Uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy są przypisane do osoby, a nie do samej rzeczy – uznał wczoraj w powiększonym składzie Sąd Najwyższy. Zaznaczył przy tym, że stanowisko to dotyczy sytuacji, gdy korzystającym z praw jest obdarowany. Uchwała składu siedmiu sędziów SN jest doskonałą informacją dla konsumentów i nie najlepszą dla sprzedawców.
Przypomnijmy: potrzeba wydania uchwały powstała na kanwie historii z 2012 r. Wówczas pozwany zawarł umowę sprzedaży samochodu z powodem oraz jego ojcem. Od tego momentu, zgodnie z obowiązującym prawem, współwłaścicielom przysługiwało w określonych sytuacjach (np. gdyby samochód w oczywisty sposób nie odpowiadał funkcjom, które winien spełniać – np. miał wmontowany silnik o pojemności mniejszej od umówionej) prawo do odstąpienia od umowy, a tym samym odzyskania pieniędzy. Rzecz w tym, że ojciec swój udział w pojeździe podarował synowi. I dopiero po tym zdarzeniu syn postanowił odstąpić od umowy. Sprzedawca jednak odmówił i sprawa trafiła do sądu.
Reklama

Reklama
Pojawiła się wątpliwość, czy wraz z nabytym udziałem od ojca powód uzyskał także uprawnienia z tytułu rękojmi do drugiej części pojazdu (pierwotnie należącej do ojca). Mówiąc prościej: spór dotyczył tego, że uprawnienia z tytułu rękojmi przechodzą wraz z umową dotyczącą przekazania rzeczy, czy też pozostają u pierwotnego nabywcy, dla którego stają się bezużyteczne.
Na przestrzeni 40 lat Sąd Najwyższy bardzo różnie oceniał tego typu sprawy: niekiedy oceniał, że rękojmia jest powiązana z rzeczą, więc jest przechodnia, a ostatnimi czasy, że należy ją łączyć z pierwotnym nabywcą rzeczy.
Wczoraj Sąd Najwyższy nie miał wątpliwości: uprawnienia z tytułu rękojmi – jeśli nie zostało zastrzeżone inaczej w umowie – przechodzą na kolejną osobę wraz z rzeczą. Ale tu ważne zastrzeżenie: jest tak w przypadku, gdy mamy do czynienia z umową darowizny, a nie umową sprzedaży. W ocenie SN traktowanie tak samo obu przypadków jest błędne. Dlaczego? Dokładnie z tego powodu, który wczoraj na naszych łamach prezentował Krzysztof Lehmann, autor bloga konsumentwsieci.pl („Konsumencki łańcuszek czeka na rozplątanie”, DGP nr 203/2016).
– Darczyńca odpowiada na innych zasadach względem obdarowanego (art. 892 kodeksu cywilnego) niż sprzedawca względem kupującego. Obdarowany nie ma więc takich samych roszczeń względem darczyńcy, jakie przysługiwałyby mu względem sprzedawcy, gdyby był kupującym – stwierdził Lehmann. I identyczne stanowisko zajął skład powiększony SN.
W ustnych motywach uzasadnienia podkreślono także, że inna interpretacja prowadziłaby do nieuzasadnionego uprzywilejowania sprzedawcy, który przed ustawowym terminem przestawałby ponosić odpowiedzialność za sprzedaż wadliwego produktu.
W obliczu tego ostatniego zastrzeżenia poczynionego przez SN trudno wyrokować, jak należy postępować przy umowie sprzedaży, na temat której sąd się nie wypowiedział. Tak jak bowiem sytuacja kolejnego kupującego jest lepsza niż pozycja obdarowanego, tak z punktu widzenia pierwotnego sprzedawcy nie ma większego znaczenia, w jaki sposób osoba żądająca odstąpienia od umowy weszła w posiadanie rzeczy.
ORZECZNICTWO
Uchwała Sądu Najwyższego w powiększonym składzie z 19 października 2016 roku, sygn. akt III CZP 5/16