Orzeczenie o przywróceniu sędziego Tuleyi do pracy wydał w ubiegły poniedziałek Sąd Okręgowy Warszawa-Praga. Sąd podjął tę decyzję w ramach tzw. zabezpieczenia, nakazując w niej Sądowi Okręgowemu w Warszawie dopuszczenie sędziego do wykonywania obowiązków służbowych na czas procesu dotyczącego pozwu o przywrócenie do pracy. Orzeczenie jest prawomocne i oznacza, że sędzia powinien móc wrócić do orzekania.

W poniedziałek rano Tuleya stawił się w Sądzie Okręgowym w Warszawie, jednak nie został dopuszczony do pracy. Jego pełnomocnik mec. Michał Romanowski otrzymał pismo podpisane przez prezesa warszawskiego warszawskiego sądu okręgowego Piotra Schaba i wiceprezesa tego sądu Przemysława Radzika, jednocześnie zastępcy rzecznika dyscyplinarnego. Skan tego pisma zamieściło później na Twitterze stowarzyszenie sędziów Iustitia.

"Wzywam pana jako pełnomocnika w/w do uzupełnienia braków formalnych wezwania (do przywrócenia sędziego do pracy - PAP) i przedstawienia orzeczenia o uchyleniu w/w uchwały Sądu Najwyższego. Uzupełnienie braków formalnych skutkować będzie natychmiastowym dopuszczeniem Pana Sędziego do pracy na poprzednich warunkach" – czytamy w piśmie.

Reklama

W odpowiedzi Tuleya złożył pismo, w którym wnosi o natychmiastowe wykonanie orzeczenia Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, które stanowi o przywróceniu go do pracy. Sędzia powiedział dziennikarzom, że będzie starał się o egzekwowanie orzeczenia sądu praskiego. Zapowiedział też złożenie zawiadomienia do prokuratury w związku z niewykonaniem tej decyzji oraz podjęcie "dalszych kroków przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka".

Zaznaczył, że "prędzej czy później osoby, które nie dopuszczają go do służby sędziowskiej, poniosą tego konsekwencje dyscyplinarne i karne, bo jest to jawne nieprzestrzeganie prawa".

Zebrani przed sądem przedstawiciele Iustitii zapowiedzieli, że będą domagać się przywrócenia do pracy Tuleyi i innych sędziów, którzy są w podobnej sytuacji. Podkreślali, że nie można lekceważyć prawomocnych orzeczeń sądów.

W ubiegłym tygodniu sędzia Tuleya w rozmowie z Polską Agencją Prasową zwracał uwagę, że orzeczenie sądu w sprawie przewrócenia go do pracy jest prawomocne i powinno być wykonane. Dopytywany, czy mimo to spodziewa się problemów w dopuszczeniu go do orzekania, mówił, że "liczy się z tym, że to orzeczenie nie będzie respektowane przez jego przełożonych".

Wyraził przy tym zadowolenie i satysfakcję z decyzji stołecznego sądu. "Poczułem pozytywne emocje, przypływ energii i radość, ale to nie pierwszy taki stan podczas mojego odsunięcia od orzekania, więc jestem przygotowany na huśtawkę nastrojów" - dodał.

W listopadzie 2020 r. na wniosek prokuratury Izba Dyscyplinarna SN prawomocnie uchyliła immunitet sędziemu Tuleyi, zawiesiła go w obowiązkach służbowych i obniżyła mu wynagrodzenie. Powodem wniosku prokuratury ws. uchylenia immunitetu sędziego było podejrzenie ujawnienia informacji ze śledztwa oraz danych i zeznań świadka, które miały narazić bieg postępowania. Chodziło o śledztwo ws. obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 r., które zostało dwukrotnie umorzone przez prokuraturę. W grudniu 2017 r. Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Tuleyi uchylił decyzję prokuratury o pierwszym umorzeniu śledztwa. Sędzia zezwolił wówczas mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu.

Po decyzji Izby Dyscyplinarnej Tuleya został odsunięty od orzekania przez prezesa warszawskiego sądu okręgowego Piotra Schaba. Sędzia Tuleya nie usłyszał zarzutów. Konsekwentnie odmawia stawienia się w prokuraturze. Podkreśla, że nie uznaje Izby Dyscyplinarnej jako sądu oraz ważności decyzji podjętych przez tę izbę. W kwietniu ub r. Izba Dyscyplinarna nie wyraziła zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie sędziego do prokuratury, o co wnioskowali śledczy. (PAP)

wni/ itm/