Kwestia szczepień przeciwko COVID-19 oraz wprowadzanych obostrzeń sanitarnych podzieliła społeczeństwo. W dyskusję coraz częściej włączają się także adwokaci oraz radcowie prawni. Ale choć prawnik też człowiek i swoje zdanie może mieć, to jednak wykonuje zawód zaufania publicznego, a jednocześnie – rzadko mając wiedzę z zakresu medycyny – może wprowadzać ludzi w błąd. Niektórzy mogą to nawet robić nieświadomie, kierując się dobrymi intencjami i chcąc prowadzić dyskusję na jeden z najważniejszych bieżących tematów. Inni otwarcie krytykują wszelkie obostrzenia sanitarne. Obrona ukaranych za ich nieprzestrzeganie to jedno, a wypowiedzi na ten temat w mediach społecznościowych – drugie. W takich przypadkach trzeba zadać sobie ważne pytanie: gdzie się kończy opinia, a zaczyna potencjalny delikt dyscyplinarny?
Mylny odbiór