Zjazd trwał od środy do piątku. Został zwołany decyzją poprzedniego zjazdu, który z przyczyn epidemicznych odbył się zdalnie i ograniczył jedynie do wyboru nowych władz (gdyż upłynęła kadencja poprzednich). Tym razem jednak delegaci spotkali się osobiście, a dyskusje w czwartek trwały niemal do północy. Jak pisaliśmy na łamach DGP, głównym celem wydarzenia było znowelizowanie Kodeksu Etyki Radcy Prawnego. Do przedstawionego projektu zgromadzeni zgłosili dziesiątki poprawek.
Dużo emocji wzbudziła propozycja korekty art. 4 KERP, która zakładała uchylenie przepisu wprost zezwalającego radcom na informowanie o innych tytułach zawodowych i naukowych. Zmiana miała zapobiegać temu, by radca posiadający np. doktorat z dziedziny innej niż prawo nie wykorzystywał tego do wyróżniania się spośród innych kolegów w oczach klientów. Finalnie sporny zapis pozostawiono w kodeksie, zastępując jednak „informowanie” określeniem „posługiwanie się”.
Zjazd skorygował też proponowaną definicję „zgody klienta”. Zrezygnowano z wyrażenia jej w formie dokumentowej (dla jej zachowania wystarczy e-mail czy SMS), a w razie braku możliwości uzyskania jej w tej formie utrwalenia zgody na piśmie. Oznacza to, że taka zgoda będzie mogła być wyrażona w dowolnej formie. Odrzucono też proponowaną zmianę, która zakładała, że radca nie może korzystać z wolności słowa i pisma poza wykonywaniem zawodu (np. wypowiadając się w mediach) w celu informowania o swojej działalności lub pozyskiwania klientów.
Reklama

Przeciw „odszkodowalniom”

Delegaci zdecydowali też o uchyleniu forsowanego ust. 3 art. 11 KERP, który zakładał ograniczenie badania ewentualnych naruszeń godności zawodu w życiu prywatnym i działalności publicznej tylko do kwestii związanych z wykonywaniem zawodu. Jako przykład podano tu sytuację, w której radca zatrzymany przez policję odgrażałby się, że jest radcą prawnym i dzięki temu „zniszczy” funkcjonariuszy. Jednak zdaniem delegatów takie ograniczenie kognicji pionu dyscyplinarnego byłoby niebezpieczne dla wizerunku zawodu. Nawet bowiem gdyby w opisanej sytuacji prawnik nie powoływał się na swój status radcy prawnego, ale mimo wszystko awanturował się z policjantami, to i tak naruszałoby to godność zawodu, a samorząd nie mógłby takich zachowań karać.

Reklama
Ożywioną dyskusję wywołały też propozycje przepisów mających na celu ukrócenie współpracy radców prawnych z tzw. kancelariami odszkodowawczymi. Ponieważ same nie mają one uprawnień do zastępstwa procesowego, ale za to mogą bez ograniczeń w kodeksie etyki reklamować się i pozyskiwać klientów, działają realnie w charakterze pośrednika między radcą (który reprezentuje klienta w sądzie) a klientem (który zawiera umowę z taką kancelarią i to jej płaci, a ta z kolei część pieniędzy przekazuje radcy). Konfuzję wśród delegatów budziły jednak użyte w propozycji sformułowania, zwracano uwagę, że podmioty nieuprawnione nie mogą prowadzić działalności regulowanej, a z kolei działalność, którą mogą prowadzić, nie jest regulowana. Było wiele poprawek zakładających odrzucenie całości lub części tej propozycji, ostatecznie zdecydowano jedynie o uproszczeniu jej brzmienia, by było bardziej zrozumiałe.
– To niewątpliwie krok w dobrym kierunku, choć zakaz dotychczas też obowiązywał. Radca prawny nie może być podwykonawcą w świadczeniu usług prawnych dla podmiotów nieprofesjonalnych - mówi Włodzimierz Chróścik. – Musimy przede wszystkim dbać o bezpieczeństwo prawne obywateli, a to może zapewnić tylko profesjonalny pełnomocnik – dodaje.

