez co najmniej dwa lata (obecnie trzy) w celu potwierdzenia legalnego pobytu. W tej sytuacji do rozważenia pozostaje problem skutków wygaśnięcia zezwolenia na pobyt w razie zawarcia umowy bezterminowej. Jej zawarcie stanowiłoby przesłankę udzielenia zezwolenia na zamieszkanie. Może jednak powstać wątpliwość, czy pracodawca nie narazi się na zarzut nielegalnego zatrudniania cudzoziemców, jeśli ten nie otrzymałby przedłużenia zezwolenia na zamieszkanie.
SN wskazał jednak, że zgodnie z art. 10 ust. 5 Karty nauczyciela obywatele państw trzecich mogą być zatrudnieni na podstawie mianowania. Wynika z tego, że obywatelka Ukrainy zatrudniona w charakterze nauczycielki języków obcych w szkole publicznej powinna być traktowana w zakresie rodzaju zawieranej umowy tak samo jak obywatel polski – zgodnie z przepisami ustawy KN. SN uznał, że ostatecznie należy więc stwierdzić, że dopuszczalność zawierania umów na czas określony powinna być uzależniona wyłącznie od wystąpienia potrzeby wynikającej z organizacji nauczania lub zastępstwa nieobecnego nauczyciela. SN odniósł się też do drugiego zarzutu skargi. Uznał, że sądy obu instancji orzekły, że nauczycielka z Ukrainy została inaczej potraktowana przez pracodawcę z powodu braku obywatelstwa polskiego. Przepisy kodeksu pracy (art. 113 oraz art. 183a par 1) wśród zakazanych kryteriów dyskryminacyjnych wymieniają między innymi narodowość. Nie występuje natomiast w tym katalogu obywatelstwo. Pojęcia narodowości i obywatelstwa nie są tożsame. Sąd uznał, że należy więc rozstrzygnąć, czy obywatelstwo może być dopuszczalnym kryterium różnicującym sytuację w zakresie rodzaju umowy o pracę mającej być zawartą z nauczycielem w oparciu o przepisy Karty nauczyciela. Biorąc pod uwagę, że przepisy kodeksu pracy zawierają katalog otwarty kryteriów o charakterze dyskryminacyjnym, w okolicznościach niniejszej sprawy należy przyjąć, że obywatelstwo nie może uzasadniać zróżnicowania sytuacji pracownika – podkreślił skład orzekający SN. W efekcie z powodu uzasadnionych zarzutów skargi kasacyjnej uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 7 listopada 2016 r. sygn. akt III PK 11/16.