Do takiego wniosku doszedł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 3 września 2019 r. (sygn. akt II FSK 3004/17). NSA stwierdził w nim, że zasada zaufania do organów podatkowych stoi ponad zasadą legalizmu. Słowem to, czy przepis jest korzystny dla podatnika, czy też nie, jest bez znaczenia, skoro fiskus utwierdzał obywatela w przekonaniu, że bez przeszkód może z przepisu korzystać. Sąd podkreślił, że na tym właśnie polega sprawiedliwość.

W sprawie chodziło o małżonków, którzy przez kilka lat odliczali ulgę prorodzinną na pełnoletnią niepełnosprawną córkę, pobierającą zasiłek pielęgnacyjny. Dziewczyna pracowała i zarabiała niemal 70 tys. zł rocznie. Z powodu tych zarobków rodzice mieli wątpliwości, czy wolno im korzystać z ulgi na dziecko (art. 27f ustawy o PIT).

Z pomocą urzędu

Pracownicy urzędu przekonali ich, że mają do tego prawo bez względu na wysokość zarobków niepełnosprawnej córki. Pierwszy PIT, w którym małżonkowie odliczyli ulgę, wypełnili – podobno – z pomocą pracowników skarbówki. Co więcej, urząd sprawdzał ich wspólne zeznania podatkowe za lata 2010 i 2013. W protokołach z czynności sprawdzających pisał: „Ulga prorodzinna odliczona prawidłowo mimo zarobków dziecka”.

Nagle tuż przed okresem przedawnienia zobowiązania urzędnicy stwierdzili, że ulga się jednak podatnikom nie należała, i zażądali jej zwrotu z odsetkami. Decyzja dotyczyła 2011 r., który nie był przez nich dotąd oficjalnie weryfikowany.

Matka (bo ojciec już nie żył) nie kryła zaskoczenia. Nie zmieniły się bowiem ani przepisy, ani sytuacja rodziny. Zmieniło się jedynie stanowisko organu – i to radykalnie.

Na własny rachunek

Fiskus tłumaczył, że popełnione przez niego błędy przy weryfikacji PIT za lata 2010 i 2013. nie mogą powodować, że za niebadany wcześniej rok wyda decyzję niezgodną z prawem. Zwrócił uwagę, że z przepisów jasno wynika, iż ulga na niepełnosprawne i pełnoletnie dziecko przysługuje tylko wtedy, gdy rodzice wykonują względem niego obowiązek alimentacyjny. Tymczasem córka podatników była od nich niezależna – nie dość, że zarabiała prawie 70 tys. zł rocznie, to jeszcze (o czym rzekomo fiskus wcześniej nie wiedział) pracowała na etacie w Warszawie, podczas gdy oni mieszkali w Kielcach.

Matka argumentowała, że kwota zarobków córki była urzędnikom doskonale znana. Wszak pisali o niej w protokołach potwierdzających poprawność rozliczeń. – Miejsce pracy córki mogli z kolei ustalić, zerkając do składanego przez nią rok w rok zeznania PIT – przekonywała.

Ochrona podatnika

Po stronie podatniczki stanęły sądy administracyjne obu instancji. Zarówno WSA w Kielcach, jak i NSA uznały, że decyzja nakazująca zwrot ulgi z odsetkami była ewidentnym naruszeniem zasady zaufania.

Uzasadniając wyrok NSA, sędzia Aleksandra Wrzesińska-Nowacka przyznała, że zgodnie z zasadą legalizmu organ podatkowy musi działać na podstawie przepisów prawa. – Niemniej jednak skoro urząd przekonał podatników, iż mogą korzystać z odliczenia, nie powinien obciążać ich negatywnymi konsekwencjami. Nawet gdy odliczenie było niezgodne z prawem – powiedziała.

Dodała, że potwierdzenie poprawności rozliczeń w ramach czynności sprawdzających powinno dawać ochronę na identycznych zasadach jak interpretacja podatkowa. – A to znaczy, że negatywne konsekwencje mogą być wyciągane dopiero względem rozliczeń, które nastąpiły po zmianie stanowiska organu podatkowego – wyjaśniła sędzia.

Prawo kontra zaufanie

Zasada zaufania nie zawsze wygrywa w sądach administracyjnych. Przekonał się o tym podatnik, który zaufał broszurze Ministerstwa Finansów dotyczącej korzystania z ulgi mieszkaniowej. Resort napisał w niej, że ulga przysługuje również wtedy, gdy spłaca się kredyt za sprzedane mieszkanie. Tuż przed przedawnieniem skarbówka kazała jednak mężczyźnie dopłacić PIT z odsetkami.

Podatnik przekonywał, że wydawanie decyzji sprzecznych z broszurą narusza zasadę zaufania. – Państwo nie może korzystać na błędach podatników, do których samo ich nakłania – przekonywał.

Przegrał jednak w NSA (wyrok z 13 marca 2018 r., sygn. akt II FSK 632/16). Sąd stwierdził, że broszura informacyjna nie jest źródłem prawa i że podatek jest należny. Pisaliśmy o tym w artykule „Za błąd fiskusa w ulotce musi zapłacić łatwowierny podatnik” (DGP nr 52/2018).

W innym wyroku (z 29 sierpnia 2018 r., sygn. akt II FSK 2492/16) NSA orzekł, że zasada zaufania nie ma prymatu nad przedawnieniem. Chodziło o żołnierza, który otrzymał od fiskusa interpretację podatkową nakazującą mu zapłacić PIT. Nie zaskarżył jej i uregulował należność. Fiskus zmienił zdanie, ale dopiero wtedy, gdy część zobowiązań już się przedawniła. W sprawie podatnika interweniował rzecznik praw obywatelskich, który podkreślał znaczenie zasady zaufania do organu podatkowego. Niestety bez skutku. Pisaliśmy o tym w DGP nr 168/2018 „Zaufałeś interpretacji fiskusa? Może cię to słono kosztować. 

orzecznictwo

Wyrok NSA z 3 września 2019 r., sygn. akt II FSK 3004/17.