Premia za sukces i reklama

Akceptacji zjazdu nie zyskała natomiast poprawka dążąca do wykreślenia przepisu zabraniającego umówić się na wynagrodzenie tylko w formie „success fee” (czyli zależnego od wyniku sprawy). Zakaz ten pozostanie w kodeksie – ale dalej będzie można umawiać się na dodatkową premię za pozytywny rezultat.
Dyskusja dotyczyła też kwestii informowania o wykonywaniu zawodu. W toku prac nad dotyczącym jej art. 32 KERP dodano zakaz informowania „zawierającego elementy wartościujące”. Intencją tej poprawki było, by radcowie nie stosowali określeń takich jak „najlepsza kancelaria w mieście” albo „załatwiamy sprawy najszybciej”. Ponieważ jednak oznaczałoby to w praktyce zakaz reklamowania się (istotą reklamy jest właśnie charakter wartościujący), a to z kolei naruszałoby unijną dyrektywę usługową, zrezygnowano z tej ingerencji, uznając, że inne ograniczenia reklamy zapobiegną wskazanym wyżej sformułowaniom.
Dużo emocji wywołała też propozycja zakładająca, że „korzystanie z czynnego prawa wyborczego oraz sprawowanie obowiązków w organach samorządu jest prawem i obowiązkiem członka samorządu”. Chodziło o wskazanie, że głosowanie jest prawem radcy, ale jeśli zostanie wybrany do organu samorządowego, to musi wykonywać związane z tym obowiązki. Niefortunna redakcja wzbudziła obawy, że przepis pozwoli karać za niebranie udziału w głosowaniu, więc słowo „obowiązkiem” ostatecznie wykreślono.

Uchwały i wybory

Korekta zasad przyjmowania uchwał przez organy samorządu sprowadzała się przede wszystkim do zmiany zasad głosowania tajnego. Projekt nowelizacji przewidywał, że wniosek o utajnienie złożyć będzie mogła jedna piąta członków organu (nie tak jak obecnie – każdy członek). Na zjeździe zgłoszono poprawkę, by zachować stan obecny, a ponadto wskazać, że głosowanie nad tajnością głosowania również będzie w trybie tajnym – ale nie została ona przyjęta.
Natomiast zmiany w uchwale dotyczącej wyborów do organów samorządu, ich liczebności oraz sposobu odwoływania i powoływania, przewidywały przede wszystkim wyraźne ograniczenie możliwości głosowania na delegatów tylko na jednym zebraniu rejonowym w danych wyborach. Miało to zapobiec sytuacji, w której między zebraniami w poszczególnych izbach mija kilka miesięcy, a radca, który w tym czasie zmienił przynależność izbową, mógłby głosować na obu.
Zgłoszono też poprawkę, która zakładała zakaz łączenia funkcji w organach samorządu, szczególnie na poziomie izbowym i krajowym, ale nie została ona przyjęta. Jej przeciwnicy wskazywali, że ograniczałoby to bierne prawo wyborcze, co może być dokonane tylko w drodze ustawy, a zwolennicy wskazywali, że podobne rozwiązania obowiązują w innych samorządach prawniczych. Żywą dyskusję wywołała też propozycja sformalizowania zasady, że każda izba musi mieć swojego przedstawiciela w komisji rewizyjnej. Także tej poprawki nie przyjęto, jako że ograniczałaby ona swobodę wyboru – mogłoby dojść do sytuacji, że dana izba wystawi tylko jednego kandydata, który musi być wybrany tylko ze względu na parytet.
Dyskutowano też nad liczebnością Wyższego Sądu Dyscyplinarnego – obecnie zasiada w nim 38 osób, kiedyś było ich 30, a w propozycji przedłożonej zjazdowi przewidziano 28 członków. W końcu zdecydowano się na liczbę 33.
– Ograniczenie liczby sędziów to krok do dalszej profesjonalizacji pionu dyscyplinarnego. Każdy sędzia będzie prowadził więcej spraw, częściej sądził, a przez to łatwiej będzie utrzymać linię i jednolitość orzecznictwa – tłumaczy Włodzimierz Chróścik.
Przyjęte podczas zjazdu zmiany wejdą w życie 1 stycznia 2023 r. ©℗