- Syn jechał autem jako pasażer z nietrzeźwym kolegą, który doprowadził do wypadku. Kierowcy nic się nie stało, ale syn ma złamany kręgosłup. Ubezpieczyciel wypłacił mu bardzo niskie zadośćuczynienie, twierdząc, że przyczynił się do powstania szkody. Sąd I instancji uznał decyzję za słuszną. Czy prawidłowo? – zadaje pytanie nasza czytelniczka.
W sytuacji opisanej przez panią Annę należy domagać się zadośćuczynienia i odszkodowania od ubezpieczyciela pijanego kierowcy. Jemu z kolei przysługiwać będzie roszczenie regresowe wobec sprawcy wypadku. Jeśli jednak poszkodowany w jakikolwiek sposób przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, to należne świadczenie ulegnie proporcjonalnemu zmniejszeniu.
To na ubezpieczycielu ciąży obowiązek wykazania, iż zachowanie ofiary miało wpływ na powstanie uszczerbku na zdrowiu. Z listu pani Anny wynika, że jej syn pił z kierowcą alkohol, a następnie pojechał z nim do sklepu. Wiedział o tym, iż kolega, prowadząc auto na rauszu, łamie prawo, na co nie powinien się godzić. Niewątpliwie jego działanie miało wpływ na zaistnienie szkody, dlatego możemy mówić o przyczynieniu się do jej powstania. Ustalając stopień przyczynienia się, sąd powinien wziąć pod uwagę: