Przepisy nie przesądzają, czy stronom umów przysługuje odszkodowanie za wypowiedzenie w związku z wprowadzeniem stawki godzinowej. Zdecydują o tym sądy.
Jeszcze tylko przez niecałe dwa tygodnie strony mogą renegocjować wysokość wynagrodzenia w związku z wprowadzeniem od 1 stycznia 2017 r. minimalnej stawki godzinowej dla zleceniobiorców i samozatrudnionych. Wnioski o zawarcie porozumienia w tej sprawie można przedstawiać do 31 grudnia tego roku. Dotyczy to zarówno umów o wykonanie zamówienia publicznego (jeżeli postępowanie o udzielenie zamówienia zostało wszczęte przed 1 września 2016 r.), jak i zwykłych zleceń lub umów o świadczenie usług (zawartych przed 1 września 2016 r.).
Zdaniem ekspertów to racjonalna procedura – skoro ustawodawca wprowadza obowiązek wypłaty minimalnej stawki, to powinien też umożliwić dostosowanie trwających już umów do nowych reguł. Jednak w praktyce może ona wywoływać wątpliwości. Przepisy nie przesądzają bowiem, czy wcześniejsze rozwiązanie umowy przez jedną ze stron (ze względu na brak porozumienia co do podwyżki) będzie wiązało się z koniecznością wypłaty odszkodowania tej drugiej. Nie określają też, czy możliwa będzie renegocjacja umowy z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków (na podstawie art. 3571 k.c., czyli klauzuli rebus sic stantibus).