Sąd izbowy ukarał mężczyznę za te delikty zawieszeniem w prawie do wykonywania zawodu na kolejne trzy lata, musiał też zapłacić 3 tys. zł kary. Wyższy Sąd Dyscyplinarny podtrzymał to rozstrzygnięcie. Obwiniony wniósł kasację do ID SN. Zarzucał wyrokowi naruszenie prawa materialnego przez niezastosowanie dyrektyw wymiaru kary przewidzianych w kodeksie karnym i ustawie o radcach prawnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 75 ze zm.). Samą karę ocenił jako rażąco niewspółmierną do wagi czynu i wnioskował o uchylenie orzeczeń sądów obu instancji.
Obecna na rozprawie rzecznik dyscyplinarna wskazywała, że zarzuty te są niesłuszne. Zawieszenie jest jedyną dopuszczalną karą w przypadku nieprzestrzegania wcześniejszego zawieszenia. Kara finansowa była zaś konieczna, ponieważ obwiniony nie stawiał się w celu złożenia wyjaśnień, do czego wielokrotnie go wzywano. Powinien był to zrobić z szacunku do własnego samorządu – podkreślała rzecznik. Argumentowała, że w takich przypadkach kary mniej surowe – upomnienia i nagany – są nieskuteczne.