Projekt wkracza w decydujący etap legislacyjny. W przyszłym tygodniu ma się odbyć jego drugie czytanie w Sejmie. Mimo że z wyliczeń resortu finansów wynika, że zmiana obejmie 16,8 tys. osób spośród 500 tys. korzystających z 50-proc. kosztów, to sprzeciwiają się jej wszystkie organizacje twórców. Negatywne opinie do projektu wydały zgodnie środowiska akademickie, filmowe, muzyków, plastyków, fotografików, dziennikarzy, tłumaczy i biznesowe. Twórcy argumentują, że wpływy twórców maleją (coraz niższa jest sprzedaż książek, obrazów, płyt CD i innych utworów). Ponadto 50-proc. koszty uzyskania przychodów nie są przywilejem, a jedynie prawnym wyrównaniem sytuacji twórców, osiągających przychody nieregularnie w porównaniu z osobami zatrudnionymi na etacie. Co więcej, działalność twórców nie jest działalnością gospodarczą. Jeśli więc proponowana zmiana wejdzie w życie, to część twórców będzie zmuszona – aby nie stracić na zmianach – założyć działalność gospodarczą, z którą wiążą się dodatkowe obowiązki rozliczeniowe, ewidencyjne i księgowe. W rezultacie czas, który może być poświęcony na pracę twórczą, trzeba będzie przeznaczyć na dopełnienie nowych obowiązków. Ponadto w uzasadnieniu projektu rząd nie przedstawił racjonalnych powodów ograniczenia kosztów poza chęcią niewielkiego zwiększenia wpływów budżetowych.

Ministerstwo Finansów w odpowiedziach na negatywne stanowiska środowisk twórczych tłumaczy, że obowiązująca od kilkudziesięciu lat zasada, pozwalająca ryczałtowo uwzględniać koszty w wysokości 50 proc. przychodów, wymaga zmian z uwagi na obecną sytuację społeczno-ekonomiczną. Twórcy przytaczają więc słowa Donalda Tuska, wypowiedziane w 2006 r. w Polskim Radiu. Premier mówił wtedy, że Platforma Obywatelska nie poprze propozycji ówczesnej wicepremier Zyty Gilowskiej, dotyczącej likwidacji ryczałtu kosztów dla twórców.

500 tys. osób wykazało 50-proc. koszty uzyskania przychodów w rozliczeniu za 2010 r.

Michał Grzybowski, doradca podatkowy i partner w Ernst & Young, wskazuje, że twórcami są też naukowcy, inżynierowie lub inne osoby zajmujące się działalnością badawczo-rozwojową. Jeżeli tworzą oni utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, i następnie rozporządzają tymi prawami, mają prawo do podwyższonych kosztów.

– To właśnie ten obszar działalności gospodarczej, tj. innowacyjność i twórczość, szczególnie w dziedzinach nauk ścisłych, powinien mieć wsparcie publiczne, np. właśnie podatkowe – ocenia ekspert.

Dodaje, że utrzymanie istniejącego rozwiązania w ustawie o PIT pozwala pracodawcy zaoferować np. inżynierowi wyższe wynagrodzenie netto przy takim samym koszcie zatrudnienia. To zaś może być istotną zachętą dla wielu firm rozważających lokalizację swoich centrów badawczo-rozwojowych w Polsce.

– Za całkowicie nieuzasadnione uważam różnicowanie kosztów uzyskania przychodów na wysokości pierwszego progu skali podatkowej – mówi Dariusz M. Malinowski, doradca podatkowy.

42 764 zł maksymalny limit 50-proc. kosztów, który wynika z projektu nowelizacji ustawy o PIT