W 2017 r. ojcowie dziewczynki złożyli do wojewody wniosek o uznanie jej polskiego obywatelstwa. Wydawało się, że nie będzie z tym problemów, gdyż biologiczny ojciec dziecka jest Polakiem, a jego pokrewieństwo z córką zostało nawet wykazane badaniami genetycznymi. Jednak wojewoda odmówił, stwierdzając, że byłoby to niezgodne z „podstawami polskiego porządku prawnego”. Przewiduje on m.in., że rodzicami dziecka wpisanymi do dokumentów muszą być kobieta i mężczyzna.
Poważniejszym problemem jest jednak to, że w Polsce ojcostwo ustala się przez macierzyństwo. Kodeks rodzinny i opiekuńczy przyjmuje domniemanie (wzruszalne, czyli można je obalić na drodze sądowej), że ojcem dziecka jest mąż matki. Jeśli go nie ma, mężczyzna, od którego dziecko pochodzi, może je uznać, a matka musi to potwierdzić. Sytuacja jednopłciowych par męskich jest więc pod tym względem trudniejsza od kobiecych, gdy zwykle jedna z partnerek rodzi dziecko, jest więc jego matką w świetle prawa.