dr hab. Piotr Bogdanowicz, radca prawny, Uniwersytet Warszawski, Clifford Chance
Z zainteresowaniem przeczytałem opinię dr. hab. Roberta Suwaja na temat postanowienia Naczelnego Sądu Administracyjnego z 5 października 2021 r. w sprawie I GSK 1154/21 („Czy prawo do sądu w czasie epidemii jest już fikcją?”, DGP z 4 stycznia 2022 r.). NSA orzekł, że działania Polskiego Funduszu Rozwoju S.A. (dalej: PFR) polegające na odmowie udzielenia subwencji finansowej w ramach programu rządowego Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju Małych i Średnich Firm (dalej: tarcza) nie mają charakteru publicznoprawnego, a tym samym nie podlegają właściwości sądów administracyjnych. Zdaniem sądu, udzielając (lub odmawiając) subwencji, PFR wykonuje co prawda zadania publiczne, ale ich realizacja następuje w sferze stosunków cywilnoprawnych, bez wyposażenia PFR w jakiekolwiek kompetencje do działania władczego. W szczególności, jak wskazał NSA, PFR nie został wyposażony ani przez ustawę, ani też w inny sposób do podejmowania czynności o charakterze władczym, w tym również wydawania decyzji administracyjnych.
W ocenie prof. Suwaja odmowa udzielenia przez PFR subwencji powinna następować w drodze decyzji administracyjnej oraz podlegać sądowej kontroli. W związku z tym, że natura decyzji PFR była już przedmiotem analizy na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” (zob. w szczególności M. Tołcz, Spory na tle tarczy PFR mają charakter cywilnoprawny, DGP z 29 grudnia 2021 r.), poniżej skupię się na drugim twierdzeniu prof. Suwaja, jakoby decyzja w przedmiocie odmowy udzielenia przez PFR subwencji nie podlegała kontroli sądowej. W swojej krytyce rozstrzygnięcia sądu autor idzie bowiem zbyt daleko. Sugeruje on konformizm sędziów NSA albo wręcz wspieranie przez nich władzy publicznej w okresie kryzysu (postanowienie zostało wydane w składzie jednego sędziego, ale z identycznym rozstrzygnięciem mamy do czynienia np. w sprawie I GSK 1417/21). Nie zgadzam się z takim podejściem z co najmniej dwóch powodów.