Apel do wizytatorów, aby nie wystawiali opinii kandydatom, lub zablokowanie systemu e-nominacji – to pomysły na wstrzymanie trwających konkursów na stanowisko sędziego.

Dyskutowano o nich podczas zeszłotygodniowego spotkania ministra sprawiedliwości z przedstawicielami organizacji sędziowskich.

– W Ministerstwie Sprawiedliwości szukamy sposobów na ograniczenie szkodliwej działalności Krajowej Rady Sądownictwa. Staramy się czuwać nad związanymi z tym sprawami – mówił wówczas minister sprawiedliwości cytowany w komunikacie, jaki pojawił się po spotkaniu.

Resort nie podał jednak, o jakich konkretnie sposobach dyskutowano. Tymczasem, jak wynika z nieoficjalnych informacji DGP, Adam Bodnar miał pytać uczestników zebrania, czy dobrym pomysłem byłoby zaapelowanie do sędziów wizytatorów, aby ci nie wystawiali opinii kandydatom biorącym udział w toczących się przed KRS konkursach. Z kolei ze strony środowiska sędziowskiego miała paść propozycja, aby MS zablokował system e-Nominacje, za pośrednictwem którego obsługiwane są konkursy do sądów.

– Samo zaapelowanie do wizytatorów na niewiele się zda. No i naprawdę nie rozumiem, dlaczego minister nie zablokuje systemu e-Nominacje, skoro to on jest organem, który ten system prowadzi. Tu wielkiej filozofii nie ma, a byłoby to działanie wywołujące natychmiastowe skutki – mówi DGP pragnący zachować anonimowość rozmówca.

Przed takimi działaniami ostrzega Ewa Łosińska, rzecznik prasowy KRS. Jej zdaniem mogą one doprowadzić do zapaści sądownictwa.

– Każde odejście w stan spoczynku, każde zrzeczenie się urzędu czy każdy awans sędziego pozbawi bowiem dany sąd części kadry orzekającej. To oznacza z kolei wzrost obciążenia innych czynnych sędziów i w konsekwencji dłuższe oczekiwanie na rozstrzygnięcie prowadzonych spraw – podkreśla rzecznik rady.

Przerzucenie ciężaru

Choć Adam Bodnar nie ogłasza już nowych konkursów do sądów powszechnych, to nadal wiele z nich toczy się przed obecną KRS. To oczywiście postępowania wszczęte obwieszczeniami wydanymi przez poprzedników Bodnara – Zbigniewa Ziobrę i Marcina Warchoła. Tuż przed zeszłorocznymi wyborami oraz zaraz po nich, gdy przez dwa tygodnie władzę sprawował rząd Mateusza Morawieckiego, opublikowali oni ogłoszenia o ponad 100 wakatach w sądach powszechnych. Łącznie konkursów będących na biegu w KRS jest obecnie ok. 300.

– To sporo. I nie można przecież uznać, że one są kompletnie bez znaczenia. W ich wyniku może przecież dojść np. do przejęcia przez neosędziów Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego – ostrzega Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Nie dziwi więc, że w resorcie trwają gorące dyskusje o tym, co zrobić, aby uniemożliwić KRS doprowadzenie procedur konkursowych do końca. Jednym z pomysłów ma być wystosowanie przez Adama Bodnara apelu do wizytatorów, aby nie wystawiali oni opinii kandydatom na stanowiska sędziowskie (patrz: grafika).

– Oceny kwalifikacji kandydata dokonuje sędzia wyznaczony przez prezesa sądu. Sporządzenie oceny jest obowiązkiem sędziego wyznaczonego. Podżeganie do niedopełniania tego obowiązku byłoby działaniem naruszającym prawo – ostrzega Łosińska.

Nic więc dziwnego, że zdaniem wielu sędziów taki apel postawiłby osoby sprawujące funkcję wizytatora w dość kłopotliwej sytuacji i po części byłby przerzuceniem na nie ciężaru rozwiązania problemu KRS.

– Wizytator nie może odmówić sporządzenia opinii o kandydacie, bo w ten sposób mógłby się narazić na zarzuty dyscyplinarne. Zarazem wydanie takiej opinii może być odebrane jako branie udziału w procedurze, która budzi bardzo poważne wątpliwości konstytucyjne – ocenia Marek Celej, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie w stanie spoczynku. Jak przypomina, z tych właśnie powodów, kiedy KRS w nowym składzie dopiero zaczynała działać, część wizytatorów zdecydowała się na rozwiązanie pośrednie – ci z okręgu warszawskiego zniechęcali kandydatów do brania udziału w konkursach przed obecną KRS. W pismach dołączanych do oceny ostrzegali, że ważność uchwał tego organu, także tych o wyborze kandydatów na sędziów, może zostać w przyszłości zakwestionowana. Akcja jednak nie była prowadzona na masową skalę i nie wywołała spodziewanych skutków.

– Nic mi nie wiadomo, aby osoby, które otrzymały opinie z tego typu adnotacjami, wycofały swoje kandydatury – przyznaje Celej.

Bardziej zdecydowane działania

Część sędziów domaga się od ministra bardziej zdecydowanych działań. Te mogłyby polegać na zablokowaniu systemu e-Nominacje. Ten jest niezbędny do prowadzenia konkursów – to właśnie za jego pośrednictwem chętni aplikują do konkursów, w nim również gromadzone są elektroniczne kopie wszystkich wymaganych przez procedurę dokumentów.

– Na ministrze sprawiedliwości ciąży ustawowy obowiązek prowadzenia systemu teleinformatycznego obsługującego postępowanie w sprawie powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziowskim, a jednym z administratorów danych osobowych w tym systemie jest KRS – tłumaczy Ewa Łosińska. Ostrzega, że zaniechanie lub zawieszenie jego prowadzenia stanowiłoby więc ze strony ministra sprawiedliwości – funkcjonariusza publicznego – niedopełnienie obowiązków będące działaniem na szkodę interesu publicznego, co nosi znamiona przestępstwa z art. 231 par. 1 kodeksu karnego.

DGP zapytał MS, jak minister ocenia pomysł dotyczący zablokowania systemu e-Nominacje. Na odpowiedź nadal czekamy.©℗

Pod jakim kątem jest oceniany sędzia / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe