Pani Agnieszka wróciła z długiego weekendu niezadowolona. Straciła aparat fotograficzny. Ktoś jej go najzwyczajniej ukradł. A stało się to w – zdawałoby się – kameralnym i przytulnym hotelu. Po udanej wycieczce odpoczywała na tarasie restauracji, popijając kawę. Wyszła do toalety, a gdy wróciła, aparatu już nie było. Na nic się zdały poszukiwania. Ludzi było wielu, komplet gości. Nie sposób kogoś podejrzewać, a właściciel rozkłada ręce... Gdyby ktoś zabrał aparat z pokoju, to co innego – twierdzi. Recepcjonistka zasłania się wywieszką, że za rzeczy pozostawione bez opieki hotel nie odpowiada. Odpowiedzialności brać nie chce. Czy słusznie? – zastanawia się kobieta. – To prawda, że przy recepcji wywieszono stosowną adnotację, to prawda, że zostawiłam aparat na chwilę. Ale nadal wydaje mi się to nie w porządku – skarży się nasza czytelniczka
Reklama
Pani Agnieszka słusznie czuje się pokrzywdzona. Nie wystarczą przeprosiny kierownika obiektu, powinna dostać rekompensatę za utracony sprzęt. Bo jeśli w hotelu, pensjonacie lub nawet gospodarstwie agroturystycznym ktoś nas okradł albo przedmioty należące do nas uległy zniszczeniu, możemy zażądać odszkodowania od właściciela. Zarówno bowiem firmy, jak i osoby prywatne świadczące usługi noclegowe w celach zarobkowych ponoszą odpowiedzialność za rzeczy należące do osób korzystających z ich usług. Bez znaczenia jest, czy wartościowe przedmioty skradzione zostały (ale także zniszczone) z pokoju, czy znajdowały się wtedy w przestrzeni wspólnej (salon, sala telewizyjna, lobby, restauracja, jadalnia itp.) dostępnej także dla innych obecnych w budynku gości. Właściciel obiektu noclegowego ponosi więc odpowiedzialność zarówno za obrączkę, która zginęła z łazienki, aparat pozostawiony na tarasie, rower zdeponowany w wózkarni i suszące się na suszarnianych wieszakach kapoki kajakarzy. Od odpowiedzialności zwalnia hotelarza jedynie siła wyższa (powódź zalała taras restauracji, piorun trafił w stelaż na rowery). Nie ponosi on odpowiedzialności także, jeżeli nieprzyjemne zdarzenie zawinione było wyłącznie przez poszkodowanego. Tak byłoby na przykład gdyby pani Agnieszka zostawiła aparat na parapecie otwartego okna wychodzącego bezpośrednio na ulicę.
Jeżeli zatem – nie z naszej winy – zginie nam coś w hotelu lub w pensjonacie, możemy oczekiwać od właściciela odszkodowania za stracony przedmiot. Wysokość żądanego odszkodowania powinna być adekwatna do wartości przedmiotu (dyskusyjną kwestią jest, czy będziemy dochodzić wartości realnej czy odtworzeniowej) i do... standardu obiektu noclegowego. Odpowiedzialność finansowa hotelarza jest bowiem proporcjonalna do ceny, jaką płacimy za noclegi. Wysokość odszkodowania za przedmioty stracone przez jednego poszkodowanego nie może przekroczyć stukrotności należności za dobę hotelową opłacaną przez tę osobę. Od właściciela hotelu, w którym nocleg kosztuje 200 zł, możemy spodziewać się rekompensaty nie wyższej niż 20 tys zł. Od właściciela gospodarstwa agroturystycznego, w którym za dobę płacimy 40 zł – nie więcej niż 4 tys. zł. Przy czym odpowiedzialność za jedną rzecz jest ograniczona do połowy tej stawki.
Jeżeli pani Agnieszka dała się zwieść kierownikowi, że hotel za rzeczy pozostawione bez opieki hotel nie odpowiada, ma jeszcze szansę naprawić swój błąd. Prawo do zgłoszenia roszczeń zachowuje przez pół roku.
Prawo do żądania rekompensaty dotyczy także takich sytuacji, kiedy brak jakiegoś przedmiotu dostrzeżemy dopiero po powrocie do domu. Nadal możemy dochodzić odszkodowania od właściciela obiektu.
Kto ponosi odpowiedzialność za zaginięcie lub zniszczenie bagażu w podróży
Odpowiedzialność przewoźnika zależy od tego, czy jest to bagaż podręczny, czyli taki, który podróżny zabiera ze sobą do środka transportu (pociągu, autobusu, samolotu) i cały czas ma go pod swoją opieką, czy bagaż powierzony przewoźnikowi pod opiekę (przewożony w przedziale lub w luku bagażowym). Za bagaż, który podróżny przewozi ze sobą, przewoźnik w zasadzie nie ponosi odpowiedzialności.To zasada ogólna, szczegóły natomiast zostały zapisane w regulaminach stosowanych przez poszczególnych przewoźników. Stanowią one najczęściej, że wszystkie rzeczy zabrane przez podróżnego do środka transportu są traktowane jako rzeczy, nad którymi on sam sprawuje pieczę i na które przewoźnik nie ma wpływu, czuje się więc zwolniony z odpowiedzialności. Jedynie jeśli utrata lub zniszczenie bagażu zostało spowodowane umyślną winą lub rażącym niedbalstwem przewoźnika, ponosi on odpowiedzialność za bagaż podręczny pasażera. Jednak to pasażer musi udowodnić przewoźnikowi, że tak było w istocie.
Inaczej jest, gdy przewoźnik przyjmuje rzeczy do przewozu jako przesyłkę bagażową. Na nim spoczywa wtedy obowiązek pieczy nad bagażem, a to oznacza, że ponosi on odpowiedzialność za szkody wyrządzone przy przewozie rzeczy. Za utratę, zniszczenie lub uszkodzenie przewożonego bagażu możemy domagać się odszkodowania adekwatnego do poniesionych strat.
Podstawa prawna
Art. 777, art. 846–852 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U z 2014 r. poz. 121 ze zm.).
PORADA EKSPERTA

Mariusz Malicki prezes Polskiej Izby Hotelarstwa

Zaginięcie bagażu w hotelu należy niezwłocznie zgłosić do kierownika recepcji.
Recepcja ma obowiązek zbadać sytuację, ustalić, w jakim momencie pobytu gościa zaginął bagaż – czy stało się to w pokoju, czy w innych okolicznościach. Następnie powiadamia odpowiednie służby celem wyjaśnienia i znalezienia winnych zaistniałej sytuacji.