Tak pomysł wprowadzenia obowiązkowych postępowań informacyjnych przed możliwością orzeczenia rozwodu ocenia Naczelna Rada Adwokacka. Zdaniem ekspertów procedura miałaby sens tylko wtedy, gdyby małżonkowie mogli wziąć w niej udział dobrowolnie.
Przypomnijmy, że wprowadzenie obowiązkowych postępowań informacyjnych to jedno z założeń projektu nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz innych ustaw, nad którym pracuje obecnie Ministerstwo Sprawiedliwości. Od samego początku pomysł był zdecydowanie krytykowany przez ekspertów różnych organizacji oraz przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Najważniejszym założeniem nowej instytucji jest wprowadzenie obowiązkowego postępowania informacyjnego wobec tych małżonków, którzy mają wspólne małoletnie dzieci. Głównym celem jest pogodzenie się, a co za tym idzie ‒ rezygnacja z rozwodu. Jedynym wyjątkiem, który spowoduje, że procedura się nie odbędzie, będzie skazanie jednego z małżonków za umyślne przestępstwo wobec drugiego małżonka lub ich dziecka. Kluczem jest jednak to, że również w takiej sytuacji o przeprowadzenie postępowania może mimo wszystko wystąpić strona pokrzywdzona.
Zdaniem Naczelnej Rady Adwokackiej, która przedstawiła w tym zakresie uwagi do projektu nowelizacji, kształt przepisów forsowanych przez resort jest całkowicie chybiony. Według ekspertów nowe regulacje będą szczególnie krzywdzące dla ofiar przemocy. Jak wylicza NRA, w rodzinach dochodzi do różnych rodzajów przemocy, nie tylko fizycznej, lecz także psychicznej, seksualnej czy ekonomicznej. Problemem jest to, że ofiary bardzo często nie znajdują zrozumienia i właściwej pomocy choćby ze strony policji czy prokuratury. Obowiązek prowadzenia postępowania informacyjnego spowoduje, że zostaną powtórnie skrzywdzone.
Reklama
‒ Wiele ofiar przemocy nie zgłasza tego faktu do organów ścigania, aby nie uczestniczyć w wieloletnim i bolesnym postępowaniu karnym o nieznanym rezultacie, (…) w takich przypadkach nie będzie możliwości odstąpienia od rodzinnego postępowania informacyjnego ‒ zauważa NRA.
W uwagach podkreśla również, że podobnie sytuacja będzie wyglądać w momencie, gdy w wyniku przestępstwa zostaje skrzywdzone dziecko. Rodzinom bardzo trudno bowiem ujawnić, że doszło np. do molestowania czy kazirodztwa.
Innym aspektem, na który zwraca uwagę NRA, jest to, że w ogóle wątpliwe jest, czy forma zaproponowana przez resort sprawiedliwości w jakikolwiek sposób pomoże skonfliktowanym małżonkom. Zazwyczaj naprawienie stosunków małżeńskich wymaga wielu miesięcy pracy i wsparcia profesjonalnego terapeuty. Przepisy nie wskazują również jasno, kto ma prowadzić postępowanie, co ‒ jak zauważa NRA ‒ spowoduje, że obowiązek spadnie zapewne na referendarzy sądowych. Procedura będzie więc fikcją i kolejną biurokratyczną przeszkodą do odhaczenia, a nie realną pomocą w konflikcie.
„Wydaje się słuszne, aby obywatelom przysługiwało uprawnienie, ale nie obowiązek, przeprowadzenia procedury rodzinnego postępowania informacyjnego. Może to być cenna instytucja dla tych obywateli, dla których dostęp do informacji o skutkach rozwodu lub separacji oraz do porady prawnej, czy też mediacji (…) jest trudny z przyczyn ekonomicznych, organizacyjnych, braku dostępu do internetu, instytucji oferujących darmową pomoc i poradnictwo prawne. Atrakcyjne dla chętnych osób może być zwolnienie od kosztów sądowych za wszczęcie rodzinnego postępowania informacyjnego, w ramach którego można skorzystać z mediacji” ‒ podkreśla w stanowisku NRA.
Jeżeli jednak resort sprawiedliwości mimo wszystko nie zdecyduje się na wprowadzenie zmian do projektu nowelizacji, nowe przepisy zaczną obowiązywać po sześciu miesiącach od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. ©℗
Etap legislacyjny
Projekt w trakcie opiniowania