Po tragicznym zajściu w Łukowie wszyscy komornicy przejdą specjalne szkolenia, a ich kancelarie mają być lepiej zabezpieczone.

Wydarzenia, do których doszło 18 listopada br. w Łukowie, wstrząsnęły środowiskiem komorników. Zwłaszcza że zamordowana Ewa Kochańska, komornik przy Sądzie Rejonowym w Łukowie, nawet nie prowadziła żadnych czynności wobec tego dłużnika. Sprawca - zanim trafił do prowadzonej przez nią kancelarii, gdzie zaatakował dwie osoby (oprócz komornik także pracownika kancelarii) - odwiedził dwa inne miejsca, gdzie również wszczął awantury. Jego agresja skierowana była po prostu przeciwko komornikom jako takim.
Kilkanaście dni później do kolejnej groźnej sytuacji doszło pod jedną z kancelarii komorniczych w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie jeden z dłużników wybił ostrym narzędziem, najprawdopodobniej nożem, szybę. Ostatecznie jednak komornikowi udało się przegonić napastnika. Trudno się jednak dziwić, że wśród przedstawicieli tego zawodu narasta niepokój połączony z frustracją.
- Wykonywany przez nas zawód jest niezwykle istotny dla funkcjonowania demokratycznego państwa prawa, a przy tym trudny i niebezpieczny, dlatego komornikom należy się szacunek i zrozumienie. Obowiązkiem natomiast organów państwa jest zapewnienie bezpiecznych warunków pracy. Odnosi się to zwłaszcza do kobiet, które coraz częściej wykonują ten zawód i równie często spotykają się z agresją, nie tylko słowną, ale i fizyczną - mówi Sławomir Szynalik, wiceprezes Krajowej Rady Komorniczej.

Rozładować emocje dłużnika

Pierwsze kroki w tym kierunku zostały już podjęte. Z inicjatywy Ministerstwa Sprawiedliwości odbyło się spotkanie z przedstawicielami samorządu w celu wypracowania rozwiązań mających poprawić bezpieczeństwo zarówno samych komorników, jak i wszystkich osób pracujących w kancelariach. Efekt? Ministerstwo Sprawiedliwości sfinansuje cykl ogólnopolskich szkoleń i konferencji (w formie hybrydowej), których przedmiotem będzie m.in. przedstawienie psychologicznych aspektów zapobiegania agresji oraz instrumentów mających zagwarantować bezpieczne wypełnianie służby komorniczej. Za ich przeprowadzenie będzie odpowiadać Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury we współpracy z Ośrodkiem Naukowo-Szkoleniowym przy KRK.
- Z punktu widzenia powiatowego komornika mogę powiedzieć, że najważniejsza jest edukacja, lecz nie tyle komorników, co dłużników. Bo dłużnik niewyedukowany bardzo często oznacza dłużnika agresywnego - tłumaczy Robert Damski, komornik z Lipna. Choć podstawą wszczęcia egzekucji jest wyrok sądowy, to najczęściej dłużnik nie uczestniczy w postępowaniu.
- A wcześniej podpisał umowę, której nie przeczytał, zaciągnął jakąś pożyczkę dla kogoś, kto jej później nie spłaca. I to komornik musi dopiero tłumaczyć dłużnikowi, na czym polega instytucja np. dłużnika solidarnego, bo ludzie nie wiedzą, że nawet jeśli tylko poręczą komuś kredyt, to są takimi samymi dłużnikami jak osoba, która na zaciągnięciu tego kredytu skorzystała. Dlatego jeśli później komornik przychodzi do domu takich osób, to często reagują one agresją. Tymczasem rolą komornika jest tylko i wyłącznie wyegzekwowanie wyroku, który wydał sąd, czego ludzie nie rozumieją - mówi Robert Damski.

Agresja wynika z niewiedzy

Z perspektywy dużego miasta wcale nie jest lepiej.
- Jestem przerażona coraz niższą świadomość prawną. Ludzie są zaskakiwani egzekucją. Nie wiedzą, że wierzyciel może sprzedać wierzytelność, nie wiedzą, co to jest RRSO kredytu czy pożyczki, a później się dziwią, jak to się stało, że z tak małej kwoty urosło tak duże zadłużenie. Nie wiedzą, że bieg terminu może być przerywany i trzeba wtedy spłacać zobowiązanie nawet sprzed dekady. I co najważniejsze, nie zdają sobie sprawy, że nie każda sprawa zakończona wydaniem tytułu wykonawczego poprzedzona jest jawną rozprawą, nie mają pojęcia o nakazach zapłaty wydawanych na posiedzeniach niejawnych - mówi Agnieszka Powichrowska, której rewir komorniczy jest na warszawskiej Pradze-Północ. Jak podkreślają komornicy, agresji, coraz częściej fizycznej, w stosunku do komorników sprzyja zły wizerunek kreowany w mediach.
- Komornik bardzo często jest przedstawiany jako ten, co zabiera, ale już pomijane jest to, że następnie te pieniądze oddaje komuś, kto na pieniądze czeka, a więc nie tylko bankom, ale i przedsiębiorcom, którzy muszą mieć środki na wypłatę pensji, czy samotnym matkom czekającym na alimenty - dodaje Agnieszka Powichrowska.
Sławomir Szynalik uważa, że działalność państwa w zakresie wspierania i ochrony komorników nie może ograniczać się tylko do udzielania komornikowi sądowemu przewidzianej prawem pomocy przez organy policji i inne służby przy wykonywaniu przez niego czynności egzekucyjnych. Niezbędne jest również uwzględnienie osobistego bezpieczeństwa komorników i pracowników przez odpowiednią ochronę kancelarii komorniczych. Obecnie rada pracuje nad postulatami zmiany przepisów, które zamierza przedstawić Ministerstwu Sprawiedliwości. To z kolei nie wyklucza zmiany prawa. ©℗
<p>Ilu jest w Polsce Komorników</p> / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe