„Oświadczamy, że po wyczerpaniu ustrojowych i procesowych środków gwarantujących stronom uzyskanie prawidłowego składu sądu nie będziemy uczestniczyć w czynnościach podejmowanych przez składy orzekające z udziałem osób powołanych do Sądu Najwyższego na podstawie wniosku KRS ukształtowanej w składzie i trybie przewidzianym ustawą z dnia 8 grudnia 2017 r.” - czytamy w piśmie, które wczoraj Michał Laskowski, prezes Izby Karnej SN i jeden z sygnatariuszy oświadczenia, złożył na ręce Małgorzaty Manowskiej, I prezes SN. Ustawa, na którą wskazano (Dz.U. z 2018 r. poz. 3), przesądziła, że sędziów do KRS wybiera Sejm, a nie jak wcześniej - środowisko sędziowskie.

Wbrew ślubowaniu

Reklama

Starzy sędziowie SN powołują się na uchwałę trzech połączonych izb SN ze stycznia 2020 r. (BSA I-4110-1/20) oraz orzecznictwo międzynarodowych trybunałów odnoszące się do powołań sędziowskich, do których doszło z udziałem KRS złożonej z sędziów wskazanych przez Sejm.

Jak podkreślają, orzeczenia wydane z udziałem osób, które znalazły się w SN na skutek wadliwej procedury konkursowej, naruszają m.in. prawo obywateli do sądu. „Sędzia nie może uczestniczyć w postępowaniu i wydawaniu orzeczeń, jeżeli z góry wiadomo, że będzie to stanowić bezwzględną przyczynę odwoławczą albo prowadzić do nieważności postępowania” - piszą starzy sędziowie.

Reklama

Sygnatariusze nie widzą możliwości wspólnego orzekania z osobami powołanymi w wadliwej procedurze. Ich zdaniem uznanie, że postępowanie jest dotknięte kwalifikowaną wadą procesową, i jednoczesne głoszenie, że sędzia ma obowiązek świadomie uczestniczyć w tej wadliwej procedurze, byłoby konformizmem, a ten nie jest wpisany w etos służby sędziowskiej.

Sędzia nie może świadomie naruszać prawa do sądu

„Sędzia nie może świadomie naruszać prawa obywateli do sądu i narażać Państwa Polskiego na obowiązek wypłacania wysokich odszkodowań” - czytamy w dokumencie podpisanym m.in. przez Michała Laskowskiego oraz Dariusza Zawistowskiego, byłego prezesa Izby Cywilnej SN. Sędziowie podkreślają, że przeciwne zachowanie stałoby w sprzeczności z obowiązkiem „służenia wiernie Rzeczpospolitej Polskiej” i „stania na straży prawa i praworządności”, o których mowa w ślubowaniu sędziowskim.

Sygnatariusze dokumentu zaznaczają, że nie stanowi on odmowy wykonywania wymiaru sprawiedliwości. Zgodnie bowiem ze zmianami w prawie o ustroju sądów powszechnych wprowadzanymi przez obecny rząd taka odmowa stanowi delikt dyscyplinarny.

Aleksander Stępkowski, rzecznik prasowy SN, na pytanie o komentarz I prezes SN, odpowiedział DGP: - To oświadczenie kolejny raz wyraża to samo stygmatyzujące stanowisko, które w nużący sposób powtarzane jest od czterech lat i które na nikim już nie robi wrażenia. Nie sądzę by I prezes chciała odnosić się do nużącej tromtadracji kolejnego „przełomowego” oświadczenia, powtarzanego rytualnie z uporem godnym lepszej sprawy.

Ziobro odniósł się do oświadczenia

Do wystąpienia sędziów SN odniósł się także Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej mówił, że sędziowie powinni być wolni od politycznych i partyjnych upodobań i poglądów, mają strzec prawa i być lojalnymi sługami polskich ustaw i polskiej konstytucji. A jeśli ktoś sprzeniewierza się powołaniu, zdaniem MS nie powinien być sędzią, zwłaszcza sędzią SN.

Zbigniew Ziobro podkreślił, że był autorem pomysłu zmian w prawie, które prowadziłyby do usuwania ze stanu sądownictwa sędziów, „którzy kwestionują polską konstytucję i swoje obowiązki”. Przy okazji po raz kolejny uderzył w prezydenta, który te propozycje zawetował. „Jak się idzie na kompromisy z ludźmi, którzy kompromisów nie znają, to później właśnie jest tak, że bezkarność zachęca do kolejnych tego rodzaju oświadczeń” - mówił w odpowiedzi na pytania dziennikarzy.

W innym tonie komentuje decyzję starych sędziów SN Marcin Wolny, adwokat z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

- To krok, który był do przewidzenia. Ma on ograniczać negatywne skutki udziału w postępowaniach sędziów powołanych na wniosek KRS ukształtowanej na podstawie ustawy z grudnia 2017 r. W postępowaniu cywilnym udział tych sędziów powoduje nieważność postępowania, a w postępowaniu karnym jest to bezwzględna przyczyna odwoławcza. Prowadzi to do naruszenia prawa do rzetelnego procesu sądowego gwarantowanego przez art. 6 Europejskiej konwencji praw człowieka - zwraca uwagę ekspert fundacji.

