Już w przyszłym roku ceny w sklepach internetowych mają być takie same dla rodzimych i zagranicznych klientów. Sprzedawcy online mogą nie wyjść na tym najlepiej.
Komisja Europejska poważnie wzięła się do walki z ograniczeniami, które utrudniają, a czasem wręcz uniemożliwiają robienie zakupów w sklepach internetowych zarejestrowanych w innych państwach UE. Jednym z głównych powodów, dla których towary i usługi zamawia tam dziś tylko 15 proc. unijnych konsumentów, są różne formy blokowania geograficznego oraz dyskryminacji cenowej. W tym pierwszym przypadku sklepy internetowe automatycznie identyfikują potencjalnych klientów z innych krajów (np. na podstawie adresu IP lub informacji wysyłanych przez przeglądarki) i zabraniają im wejść na swoją stronę bądź przekierowują na inną witrynę. Niektórzy sprzedawcy wymagają z kolei, aby kupujący płacili wyłącznie kartami debetowymi wydanymi przez bank krajowy.
– Przez ograniczenia geograficzne pewne usługi są dla nas w ogóle niedostępne, co jest sprzeczne z samą ideą rynku wewnętrznego – zauważa dr Katarzyna Karasiewicz, radca prawny i partner w kancelarii Deloitte Legal.