- To krok, który był do przewidzenia. Ma on prawdopodobnie limitować negatywne skutki udziału w postępowaniach sędziów powołanych na wniosek KRS ukształtowanej na podstawie ustawy z grudnia 2017 r. W myśl uchwały trzech izb SN udział tych sędziów w postępowaniu cywilnym powoduje nieważność postępowania, a w postępowaniu karnym prowadzi do zaistnienia bezwzględnej przyczyny odwoławczej. Jest więc to spójne z tym, co wcześniej sędziowie ci powiedzieli, orzekając. Nie można także lekceważyć silnej linii orzeczniczej ETPC, który już wielokrotnie łączył obecność w składach sędziowskich sędziów powołanych przez nową KRS z naruszeniem art. 6 Konwencji, a konkretnie prawa jednostki do rozpoznania jej sprawy przez sąd niezależny i ustanowiony zgodnie z ustawą - - zwraca uwagę ekspert fundacji.

Pytany o to, jak uniknąć paraliżu SN, Wolny mówi o potrzebie rozdzielenia starych i nowych sędziów. - Rozsądne byłoby unikanie wyznaczania składów, który „mieszałyby" dwa systemy powoływania sędziów. To pozwoliłoby uniknąć sytuacji, w których sędziowie nie będą przychodzili na rozprawy i nie będą orzekać. Minimalizowałoby to także ryzyko ścigania ich, na mocy tzw. ustawy kagańcowej, za odmowę wymierzania sprawiedliwości - mówi.

- Jako Fundacja od dawna postulujemy wyjaśnienie tej sprawy poprzez wprowadzenie rozwiązań w zakresie statusu KRS, które pozwoliłyby uniknąć na przyszłość takich problemów. Konieczny jest powrót do systemu, w którym sędziowskich członków KRS powołują sędziowie, a nie politycy. Co do sędziów, którzy zostali już powołani przez nową KRS, to potrzebne jest rozwiązanie o charakterze generalnym, które wyjaśniłoby ich status raz i do końca. System taki musiałby pozostawać jednak zgodny z Konstytucją i wiążącym Polskę prawem międzynarodowym - twierdzi Marcin Wolny.

OPINIA

Jarosław Matras, sędzia Sądu Najwyższego, jeden z sygnatariuszy oświadczenia

Chcielibyśmy tego uniknąć

Do złożenia oświadczenia skłoniła nas sytuacja, z jaką mamy do czynienia w Sądzie Najwyższym, a która jest wynikiem wejścia w życie ostatniej prezydenckiej nowelizacji ustawy o SN. Aktem tym wprowadzono tzw. test niezawisłości, który jest przeprowadzany na wniosek strony. Nowela przewiduje, że taki wniosek jest rozpoznawany w składzie pięciu sędziów losowanych spośród wszystkich osób orzekających w SN. I tak się składa, że niemal wszystkie składy, które dotąd zostały wylosowane, mają charakter mieszany, tzn. zasiadają w nich zarówno sędziowie tzw. starzy, jak i ci powołani na wniosek obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. A my, jako sędziowie - związani także uchwałą trzech izb SN ze stycznia 2020 r. - uważamy, że tego typu test powinien przeprowadzać sąd w znaczeniu konstytucyjnym i konwencyjnym. Dodatkowo przecież mamy już orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, że sędziowie SN powołani w wadliwej procedurze na wniosek obecnej KRS (organu, który nie jest organem wskazanym w Konstytucji RP) nie stanowią sądu w rozumieniu art. 6 ust. 1 Europejskiej konwencji praw człowieka (EKPC). To zaś oznacza, że rozstrzyganie testu w tzw. składach mieszanych także nie spełni standardów wymaganych na gruncie konstytucji i konwencji.

Na razie staramy się wykorzystać wszelkie możliwe środki procesowe, aby nie musieć orzekać w składach mieszanych. Składamy więc wnioski o wyłączenie tych osób, które przyszły do SN w wadliwej procedurze, a w procesach cywilnych, gdzie takiej możliwości nie ma, próbujemy sygnalizować, że podstawy zarzutów zawartych we wniosku o test dotyczą w zasadniczej części także tych sędziów, którzy są wylosowani, a zostali powołani w wadliwej procedurze po 2018 r. Oni orzekaliby bowiem w istocie w swoich sprawach. Rozważamy także składanie wniosków o wyłączenie samych siebie, przy czym jest to ostateczność - bo ten skład powinien mieć charakter sądu w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP i art. 6 ust. 1 EKPC.

Na razie działania te przynoszą różne efekty. Jeśli jednak dojdziemy do ściany i okaże się, że nie mamy już żadnych innych możliwości, będziemy odmawiać orzekania z osobami powołanymi do SN na wniosek obecnej KRS. To jednak ostateczność i bardzo chcielibyśmy tego uniknąć.